Rośliny miododajne

Moderator: krzysglo

gość
Nieśmiały
Nieśmiały
Posty: 6
Rejestracja: 2005-12-30, 21:39
Lokalizacja: śląsk

Post autor: gość »

Dziękuje za odpowiedz, od roku mam pasiekę pod lasem dlatego bardzo mnie interesują leśne rośliny niododajne. Jestem niedowiarek bo jeśli jest tak dobra to czemu jej niema w żadnych opisach roslin miododajnych?

Borówkowy

Post autor: Borówkowy »

[quote="gość"]Dziękuje za odpowiedz, od roku mam pasiekę pod lasem dlatego bardzo mnie interesują leśne rośliny niododajne. Jestem niedowiarek bo jeśli jest tak dobra to czemu jej niema w żadnych opisach roslin miododajnych?[/quote]

Może szukałeś nie tam gdzie potrzeba?

Aby nie rozwlekać watku podaj tylko jedno źródło, ale powazne i pszczelarskie:

dr Mieczysław Lipiński "Pozytki pszczele zapylanie i miododajnośc roślin" PWRiL Warszawa 1982 str. 185, 187, 213 i 241.

Uważam, że dobrze robisz nie dając wiary w wypowiedzi zamieszczane na forach, bo bardzo często piszą tam niepoważni dyskutanci.

gość
Nieśmiały
Nieśmiały
Posty: 6
Rejestracja: 2005-12-30, 21:39
Lokalizacja: śląsk

Post autor: gość »

Czy w tak duże mrozy znów nie zmarznie akacja. Może ktoś pamięta jak to było z akację w latach gdy były też tak zimno.

Marek H. z Poznania

Post autor: Marek H. z Poznania »

Mrozy w środku zimy nie są grozne dla akacji ani lipy.Są niebezpieczne dla rzepaków nie przykrytych śniegiem.Pączki kwiatowe akacji są ukryte pod korą.Wychodzą one na wierzch dopiero wiosną i dlatego wiosenne mrozy i przymrozki są dla niej grożne.Tak właśnie było w ub.r. kiedy mróz wystąpił w okresie gdy akacja miała już szypułki kwiatowe na wierzchu a nawet niektóre pączki już się rozwinęły.Po potrąceniu taką szypułką większość pączków lub przemarzniętych kwiatków osypywała się.W centrum Poznania, gdzie teperatura była ciut wyższa ,akacja nie przemarzła tak mocno jak na obrzeżach miasta.Nigdy natomiast nie słyszałem o przemarzaniu lip, które zresztą dobrze rosna na zachodniej Syberii i Dalekim Wschodzie,gdzie klimat jest dużo ostrzejszy niż u nas.

Marek H. z Poznania

Post autor: Marek H. z Poznania »

Czy Avico zna przysłowie: od ziarnka do ziarnka a zbierze się miarka?
Nie jest całkowicie prawdą, że pojedyńcze roślinki,drzewa czy krzewy pomijane są przez pszczoły i inne owady.Przyjrzyjmy się pojedyńczym nawet krzewom irgi, barbuli szarej,roslinom kłosowca pomarszczonego czy fenkułowego (lofant),śnieguliczki białej i kolorowej,amorfy,wawrzynka wilczełyko,melissie i innym masowo oblatywanym przez pszczoły.Kto chce mieć miód odmianowy musi jechać na rzepak, grykę, koniczynę czy wrzos Nie wszędzie występują one na dużych obszarach.Oczywiście, że nic nam prawie nie da nasadzanie wrzosu przy swojej pasiece, bo żeby zebrać miód wrzosowy trzeba by było nasadzić parę ha.Ja co roku wysadzam po kilkadziesiąt szt.lipy, w tym szczepioną Moltkego,akacji białej i kolorowej a także ewodii i korkowca amurskiego, od przeszło 20 lat.Akacje i śnieguliczka często rozrastają się same.Jest sens to robić ?Gdybym tego nie robił miałbym po 5kg miodu i od maja same rójki.Nie możemy liczyć na obcych,żeby nam polepszali pożytki a my będziemy z nich korzystali.Obawiam się jednak,że niektórzy pszczelarze nie wsadzili w swoim życiu ani jednego drzew a może tylko kilka, a ich dobre pożytki zależą od tego co wsadzili, zasiali i pielęgnowali inni,niezależnie czy to było w ramach czynów społecznych czy też dzięki wysiłkowi pojedyńczych pszczelarzy.

Smętek

Post autor: Smętek »

Nie ma sensu przekrzykiwać się czyja jest racja. Na pewno pszczoły będą cos tam zbierać z nielicznych roślin, ale nie uzyskamy z nich miodu towarowego. Gdyby tak było, to zamiast wędrować na rzepak czy grykę można wysiać w okolicy pasieki kilka kilogramów nasion.
Aby mieć efekty musi być odpowiednio duży areał. Dlatego zacznijmy odróżniać rośliny skromnie zapewniające potrzeby bytowe owadów od pożytku towarowego. To, o czym koledzy piszą jest złudzeniem pożytku. Już minęły czasy, nasadzeń lip, jakie miały miejsce w Prusach Wschodnich z polecenia O. Von Bismarcka. Obecnie pszczelarze eksploatują resztki lipowych lasów czy całe aleje sadzone w tamtych latach. Pojedyncze niewielkie nasadzenia przypominają okruchy na stole. Smak poczujesz, ale się nie najesz.

mirek_k

Post autor: mirek_k »

Z mojego skromnego doświadczenia wynika że już areał upraw pszczelarskich rzędu 5 arów na rodzinę pszczelą moze przynieść bardzo wymierne efekty. Pod warunkiem że nie uprawiamy wszystkiego co istnieje, tylko skupiamy się na dwóch, trzech gatunkach kwitnących mniej więcej w podobnym czasie. Najlepiej jeżeli jest to czas słabego albo zawodnego pożytku naturalnego. U mnie jest to czas lipy, a uprawiam facelię i serdecznik.

warzywnik-pszczelarz

Post autor: warzywnik-pszczelarz »

Według M. Lipińskiego wydajność miodowa w sprzyjających warunkach glebowych, agrotechnicznych i meteorologicznych dla faceli wynosi od 180 do 500 kg/ha. Nie sądzę, aby przy pasiece były gleby o wysokiej klasie bonitacyjnej, dobrze uprawione oraz idealnie nawożone a parzy okazji trafiła się idealna pogoda. Najczęściej pasieki są lokalizowane na nieużytkach lub „pierwszej klasie piachu”. Nie będę daleki od prawdy, kiedy przyjmę wydajność miodową faceli za ¼ ze 180 kg. Z tego ½ zjedzą owady konkurencyjne, to dla pszczół pozostanie około 23 kg/ha. Skoro na swoje potrzeby pszczela rodzina zużywa około 90 kg miodu, to w odniesieniu do tej arytmetyki 5 arów faceli na ul można porównać do obwarzanka danego na obiad głodnemu chłopu. Na pewno lepiej zasiać trochę niż nic, ale bez przesady z tą wydajnością miodową.

gajowy

Post autor: gajowy »

Kolego, to dopiero jest nektar, a do miodu jeszcze daleko. Trzeba policzyć srednia zawartość cukrów i z tego dopiero miód. Odjąć należy też część nektaru na potrzeby życiowe i przerobu nektaru na miód. Gdyby tak pięknie było jak piszecie, to 2 ha. faceli dałyby utrzymanie pszczelarzowi. Uzyskalby tonę miodu, którą sprzedałby po 20 zł. i miałby 20.000zł. Z tego już mógłby żyć. Jeżeli tak dobrze nie ma, to z tymi waszymi poprawionymi pożytkami też tak dobrze nie jest.

ogródek15ar

Post autor: ogródek15ar »

Z tego bredzenia w Avikowym stylu (nie koniecznie tylko w tym wątku) wynika że pszczelarz to ten co ma minimum 1000 uli, a siać to jest tylko sens gdy pole jest po horyzont.
Razi mnie ta gigantomania i odmawianie racji bytu amatorom.

avico

Post autor: avico »

Z przykrością stwierdzam, że bez powodu czepiasz się mnie tylko, dlatego, że ktoś śmiał myśleć podobnie jak ja. Forum istniej po to, aby dyskutować i spierać się merytorycznie bez inwektyw. Masz inne zdanie to napisz, dlaczego i jak Ty widzisz temat, a nie obrażaj innych.

Nigdy nie twierdziłem, że pszczelarzem jest posiadacz znacznej liczby uli. Podzielam natomiast Twoje zdanie, że faktycznie jest sens by pole z entomofilnymi roślinami było jak największe. Przecież nie byłoby sensu wozić pasieki na 1 hektarową uprawę rzepaku.
Czytałem cały wątek i nie znalazłem treści odmawiania racji bytu amatorom. Nie mniej zawodowiec i amator dążą do maksymalizacji zbiorów, a tego nie przysporzy im kilka zagonków miododajnych roślin. Wraz ze zmianami w ekosystemie, metodami produkcji rolnej i struktury zasiewów, pszczelarze mają wybór – albo wegetować, albo jechać na wielohektarowe uprawy. Nie zmienisz tego ani Ty, ani ja, ani też ktoś, kto „bredzi”.

ogródek15ar

Post autor: ogródek15ar »

AVIKO napisał:
Wysłany: 2005-11-20, 00:17
Moim skromnym zdaniem, nie ma sensu bawić się w polepszanie pszczelego pastwiska i kilka drzew, czy krzewów. To nie ma racji bytu, Sens istniej w zasiewie np., facelii na areale co najmniej 0,5 ha.


Ostatnio zmieniony przez avico dnia 2005-11-21, 11:56, w całości zmieniany 1 raz



Miałem tą wątpliwą przyjemność przeczytać tę wersję przed modyfikacją i dobrze ją pamiętam. Całe szczęscie że Aviko drugiego dnia ją zmodyfikował (szczęście dla Aviko, bo mało ludzi to przeczytało). Chyba nawet dla niego na trzeźwo była niestrawna. Ale niesmak mi pozostał i opinię o Aviko wyrobiłem sobie raz na zawsze.

avico

Post autor: avico »

Po pierwsze, może jakiś "AVIKO" tak pisał, ale ja tego nie znalazłem.

Po drugie, to forum nie ma opcji modyfikacji zapisów.

Po trzecie istnieje jakiś trol, który podszywa się pod mój nick. Z tej przyczyny nie mogę odpowiadać za posty pisane przez niezalogowanego "AVIKO".

Mój nick brzmi podobnie, ale na podobieństwie się kończy.

ogródek15ar

Post autor: ogródek15ar »

AVICO napisał (wytłuszczonym drukiem):
Po drugie, to forum nie ma opcji modyfikacji zapisów

Proszę zajrzeć na tę stronę, czwarty post od góry:
http://www.miesiecznik-pszczelarstwo.pl ... sc&start=0

I co, nawet przyznać się że go poniosło i napisał za dużo ( a kto nie popełnia błędu?) a potem się opamiętał i porawił do strawialnej formy, gość nie umie. Tylko zgania na jakieś trole.
Ale bardziej prawdopodobne że poprostu nie pamięta co napisał. Przy chorobie na jaką cierpi to typowy objaw.

avico

Post autor: avico »

Tak, po zobaczeniu wpisu przypomniałem sobie, że w tym wątku powstał skrót myślowy, który mógłby nie być komunikatywny i poprosiłem Admina o zmianę sformułowania. Samodzielnie nikt nie może dokonać korekty. Prawda, że nie pamiętam szczegółów treści sprzed ponad 2 miesięcy (kto by pamiętał).
Co do troli, to w stosunku do jednego została wszczęta stosowna procedura. Forum nie jest moderowane, ale nie znaczy to wcale, że jest pozbawione właścicielskiego nadzoru. Jest to forum pszczelarskie, a nie wolna trybuna wyzwisk i słownych konfrontacji.
Proponuję uznać przedmiotowy niemerytoryczny wątek za wyczerpany, bo ja więcej nie będę się w nim wypowiadał.

ODPOWIEDZ