Miesięcznik PSZCZELARSTWO
Redakcja miesięcznika "Pszczelarstwo" gwarantuje, że na forum nie będzie cenzury (z wyjątkami przewidzianymi polskim prawem). Gospodarzami forum są jego uczestnicy i oni sami są zobowiązani do dbałości o netykietę. Forum ma służyć pszczelarzom do wymiany doświadczeń merytorycznych, a nie do zamieszczania niestosownych tekstów w postaci dowcipów, wierszy i relacji z życia rodzinnego, a także ubliżania innym użytkownikom.
Redakcja "Pszczelarstwa"
Miesięcznik PSZCZELARSTWO Strona Główna Miesięcznik PSZCZELARSTWO
Forum dyskusyjne Miesięcznika PSZCZELARSTWO

FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  StatystykiStatystyki
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  Chat

Poprzedni temat «» Następny temat
Warroa u bartników
Autor Wiadomość
edwin 
Stukacz


Pomógł: 1 raz
Wiek: 87
Dołączył: 18 Cze 2009
Posty: 72
Skąd: opole
Wysłany: 2010-11-30, 09:16   Warroa u bartników

Pax Bratom Bartnikom szęść Boże! Napewno Varroa nie omija Waszych barci a Wy przecież nie możecie co pięć dni pnąć siię do barci i je okadzać. Jak bronicie Wy Wasze pszczoły przed Varroą? Proszę o Wasze doświadczenia i z Bogiem: Edwin
_________________
edwin
 
     
mily_marian 
Stukacz Wymiatacz


Pomógł: 74 razy
Wiek: 78
Dołączył: 01 Gru 2007
Posty: 1226
Wysłany: 2010-11-30, 17:44   

edwin Możesz tą mysl troche rozwinąć bo troche nie kapuje. Pozdrawiam miły_marian
 
     
edwin 
Stukacz


Pomógł: 1 raz
Wiek: 87
Dołączył: 18 Cze 2009
Posty: 72
Skąd: opole
Wysłany: 2010-11-30, 22:49   Varroa u bartników

Pax. Przecież varroa na pewno nie omija barcie. O ile nasze rodziny przez warroę giną, jak i dlaczego przeżywają pszczoły w barciach wysoko na drzewach? Bartnik nie pnie się do barci co parę dni z Apiwarolem czy inną chemią. Proszę właśnie bartników o ich doświadczenia z tym szkodnikiem. Nie wiem, co więcej wyjaśnić. z Bogiem Edwin
_________________
edwin
 
     
Fred1
Senior Stukacz


Pomógł: 12 razy
Dołączył: 09 Lut 2008
Posty: 599
Wysłany: 2010-12-01, 19:04   

Edwin-kłania się ateista waroza przynieśli w 80-tym roku spece od pszczół,a o barciach nawet nie myśl, bóg z tym niewiele ma wspólnego[chyba żeś jest trol]
 
     
mily_marian 
Stukacz Wymiatacz


Pomógł: 74 razy
Wiek: 78
Dołączył: 01 Gru 2007
Posty: 1226
Wysłany: 2010-12-01, 20:12   

Waroza w barciach mniej się rozwija bo pszczoły jak budują woszczyzne bez wezy to sa mniejsze komurki i prendzej sie wygryzają. Taka waroza jest słabsza i nie kazda jest zapłodniona. Byłem na mazurach i widziałem pszczoły w sparze murzej szerokosci 5cm i wysokosci 120 cm szerokosci na całą sciane.Te pszczoły nie były leczone i nie podkarmiane a żyły 12lat. To i w barciach żyją i się roją. Pozdrawiam miły_marian
 
     
avico
[Usunięty]

Wysłany: 2010-12-01, 20:33   

Zapomniałeś dodać, że każda rójka, czy odkład, to istotne zmniejszenie liczby pasożytów. Wraz z rojem lub odkładem wybywa warroza wraz z pszczołami.
 
     
SKapiko 
Senior Stukacz


Pomógł: 40 razy
Wiek: 50
Dołączył: 05 Gru 2006
Posty: 771
Skąd: kraśnickie
Wysłany: 2010-12-01, 20:35   

z tym się trochę nie zgadzam, pszczoły w barciach czy w szczelinach budują normalne duże komórki wiem o tym bo trafiło mi się że pewnego razu musiałem wyciągać jedną rodzinę z pomiędzy dwóch pował, przestrzeń między nimi była około 20 cm, stare czarne plastry były opuszczone a rodzina zajmowała świeżo obciągnięte jasne plastry zacząłem z ciekawości mierzyć komórki i okazało się że żadna świeżo odbudowana nie była mniejsza jak 5,4 mm
_________________
Ciekawość to porad i błędów matka
Gwiazda nadziei gaśnie ostatnia
Pozdrawiam brać pszczelarską SKapiko
 
 
     
Stanisław Zbieg 
Senior Stukacz
pszczelarz


Pomógł: 58 razy
Wiek: 92
Dołączył: 27 Gru 2005
Posty: 620
Skąd: Limanowa
Wysłany: 2010-12-02, 12:12   

Kolego "Edwin" - nie wiem jak to jest z barciami w Polsce, czy się w nich zwalcza warrozę i jak.
Podam jak to wygląda w Baszkirii - tam bartnik ma dość dużo dzikich barci rozrzuconych w lesie, wysoko na drzewach, przeważnie sosny i lipy. Warrozy w dziuplach nie zwalcza się żadnym preparatem. Po stosunkowo wczesnym, burzliwym rozwoju pszczoły bardzo szybko dochodzą do dużej siły, wydają średnio 2-3 rójki w sezonie. W ten sposób warroza dzieli się i wylatuje częściowo z rójkami. Sezon pasieczny jest stosunkowo krótki, już we wrześniu występują duże przymrozki, matki kończą czerwienie. Warroza w tych warunkach nie ma szans na wydanie większej ilości pokoleń, tak jak to ma miejsce w cieplejszych rejonach świata.

Pozdrawiam Stanisław Z.
 
     
BoCiAnK 
Senior Stukacz
Pasieka Ambrozja


Pomógł: 7 razy
Wiek: 54
Dołączył: 18 Lut 2006
Posty: 379
Skąd: Sucha Beskidzka
Wysłany: 2010-12-02, 21:34   

Stanisław Zbieg napisał/a:
Kolego "Edwin" - nie wiem jak to jest z barciami w Polsce, czy się w nich zwalcza warrozę i jak.
Podam jak to wygląda w Baszkirii - tam bartnik ma dość dużo dzikich barci rozrzuconych w lesie, wysoko na drzewach, przeważnie sosny i lipy. Warrozy w dziuplach nie zwalcza się żadnym preparatem. Po stosunkowo wczesnym, burzliwym rozwoju pszczoły bardzo szybko dochodzą do dużej siły, wydają średnio 2-3 rójki w sezonie. W ten sposób warroza dzieli się i wylatuje częściowo z rójkami. Sezon pasieczny jest stosunkowo krótki, już we wrześniu występują duże przymrozki, matki kończą czerwienie. Warroza w tych warunkach nie ma szans na wydanie większej ilości pokoleń, tak jak to ma miejsce w cieplejszych rejonach świata.

Pozdrawiam Stanisław Z.


Tak Panie Stasiu tylko u nasz i nasz słomiany zapał do barci jaki niektórzy pokazują z wdziękiem nie wiadomo czy się pokrywa z Baszkirią i wiedzą
U nas Klimat inny i sam pan o tym wie że matki czerwią długo wiec ciekawe czym też nasi zapaleńcy leczą i czy w ogóle leczą o ile mają tam jeszcze co
Gdyż inaczej to są tylko siedliska chorobotwórcze no ale cóż w wolnym kraju wszystko dozwolone nawet podtrzymywanie zarazy i waroozy rozprzestrzenianie
_________________
[size=134]Tu kupisz odkłady pszczele - sklepik internetowy Pasieka Ambrozja[/size]
 
 
     
frynia 
Nieśmiały


Dołączyła: 08 Sie 2006
Posty: 11
Skąd: Niepołomice
Wysłany: 2010-12-04, 11:55   

SKapiko napisał/a:
z tym się trochę nie zgadzam, pszczoły w barciach czy w szczelinach budują normalne duże komórki wiem o tym bo trafiło mi się że pewnego razu musiałem wyciągać jedną rodzinę z pomiędzy dwóch pował, przestrzeń między nimi była około 20 cm, stare czarne plastry były opuszczone a rodzina zajmowała świeżo obciągnięte jasne plastry zacząłem z ciekawości mierzyć komórki i okazało się że żadna świeżo odbudowana nie była mniejsza jak 5,4 mm


Barcie - czy to dłubane przez bartników, czy też dziuple zasiedlane przez pszczoły, raczej są wyższe niż 20cm. To i pszczoły mają gdzie zróżnicować sobie komórki. Rozmiar budowanych komórek zależy też od planowanego wykorzystania plastra - te budowane na magazyn (kiedy ważniejsze jest wykorzystanie pożytku niż zwiększenie liczebności rodziny) mają komórki większe i takie mogło być też założone przeznaczenie plastrów które mierzyłeś. Szkoda że nie sprawdziłeś tych porzuconych ciemnych.

Poza tym pszczoły, które zamieszkały między powałami, to najpewniej była rójka z pszczół dotychczas hodowanych na węzie, a więc mających za sobą ponad 100 lat selekcji na przystosowanie się do powiększonych komórek. Nie wszystkie takie linie od razu zbudują mniejsze komórki. Ja, gdy zaczynałam przestawianie, swoim rodzinom dawałam tylko wąskie paski węzy - niektóre zbudowały najmniejsze komórki ok 5,2 mm, niektóre 5,3-5,4. A w tym roku rójka z rodziny przestawionej na węzę 4,9 już samoczynnie zbudowała mniejsze. Pszczoły które nie były powiększone nie muszą być pomniejszane ;)

Ale wydaje mi się, że tajemnica barci leży nie tylko w rozmiarze komórek. Może nawet bardziej w środowisku. Bez chemii, z dużą ilością współistniejących tam organizmów, z których niektóre mogą być bardzo dobroczynne. No i brak wędrówek, karmienia jednorodnym gatunkowo pyłkiem, suplementami... Może nawet mikroklimat (wysokość, materiał dziupli) ma znaczenie. Baszkirscy bartnicy z którymi rozmawiałam, opowiadali o doświadczeniach gdy rodzinę z barci, gdzie nie miała problemu z warrozą i zgnilcem, przenoszono do stojącego nieopodal ula - i problemy się pojawiały.

Oczywiście ilość rójek też pomaga. Pszczoły w Baszkirii są rojliwe, ale nie tylko one - żaden bartnik przecież rójkom nie zapobiega :) No i tam działa selekcja - przeżywają (i przekazują geny) te co dają sobie radę.

Tak przy okazji - selekcja dotyczy również warrozy, szczególnie tam gdzie nie ma dużego zagęszczenia rodzin pszczelich, a więc błądzenia, rabunków itd - zbyt zjadliwe szczepy zdechną wraz z żywicielem i nie przekażą genów. Taką właśnie populację mniej zjadliwej warrozy odkryto u pszczół żyjących w barciach w lesie Arnot.
_________________
Pozdrawiam!
Frynia
 
     
minikron 
Senior Stukacz
trzymacz z ambicjami



Pomógł: 31 razy
Wiek: 53
Dołączył: 24 Paź 2007
Posty: 374
Wysłany: 2010-12-04, 12:37   

Tak ładnie piszecie o tym jak sobie pszczoły w barciach radzą. A może jednak sobie nie radzą?
Rodzina bez leczenia przetrwa dwa lata. W tym czasie bez ingerencji człowieka wyda 5-8 rojów, które będą miały dwa lata do śmierci z powodu warrozy i też wydadzą po 5-8 rojów. Że przetrwają nieliczne? Do zachowania populacji potrzebny jest tylko jeden rój, który przeżyje i wyda potomstwo. Jeśli więc przeżyje tylko 15% wydanych rójek, populacja będzie się zwiększać.

Plastry po padłej rodzinie skonsumuje motylica i miejsce na osiedlenie roju gotowe.

Po długim czasie bez ingerencji człowieka większą przewagę zyskają te, które będą wydawać więcej rojów i tak się to będzie toczyć, aż zapanuje równowaga między żywicielami a pasożytami.
_________________
"Temu, kto je zna i kocha, lato bez pszczół wyda się smutne i tak niepełne, jak gdyby
nie wydało na świat ptaków, ani kwiatów"
 
 
     
frynia 
Nieśmiały


Dołączyła: 08 Sie 2006
Posty: 11
Skąd: Niepołomice
Wysłany: 2010-12-04, 13:29   

minikron napisał/a:
Tak ładnie piszecie o tym jak sobie pszczoły w barciach radzą. A może jednak sobie nie radzą?
Rodzina bez leczenia przetrwa dwa lata. (...)
Plastry po padłej rodzinie skonsumuje motylica i miejsce na osiedlenie roju gotowe.(...)
Po długim czasie bez ingerencji człowieka większą przewagę zyskają te, które będą wydawać więcej rojów


Teoretycznie tak.
A jak jest w praktyce bada np instytut naukowy działający przy rezerwacie Szulgan Tasz w Baszkirii. I tamtejsi naukowcy stwierdzili, że tamtejsze rodziny żyją w danej dziupli dłużej niż 2 lata. Dużo dłużej. I że z tym ponownym zasiedlaniem też nie jest tak hop-siup - średnio dopiero po 8 latach od opuszczenia dziupli/barci przez rodzinę (lub osypania się tam pszczół) zajmuje ją kolejny rój. Takie sobie mądre przystosowanie natura znalazła zamiast dezynfekcji :)

Czy przewagę zyskaja najbardziej rojliwe? No nie wiem, to jest rachunekk zysków i strat, opłacalnośc rojenia też ma swoje granice.
_________________
Pozdrawiam!
Frynia
 
     
mily_marian 
Stukacz Wymiatacz


Pomógł: 74 razy
Wiek: 78
Dołączył: 01 Gru 2007
Posty: 1226
Wysłany: 2010-12-04, 15:54   

Widziałem rodzinę pszczelą w murze mieszkalnym gdzie przestrzeń była 5cm i wysokosci 120cm i długosć na całą sciane. Ta rodzina nie była leczona i nie podkarmiana a przeżyła 18lat. To było pod mazuramy. Przypuszczam ze matka była z linji Augustowska ta linja jest bardzo odporna na wszelkie niewygody. W tamtym roku byłem ale juz nie zauważyłem zeby pszczoły wylatywały z szpary (wylotek). Rozmawiałe z włascicielem tego budynku i on twierdził ze nie zauważył zeby się rojiły ale on jest rolnikiem a nie pszczelarzem. Pozdrawiam miły_marian
 
     
BoCiAnK 
Senior Stukacz
Pasieka Ambrozja


Pomógł: 7 razy
Wiek: 54
Dołączył: 18 Lut 2006
Posty: 379
Skąd: Sucha Beskidzka
Wysłany: 2010-12-04, 17:53   

minikron napisał/a:

Plastry po padłej rodzinie skonsumuje motylica i miejsce na osiedlenie roju gotowe.

Po długim czasie bez ingerencji człowieka większą przewagę zyskają te, które będą wydawać więcej rojów i tak się to będzie toczyć, aż zapanuje równowaga między żywicielami a pasożytami.


Tomku nie tak do końca
Nim Motylica skonsumuje plastry to minie trochę czasu w padłej z głodu rodzinie nawet jak inne pszczoły odwiedzą takiego ula/barć nic z nie przywleką
Ale jak rodzina pada na wskutek chorób wywołanych waroozą i nie tylko to do zarażenia rodziny wystarczy że przyniosą z jednej komórki zarażonego pokarmu wirusem czy patogenami
Tomek zapewne wiesz ile lat potrzebowały pszczoły na Jawie aby się przystosować do walki i życia w Varoozą
wiec nas już dawno drobne robaczki zjedzą nim to nastąpi a ja bym wolał się za żywota cieszyć pszczołami niż po śmiertnie liczyć na Niebiosa

frynia napisał/a:

Barcie - czy to dłubane przez bartników, czy też dziuple zasiedlane przez pszczoły, raczej są wyższe niż 20cm. To i pszczoły mają gdzie zróżnicować sobie komórki. Rozmiar budowanych komórek zależy też od planowanego wykorzystania plastra

Wybacz Ewa Ale jest to totalna Bzdura wyssana z palca
Powiedz Mi czym się różni plaster w barci obojętnie jakiej wielkości od plastra w uliku weselnym (snozowym ) ?????
Niczym - ten i tamten budowany jest na dziko
Dawne Prastare Barcie zasiedlane były pszczoła leśną a ta była mniejsza od obecnej
wiec i komórka była mniejsza a jeżeli chodzi o dzień dzisiejszy i skrócenie cyklu wylęgu przy małej komórce to jak na razie doszli do paru godzin co zasadniczo nie ma żadnego istotnego wpływu na walkę z waroozą
_________________
[size=134]Tu kupisz odkłady pszczele - sklepik internetowy Pasieka Ambrozja[/size]
 
 
     
frynia 
Nieśmiały


Dołączyła: 08 Sie 2006
Posty: 11
Skąd: Niepołomice
Wysłany: 2010-12-09, 12:00   

BoCiAnK napisał/a:

Wybacz Ewa Ale jest to totalna Bzdura wyssana z palca
Powiedz Mi czym się różni plaster w barci obojętnie jakiej wielkości od plastra w uliku weselnym (snozowym ) ?????
Niczym - ten i tamten budowany jest na dziko
Dawne Prastare Barcie zasiedlane były pszczoła leśną a ta była mniejsza od obecnej
wiec i komórka była mniejsza a jeżeli chodzi o dzień dzisiejszy i skrócenie cyklu wylęgu przy małej komórce to jak na razie doszli do paru godzin co zasadniczo nie ma żadnego istotnego wpływu na walkę z waroozą


Różni się przede wszystkim tym, że plaster w baszkirskiej barci (czy też w innych miejscach gdzie pszczoły sobie żyją od wieeelu lat na dziko) zbudują pszczoły które nigdy nie widziały węzy i w których genach nie mieszał hodowca selekcjonujący na inne cechy niż przetrwanie. Trochę inne pszczoły niż te, które Ty wsypiesz do swojego ulika.

Poza tym według badań (nie tylko w Baszkirii, u nas też to badali) pszczoły jeśli mają wybór, wykazują bardzo określone preferencje co do wyboru miejsca na lokum - to dotyczy zarówno kubatury, stosunku wysokości do szerokości, jak i wysokości nad ziemia. Ewolucja nauczyła je wybierać warunki optymalne i w nich budować optymalne dla długofalowego przetrwania plastry. Nie muszę Ci tłumaczyc dlaczego ulik weselny takim miejscem nie jest.

Mała komórka moim zdaniem nie jest mechanizmem który sam z siebie, bez zachowania innych warunków uchroni pszczoły przed warrozą, ale jeśli chodzi o sam okres rozwoju, te "parę godzin" o których piszesz, to według obserwacji np tu: http://www.bushfarms.com/beesnaturalcell.htm skrócenie do 19 dni, a to, jak prześledzisz cykl rozwoju warrozy, jest spora różnica w ilosci dojrzałych samic. [cytat z powyższego źródła: I've observed on commercial Carniolan bees and commercial Italian bees a 24 hour shorter pre capping and 24 hour shorter post capping time on 4.95 mm cells in an observation hive. My observations on 4.95 mm cell size Capped 8 days after layed Emerged 19 days after layed] Polankowy Jarek D. robił podobne doświadczenie w izolatorze w ulu obserwacyjnym i miał podobny wynik.
_________________
Pozdrawiam!
Frynia
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group