Miesięcznik PSZCZELARSTWO
Redakcja miesięcznika "Pszczelarstwo" gwarantuje, że na forum nie będzie cenzury (z wyjątkami przewidzianymi polskim prawem). Gospodarzami forum są jego uczestnicy i oni sami są zobowiązani do dbałości o netykietę. Forum ma służyć pszczelarzom do wymiany doświadczeń merytorycznych, a nie do zamieszczania niestosownych tekstów w postaci dowcipów, wierszy i relacji z życia rodzinnego, a także ubliżania innym użytkownikom.
Redakcja "Pszczelarstwa"
Miesięcznik PSZCZELARSTWO Strona Główna Miesięcznik PSZCZELARSTWO
Forum dyskusyjne Miesięcznika PSZCZELARSTWO

FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  StatystykiStatystyki
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  Chat

Poprzedni temat «» Następny temat
Zamiast polemiki z artykułem dr. Artura Arszułowicza
Autor Wiadomość
Gilian 
Stukacz



Pomógł: 3 razy
Dołączył: 12 Paź 2011
Posty: 99
Wysłany: 2014-05-01, 13:31   Zamiast polemiki z artykułem dr. Artura Arszułowicza

treść listu wysłanego dziś do redakcji "Pszczelarstwa"

Zamiast polemiki z artykułem dr. Artura Arszułowicza ” Ku Eldorado czy ku zagładzie”.

Od dwóch lat pod pseudonimem Gilian prowadzę videoblog: jeszczejedenpszczelarskiblog.blogspot.com w którym przedstawiam różne relacje z mojej pszczelarskiej przygody. Ponieważ już na wstępie artykułu dr. Arszułowicza znajdują się słowa potępienia dla twórczości pszczelarzy na youtube pokazujących różne ciekawostki, odczytałem go w pewien sposób jako skierowany również przeciwko mnie, choć tematów alternatywnego leczenia pszczół akurat nie poruszam.
Zamiast polemiki z dr. Arszułowiczem chcę przytoczyć poniższą opowieść dosłownie z ostatnich dni:
W mojej amatorskiej pasiece przeprowadzam eksperyment z dożywianiem pszczół na przedwiośniu resveratrolem. Resveratrol to substancja roślinna , zupełnie bezpieczna dla ludzi, stanowiąca składnik wielu handlowych suplementów diety, nie służy do "leczenia" pszczół ale może być suplementem ich diety przedłużającym życie pszczoły co zostało udowodnione naukowo przez dr. Gro Amdam
Na przełomie marca i kwietnia zaczynam podejrzewać że resveratrol powoduje brak czerwiu trutowego w rodzinach pszczelich. W połowie kwietnia mam już prawie pewność że tak jest. Jest to tak niespodziewane i o trudnych do przewidzenia konsekwencjach praktycznych że całkowicie mnie przerasta. Jeżeli mam rację i moje obserwacje są prawidłowe to będzie np. wpływać na rozwój rodziny pszczelej tak aby nie było rójek wiosennych, będzie można w prosty sposób utrzymywać rodziny pszczele z znikomą liczbą trutni co powinno mieć wpływ na ich produktywność. Temat jest godny pszczelarskiego Nobla, ale może gdzieś błądzę, wysuwam fałszywe wnioski. Pasieka w której prowadzę eksperyment jest bardzo mała a zróżnicowanie dawek resveratrolu w moim eksperymencie niewielkie aby jednoznacznie potwierdzić korelację miedzy zaskakującym brakiem czerwiu trutowego a resveratrolem.
13 kwietnia wysyłam maile na kilkadziesiąt adresów włodarzy polskiej nauki pszczelarskiej. Wśród adresatów są prawie wszyscy pracownicy Instytutu Pszczelarstwa w Puławach oraz prawie wszyscy członkowie Pszczelniczego Towarzystwa Naukowego (prawie bo nie wszystkie adresy mailowe zlokalizowałem). Zresztą ma dr. Arszułowicz tę listę adresatów w swojej skrzynce pocztowej gdyż i On znalazł się na niej, choćby z racji popełnionego artykułu i wcześniejszych kontaktów. Dodatkowo na wszelki wypadek list ten upubliczniam na swoim blogu.
Sprawa jest pilna do weryfikacji, gdyż resveratrol był aplikowany do połowy uli 21 marca i tu efekt braku czerwiu trutowego lada dzień się skończy, w drugiej połowie pasieki gdzie ograniczyłem dopływ pyłku zakładając poławiacze i dokładając porcję ciasta efekt beztrutniowy przedłuży się, ale też nie w nieskończoność a co najwyżej do połowy maja. Można w prosty sposób poprzez wgląd w moje rodziny wstępnie ocenić słuszność stawianej tezy o beztrutowości i na podstawie tych oględzin zadecydować i podjęciu w przyszłości badań nad resveratrolem i ich wpływie na strukturę rodziny pszczelej.
Czas nieubłaganie płynie, przychodzi miesiąc maj lada dzień będę odbierał pierwszy miód. Resveratrol znika ze środowiska ula i stopniowo zaczyna pojawiać się czerw trutowy. Choć biorąc pod uwagę wielkość rodzin i masowe zakładanie mateczników już pod koniec kwietnia w wieżowcach miodowych jest go zaskakująco mało. Moment na naoczną weryfikację moich spostrzeżeń kończy się. Niestety ani dr. Arszułowicz ani nikt inny z długiej listy adresatów mojego listu na niego nie odpowiedział i nie zainteresował się moim doświadczeniem. Znacznie lepiej mi poszło z drugim listem który wysłałem do dr. Gro Amdam, ale to temat na inną opowieść.
I to w zasadzie cała opowieść, morał do niej każdy może sobie sam dopisać.
 
     
Majówka 
Stukacz Junior
Majówka


Wiek: 62
Dołączył: 20 Sty 2007
Posty: 38
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2014-05-03, 19:17   

Witam. Interesuje mnie Twój pogląd na sprawę powstawania struktur organizacyjnych rodziny pszczelaj. Od lat param się tematem chyba jako jednostka w świecie pszczelarskim. dzisiejsze moje wyniki wskazują że powstawanie zabudowy trutowej i dalej trutni wynika z faktu cykliczniości rozwoju rodziny. W swoich obserwacjach zauważyłem, że wczesne wyjście z cykliczności ( paczek jaj i dalej funkcje pszczół ) bespośrednio wpływa na systematyczny rozwój który blokuje tendencję do budowania komórek trutowych w rodzinach pszczelich.
Standardowo ze względu na prowadzenie pasieki hodowlanej nie karmię pszczół wiosna poniewaz pszeszkodziło by to w nadrzędnych tematach jakim jest hodowla. Selekcja i dobór materiału genetycznego. Niemniej powiedz dzie można nabyć wspomniany środek. Dla celów badawczych może uda mi się znaleźć czas na takie doświadczenia. Jednak uważam że zwykłymi metodami technicznymi gospodarki pasiecznej można ograniczyć i wyeliminować tendencję do zabudowy trutowej i ograniczyć ilość trutni co dalej ogranicza tręd do rojenia się pszczół - rodzin.
Zdaję sobie sprawę że możesz być zniesmaczony brakiem odpowiedzi niemniej rób swoje i obserwój. Moim zdaniem pszczelarstwu to nie zaszkodzi w przeciwieństwie do propagowanych róznych środków chemicznych "lekastw" !!!! itd. I kolejne pytanie o jakim artykule dr A Arszułowicza mówisz?
Rób swoje i dziel się wynikami!!!.
Pozdrawiam.
Pasieka JMM.

[ Dodano: 2014-05-04, 15:35 ]
Witam po raz kolejny. Wczytując się w sens twojej opinii na temat rozwoju rodzin pszczelich i weryfikując datę w której umieściłeś swój post mam wrażenie że pracujesz z pszczołami które wymagają intensywnego pobudzania wiosną. Natomiast Linia która prowadzę ma zakodowane cechy wczesnego rozwoju i nie wymaga pobudzania. (Wystarczyło około 30 lat selekcji i doboru aby uzyskać pszczoły odporne genetycznie na podstawowe choroby pszczół. Wiązało się to z bardzo dużymi stratami w trakcie wielu lat pracy. Sięgającymi nawet na początku tej drogi 70% strat. Jednak się opłaciło. Odporność na choroby procentuje w rozwoju wiosennym i dalej w miodzie. ) Dziś moje pszczoły bez dokarmiania zapylają sady. Wyjechały na zapylanie sadów dwa tygodnie temu na dwóch korpusach wielkopolskich a dziś wydaję się że 3 korpusy to jest dla nich za mało. Ten rok sprzyja pszczołom przynajmniej jak do tej pory można to zauważyć. Pragnę również zauważyć że Twoje obserwacje powinny być nakierowane na długość życia w okresie poza pracami w rodni. Powyżej 21 dni życia co miałoby duże znaczenia dla zwiększenia - pozyskiwania zbiorów. Jeśli już teraz zauważysz wiszące brody przed ulami to myślę, że warto kontynuować twoje obserwacje. Wspieram Twoje działanie i oczekuję dalszych informacji na ten temat. Odporność na choroby ujawnia się długowiecznością pojedynczych osobników. W niektórych ulach w których spóźniłem się z dodaniem 3 korpusu takowe brody zaobserwowałem. Nie mniej nie jest to sygnał o rojeniu się pszczół czy też nastroju do rojenia a jedynie ciasnoty w ulu dla pszczół starszych nie znajdujących zatrudnienia w pracach gniazdowych. Świadczy o dużej ilości zbieraczek nektaru. Co uważam jest tożsame z oczekiwaną przez ciebie długością życia owadów.
Pozdrawiam.
Józef M.
 
 
     
rostewit 
Starszy Stukacz
rostewit


Pomógł: 5 razy
Dołączył: 26 Sty 2010
Posty: 209
Skąd: lubuskie
Wysłany: 2014-05-04, 21:03   

Serdecznie witam. Moim skromnym zdaniem, zagadnienie poruszone przez Giliana, nie koniecznie musi wiązać się z zastosowanym Resveratrolem. Chociaż tegoroczna wiosna bardzo przyspieszyła rozwój przyrody, pszczoły, jak zaobserwowałem u siebie, nie nadążyły z rozwojem. Stąd trudno było by oczekiwać na przełomie marca i kwietnia pojawienia się trutni, przy obfitym już wówczas pożytku. Mam pszczoły z cechą wczesnego wiosennego rozwoju, jednak przy znacznych różnicach temperatur między dniem a nocą w tym okresie, i chociaż dałem wkładki na osiatkowane dennice, pszczoły były o krok do tyłu za przyrodą.
Teraz, w drugiej połowie kwitnienia rzepaku, już ja nie nadążam z dodawaniem nadstawek.
Myślę że sama przyroda mogła mieć wpływ na termin pojawienia się trutni.
Nie znaczy to, że nie warto prowadzić badan z tym środkiem.
Pozdrawiam.
_________________
rostewit
 
     
Gilian 
Stukacz



Pomógł: 3 razy
Dołączył: 12 Paź 2011
Posty: 99
Wysłany: 2014-05-04, 21:55   

Odpowiadam na pytania kolegi Majówka:
- resveratrol można kupić w prawie każdym sklepiku zielarskim lub ze zdrową żywnością, jest wiele preparatów handlowych, trzeba jedynie wybierać te które zawierają sam resveratrol a nie np. zestaw witamin, czy kwasy omega z jego dodatkiem, koszt zakupu jest umiarkowany koło 20zł za opakowanie wystarczające dla 10 rodzin
- artykuł dr. Arszułowicza który sprowokował mnie do napisania tekstu to:
http://www.miesiecznik-ps...-2014&Itemid=21
- moje pszczoły (old buckfast, Lewkowicz) faktycznie nie są mistrzami w szybkości wiosennego rozwoju, za to jak ruszą to osiągają b. duże wielkości ale normalnie dopiero w pocz. czerwca
- o obecności trutni w rodzinie decyduje obfitość pyłku, dzieje się tak gdyż pyłek jest rodzaju męskiego (męskie fitohormony roślinne), obfitość dużej ilości tych fitohormonów w środowisku ula powoduje bodziec feromonalny dla matki aby zaczęła czerwić trutnie, w tym roku w okresie około 20 marca gdy kwitły wierzby pogoda była znakomita, obfitość pyłku (nektaru zresztą też było sporo) wierzbowego powinna spowodować wystąpienie masowego czerwienia trutowego pod koniec marca a w moim eksperymencie tak nie było, jest na moim blogu film z 8 kwietnia w którym rozbebeszam ul do dna [url] http://youtu.be/5IGE7dQiz8g [/url], można zobaczyć jak dużo jest już pierzgi a jak mało zaczerwionych komórek trutowych.

Panowie pszczelarze, pszczelarzę już dostatecznie długo aby być pewnym tego co mówię.
Rodziny w dniu 1 maja 2014 były na 6 korpusach uniwersal co odpowieda 36 ramkom wielkopolskim.
Gniazdo było na 4 korpusach tj. odpowiednik 24 ramek wlkp.
Objętość ula olbrzymia jak na tę porę roku , od Świąt nie zaglądałem do gniazda byłem przekonany że ta jego pojemność jest aż nadmiarowa, zerkałem tylko w górny korpus czy miód już jest dostatecznie posklepiony.
W dniu pierwszego maja zajrzałem ot tak z ciekawości w gniazdo, to co ujrzałem wprawiło mnie w totalne osłupienie, gniazdo było prawie całkowicie zalane miodem (pożytek sady+mniszek o niebywałym nasileniu) w dwóch korpusach gdzie jeszcze matka miała trochę miejsca i czerwiła było pozakładane po kilkadziesąt mateczników, a trutnia łażącego po ramkach b. trudno znaleść, podobnie czerwiu trutowego czy dzikiej zabudowy trutowej bardzo mało. Nikt mi nie powie że jest to normalne. Ponieważ miało przyjść ochłodzenie i obawiałem się rójek z tych uli, na szybkiego wynalazłem matki i zaizolowałem na jednym korpusie z węzą a mateczniki polikwidowałem, dość powiedzieć że mleczka z mateczników wycisnąłem potem około 5ml (raptem 3 rodziny). We wtorek lub w środę gdy tylko będzie dostatecznie ciepło, będę robił kolejny przegląd tych rodzin to nagram film lub porobię zdjęć aby to udokumentować.
W zasadzie to co ujrzałem w ulach 1 maja przesądziło o napisaniu popołudniu listu do pszczelarstwa. Dzieją się rzeczy przedziwne, sprzeczne z całym moim doświadczeniem i wiedzą pszczelarską.

[ Dodano: 2014-05-08, 08:40 ]
http://youtu.be/ZYbC8uszaKk
 
     
Gandalf 
Nieśmiały
Gandalf


Dołączył: 30 Maj 2011
Posty: 29
Skąd: Dolina Amazonki
Wysłany: 2014-05-19, 17:26   

Kolego, żeby prowadzić jakiekolwiek eksperymenty, podawanie pszczołom różnych preparatów i publikować materiały z tym związane w sieci to trzeba mieć pasiekę doświadczalną, żeby uzyskać ten status trzeba sie postarać o odpowiednie papiery, przejść kontrolę komisji etycznej bo w przeciwnym razie zaczną się problemy i zainteresuje się kolegą prokuratura jak to było w przypadku Sabarda. Może to po prostu podchodzić pod znęcanie się nad żywymi stworzeniami. Znam kulisy artykułu dr Arszułowicza, całkowicie popieram jego intencje i artykuł uważam za bardzo ważny. Tylko tyle chciałem wtrącić, nie komentuję bezpośrednio kolegi zabiegów, ciężko coś powiedzieć jak się tego nie widzi i jak czyta się relację z jednego źródła.
 
     
Gilian 
Stukacz



Pomógł: 3 razy
Dołączył: 12 Paź 2011
Posty: 99
Wysłany: 2014-05-25, 10:18   

Zupełnie nie odpowiada mi kolegi tryb myślenia(??).
Można dojść do wniosku: jeżeli robisz z pszczołami coś nietypowego a nie masz na to papierka to nie wychylaj się i nie pisz (pokazuj) tego, bo mogą Cię dosięgnąć kłopoty .
To jest demotywacyjne i podcina skrzydła wszelkim nowym pomysłom.
Gdyby jeszcze faktycznie było tak że jakimiś pomysłami ,takim jak np. moim z resveratrolem , placówki naukowe okazują szybko zainteresowanie, to kolegi formalistyczne podejście miałoby sens.
Ale co w sytuacji w jakiej jesteśmy realnie ?
Gdy na coś ciekawego natrafiliśmy, piszemy, prosimy ludzi nauki - chodźcie, zobaczcie, oceńcie - i jest zero reakcji z ich strony?
Ja na szczęście wiedziałem kogo tym co zauważyłem zainteresować i opisać kulawą angielszczyzną a że dalsze badania będą w Oslo czy Los Angeles a nie na SGGW to szczegół.
Ale co ma zrobić przeciętniak gdy odkryje przypadkowo np.że wywar z jakiegoś zielska zabija zgnilca, pisze o tym do wszystkich świętych polskiego pszczelarstwa i miesiącami nikt mu nie odpowiada???

Jest problem, ale nie z tym co pszczelarze w dobrej wierze kombinują z pszczołami (poszukiwanie ulepszeń, innowacji jest cechą naturalną połowy pszczelarzy na całym świecie) ale z brakiem reakcji nauki pszczelarskiej na sygnały od pszczelarzy praktyków. Wygląda mi na to że placówki pszczelarskie żyją własnym życiem i takie doniesienia od pszczelarzy zupełnie im są nie potrzebne. Sytuacja z Sabardem u którego interweniowała prokuratura jest haniebna dla polskiej nauki, wystarczyło 4 lata temu gdy rozpoczął swoje rapicidowe (gliniakowe) dzieło zainteresować się jego wynalazkiem, przebadać i wydać opinię że jest to nieodpowiednie (jeżeli faktycznie jest, bo badań jakoś nikt nie prezentuje). Pan Roman Bułka idiotą nie jest,( wystarczy zobaczyć na ilu szkoleniach pszczelarskich jest wykładowcą ) i gdyby usłyszał coś takiego z ust profesora X czy dr Y w swoim czasie, nie wymyślałby alfy5 i "totalnego zwalczania warrozy" itd. Wstyd mi za takie podejście świata nauki do pomysłów szarego pszczelarza.
 
     
Majówka 
Stukacz Junior
Majówka


Wiek: 62
Dołączył: 20 Sty 2007
Posty: 38
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2014-05-30, 11:33   

Czytając posty w temacie zauważyłem że zagadnienie zostało poszerzone o opinię na temat prób leczenia pszczół z warrozy Rapicydem. I stąd pozwolę sobie zwrócić uwagę na mały wątek zakręcony przy tej okazji. Rapicyd nie stanowi żadnego zagrożenia dla warrozy a tym bardziej leczenia rodzin z tego pasożyta. Jeden z pszczelarzy pokusił się spróbować poddawać ciasto z tym środkiem i po stosownym czasie dałem mu apiwarol aby sprawdził skuteczność leczenia. Okazało się że warroza sypie się i jego przekonanie o wyleczeniu rodziny zawiodło, a było zrealizowanie na podstawie populistycznej wiedzy internetowej. Myślę ze wiele czasu trzeba aby takie i podobne pomysły zweryfikować. Do takich czy innych badań potrzeba czasu wysiłku idt. Głównie pieniędzy! Na swojej stronie zorganizowałem próbę stworzenia Towarzystwa Bartnego mającego na celu społeczną pracę badawczą w wielu kierunkach i tematach związanych z pszczołami. Dzieleniem się informacjami z badań i obserwacji które każdy z nas dokonuje na bieżąco w swoich pasiekach. I niestety chętnych do dzielenia się i publikowania wiedzy nowatorskiej brakuje. Stąd też popieram indywidualne działania kolegów w reżimie dyscypliny popularno –naukowej.
A świat nauki?????
Przypomnę że żyjemy w ustroju w którym oczekiwania nasze przekraczają możliwości działania świata naukowego. Jeżeli coś chcemy to musimy z jednej strony dążyć do realizacji pomysłu i opierać się sami na sobie. Dlatego też kiedyś próbowałem zainteresować świat nauki swoimi tematami to powiem, że było zainteresowanie niektórych naukowców tematyką ale nie wyszło to dalej. Myślę że każdy chciał już mieć wyniki idt. Gotowca. A gdzie praca u podstaw? Na to potrzeba lat i wspomniane pieniądze. Sądzę koledzy że nie należy się obrażać za brak zainteresowania bo jest to dopiero początek jakiejś drogi – możliwe że dobrej. I nie należy też zbyt wiele wymagać od świata nauki który ledwo pełza w kraju. A tematy badań nie koniecznie dziś wydają się potrzebne. Sam przy pewnym temacie sięgałem do badań z lat 60 tych których tematyka wydawała się być jałowa i po tylu latach okazało się że wspomniane badania były przydatne. Nie piszę czym się zajmuję oprócz hodowli ale ci z was którzy czytają miesięcznik zapewne się domyślą o czym piszę i jaką tematyką się zajmuję.
Pozdrawia.JMM
 
 
     
Gilian 
Stukacz



Pomógł: 3 razy
Dołączył: 12 Paź 2011
Posty: 99
Wysłany: 2014-06-01, 06:34   

Majówka napisał/a:
Dzieleniem się informacjami z badań i obserwacji które każdy z nas dokonuje na bieżąco w swoich pasiekach. I niestety chętnych do dzielenia się i publikowania wiedzy nowatorskiej brakuje. Stąd też popieram indywidualne działania kolegów w reżimie dyscypliny popularno –naukowej.
A świat nauki?????
Przypomnę że żyjemy w ustroju w którym oczekiwania nasze przekraczają możliwości działania świata naukowego. Jeżeli coś chcemy to musimy z jednej strony dążyć do realizacji pomysłu i opierać się sami na sobie.


Też tak uważam, wszyscy jedziemy na jednym wózku, i mały pszczelarz i naukowiec z Puław.
Wszyscy mamy ten sam cel (pszczoły, ich dobro), powinniśmy robić co w naszej mocy aby go zrealizować i pisać o swoich doświadczeniach jak najgłośniej. Dlatego artykuł dr. Arszułowicza szczególnie mnie ubódł, gdyż odbiera on mi prawo do tego co robię i stawia w szeregu szarlatanów. Jakim prawem człowiek który angażuje się w tak wątpliwy, naciągany komercyjny projekt jak VitaeApis ocenia działania innych???
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group