Waroza

Moderator: krzysglo

avico

Post autor: avico »

Trzeba opatentować takie wynalazki, bo jakiś farmaceutyczny koncern skradnie pomysł.

Kiedy czytam podobne wypowiedzi to przypomina mi się nowela Bolesława Prusa pod tytułem "Antek". Jeśli ktoś nie zna, niech przeczyta, nie będę jej streszczał.

Powiem tylko tyle, że tytułowy Antek miał młodszą siostrę, Rozalkę. Kiedy Rozalka miała lat bodaj osiem, strasznie zaniemogła i jej matka wezwała do siebie Grzegorzową, wielką znachorkę. Znachorka próbowała leczyć dziecko po swojemu, ale kiedy nawet zaplucie podłogi wokół chorej nie pomogło, Grzegorzowa postanowiła zastować bardziej radykalne metody leczenia gorączki. Najpierw kazała matce Rozalki napalić w piecu chlebowym, a potem wsadzić dziewczynkę w ten piec na trzy zdrowaśki. Niestety operacja zakończyła się niepowodzeniem, pacjentka zmarła. Oczywiście nie od gorąca, ino dlatego, że choróbsko za wcześnie z niej wylazło.
Przecież to oczywiste, prawda?

Zaraz się zacznie udowadnianie, że robiłem, kolega odymiał inny pudrował i warroza się sypała.
Może i sypała, tylko czemu od lat `80 jest z nami i ma się dobrze?

mily_marian
Stukacz Wymiatacz
Stukacz Wymiatacz
Posty: 1226
Rejestracja: 2007-12-01, 14:11

Post autor: mily_marian »

Normalny dym z podkurzacza z pruchna też oszołamia waroze ale w mniejszym stopniu niż jak się da hube szyszki sosnowe to wiencej lezy na denicy warozy ale ona po godzinie moze wejsc spowrotem na pszczołe jak sie nie posmaruje kartki olejem jadalnym. Ja teraz mam bardzo łagodne pszczoły to przy przeglondzie nie używam dymu i siadki to przezuciłem sie na puder cukier i nim posypuje pszczoły z dobrym rezultatem. Pozdrawiam miły_marian

wieloraki
Stukacz
Stukacz
Posty: 95
Rejestracja: 2011-10-25, 08:27
Kontakt:

Post autor: wieloraki »

avico pisze:Zaraz się zacznie udowadnianie, że robiłem, kolega odymiał inny pudrował i warroza się sypała.
Może i sypała, tylko czemu od lat `80 jest z nami i ma się dobrze?
Czas już przyzwyczaić się do warrozy i porzucić mżonki o jej totalnym wytrzebieniu.
Wytłuczmy pszczoły to i warrozy się pozbędziemy, a co!
Całe szczęście, że są kreatywni pszczelarze eksperymentujący z leczeniem alternatywnym bo można się od nich uczyć.
A jeśli ktoś lubi amitrazę to może nawet dodawać ją sobie do herbaty, mnie nic do tego.

ALVIN
Stukacz Junior
Stukacz Junior
Posty: 49
Rejestracja: 2012-01-12, 12:46
Lokalizacja: skawina

Post autor: ALVIN »

I takich eksperymentujących BRACI trzeba szanować!!!!!
Biedna pszczółka ginie marnie BIJ na alarm gdzie popadnie w prasie , radiu , telewizji co by wszyscy zrozumieli …jak ta złota kropla zdrowa .

avico

Post autor: avico »

Szanuj, nikt nie broni. Tylko napisz jak te dymy i inne cudactwa standaryzować? Jaki % warrozy spada, jakie uboczne produkty powstają przy spalaniu różnych dziwnych substancji.

Skoro warroza spada, to ponad wszelką wątpliwość mamy do czynienia ze szkodliwą substancją. Jak ona działa na matkę, czerw i pszczoły. Jakie będą pozostałości. Ile powstaje w wyniku suchej destylacji, bo takim czymś jest spalanie bez płomienia przy niedoborze tlenu.

Nie twierdzę, że Apiwarol jest panaceum na warrozę, jednak mamy deklarowaną ilość amitrazy i określoną procedurę, a przy znachorskich metodach kupę pracy nieznany efekt i groźbę utraty pszczół.

Od dawna twierdzę, że najlepiej eksperymentuje się na szczurach.

wieloraki
Stukacz
Stukacz
Posty: 95
Rejestracja: 2011-10-25, 08:27
Kontakt:

Post autor: wieloraki »

avico pisze:Od dawna twierdzę, że najlepiej eksperymentuje się na szczurach.
Jeśli szczurom wyrosną skrzydełka i będą chorować na warrozę to może będą to wiarygodne badania. Mimo to nawet różnice gatunkowe między ssakami i owadami są tak wielkie, że jakiekolwiek testy leków dla pszczół przeprowadzane na szczurach to po prostu głupota. Chyba, że ktoś ma przyjemność w dręczeniu szczurów, ale to jest z kolei niezdrowe...
avico pisze:Tylko napisz jak te dymy i inne cudactwa standaryzować? Jaki % warrozy spada, jakie uboczne produkty powstają przy spalaniu różnych dziwnych substancji.
A po co standaryzować? To nie lek weterynaryjny tylko szyszka zebrana w lesie albo chwast na łące. Standaryzować trzeba chemiczne świństwa bo pestycydy to środki owadobójcze. I w zasadzie służą do tępienia owadów. Jak to pestycydy. No a pszczoła czym jest??? Może szczurem, co?
Uboczne produkty przy spalaniu szyszek sosnowych to pestka w porównaniu z tym co zostaje po zastosowaniu amitrazy. A poza tym, kto informuje użytkownika Apiwarolu czy innego pestycydu warrozobójczego jakie są produkty rozkładu? I jak właściwie oddziałują na rodzinę pszczelą i na człowieka - konsumenta produktów pszczelich...
Apifos okazał się być niebezpieczny dla ludzi. A czy ktoś wycofał z rynku miód, wosk czy propolis z pasiek, które używały tegoż środka? Koncerny farmaceutyczne mają to po prostu gdzieś. Grunt, żeby ktoś krzyczał, że szyszki sosnowe albo cukier puder zabija pszczoły.
Wiara w to, co producenci piszą na ulotkach leków warrozobójczych graniczy z głupotą. No chyba, że ktoś potrafi rozróżnić szczepy warrozy odporne na określone pestycydy.

Miły Marian "sprzedaje" swoje doświadczenia i chce przekonać do nich pszczelarzy. Jak widać pali szyszki, likwiduje po swojemu czerw trutowy i ma efekty. Zamiast jęczeć, że to, że tamto, źle i w ogóle to tak się nie da, a jakaś pani doktor co się zna to napisała, że tak nie wolno, lepiej spróbować, przetestować i opisać doświadczenia chociażby tu, na forum.

mily_marian
Stukacz Wymiatacz
Stukacz Wymiatacz
Posty: 1226
Rejestracja: 2007-12-01, 14:11

Post autor: mily_marian »

Dzieki wieloraki za wyjasnienia co do stosowania szyszek i pudru cukru. Co do efektów jakie daje te metody to ja mam bardzo dobre. Nikt niewie ile ma warozy w rodzinie pszczelej ale jak po zastosowaniu spadnie 3 do4 warozy na posmarowana kartkie to chyba to działa. A co do aviko to ja juz wiedziałem ze mu sie nie spodoba i sie dopieprzy bo mu palce świerzbia zeby przypiąć do kazde postu duą łate niezgody taka jest jego natura i my musimy z nim zyc a on nasz i tak bendzie drenczył. Pozdrawiam miły_marian

avico

Post autor: avico »

Standaryzuje się po to, aby aby wiedzieć jaka szyszka, jedna czy dwie, a może pół będzie skuteczne. Jak też jest tego skuteczność.

Podobne wypowiedzi świadczą jedynie o braku profesjonalizmu i niezbędnej wiedzy. Nawet w piekarni, aby wypiec dobry chleb trzeba posłużyć się standardami. Takim standardami posługiwali się nawet b. dawni piekarze, choć nie wiedzieli, że wykonywane czynności i określone ilości można nazwać standardowymi.

Każda dziko rosnąca roślina ma inny skład w zależności od ekotypu, nasłonecznienia zasobności gruntu, czasu zbioru i wielu innych.

Pytania w stylu dlaczego nie zrobiono itp., można zadać pszczelarzom, że mając wiedzę o szkodliwości apifosu nie zutylizowali miodu skażonego bromfenwinfosem.

Skoro masz wiedzę o szczepach (dziwne określenia i bardzo nieprofesjonalne) warrozy odpornej na pestycydy, to przybliż na swoją wiedzę na ten temat. Ile jest tych "szczepów", jak są rozróżniane, i na co który "szczep" jest odporny.


Nie twierdzę, że nie można dzielić się doświadczeniami i swoimi pomysłami, lecz nadużyciem jest zapewnianie o skuteczności tych zabiegów.

Tym sposobem można wsadzić na minę nie tylko początkujących pszczelarzy. Co innego informacja, a co innego zapewnianie o skuteczności.

Mówiąc o skuteczności trzeba zrobić badania na podobnym materiale, tak samo zakażonym identyczną liczbą roztoczy, wykonywaniem zabiegów na reprezentatywne próbie i grupie porównawczej z późniejszą flotacją próbek pszczół w celu policzenia warrozy jaka pozostała po zabiegu.

Takie opisy, że coś skutkuje, można sobie w buty włożyć.

wieloraki
Stukacz
Stukacz
Posty: 95
Rejestracja: 2011-10-25, 08:27
Kontakt:

Post autor: wieloraki »

W buty możesz sobie opinie innych wkładać, ja sobie włożę niektóre do głowy. I nawet nie omieszkam spróbować tych niecnych praktyk z paleniem szyszek choć mogą one doprowadzić moje pszczoły do katastrofy. A mogą też pomóc w pozbyciu się pasożyta. Ja jestem ciekawy... Chętnie też podzielę się wynikami moich doświadczeń na forum. I niewiele mnie obchodzi czy uzna to ktoś za herezję czy nie.
Na domiar złego mam zamiar przetestować jeszcze sumaka octowca, dębowe próchno bądź korę i inne przeklęte zioła z piekła rodem. W każdym razie wspaniałych syntetycznych akaracydów nie zastosuje z samego szacunku dla pszczół.
Dzięki wolnej woli każdy ma prawo sam wybrać w jaki sposób będzie zwalczał warrozę. Forum po to jest, aby mieć wiedzę na temat tego, co i kiedy można zastosować i że niekoniecznie musi to być Apiwarol.

Pszczelarze powinni Twoim zdaniem sami zutylizować miód... Ha ha ha...
A niby kto miałby im za to zapłacić???
Może firma, która wyprodukowała ten specyfik...
A może pszczelarze sami winni zapłacić za utylizację kiedy dowiedzieli się, że lek jest toksyczny a miód już oddany był do skupu?

I może jeszcze wyjaśnisz, kto miałby sponsorować żmudne badania nad naturalnymi środkami warrozobójczymi jeśli z założenia dostępność tych środków jest ogólna i niemalże darmowa?
Dlatego właśnie pszczelarze próbują radzić sobie sami szukając wciąż nowych metod i środków. I chwała im za to! Odwalają kawał wielkiej roboty w imię zdrowotności pszczół, czego nie można powiedzieć o rzeszy ślepych i głuchych, ale potrafiących liczyć "naukowców".

avico

Post autor: avico »

Na takim poziomie nie ma sensu dyskutować.

Każdy może w swojej pasiece robić co chce, za wyjątkiem tego, co zabrania prawo.

Jednak zwykła przyzwoitość nakazuje, aby nie zapewniać innych o skuteczności niesprawdzonych praktyk.

Wystarczy że podam przykład z oceną matek. Wpierw hodowca przez kilka lat prowadząc dokumentacje sprawdza u siebie, następnie ocenia jest prowadzona w innych pasiekach.

Tymczasem tutaj naukowiec-chałupnik na podstawie swego widzi mi się zapewnia o skuteczności.

Tak nie wolno postępować! Tym bardziej, że warroza jest chorobą zwalczaną z urzędu i pszczelarz z mocy prawa podlega pod określone przepisy i procedury.

Skoro nie włazisz na jezdnię przy czerwonym świetle, to czemu innych zachęcasz do podobnych czynów w przypadku warrozy?

telok
Starszy Stukacz
Starszy Stukacz
Posty: 149
Rejestracja: 2009-05-07, 19:44
Lokalizacja: okolice Wielunia

Post autor: telok »

avico pisze:Wpierw hodowca przez kilka lat prowadząc dokumentacje sprawdza u siebie, następnie ocenia jest prowadzona w innych pasiekach.
nie wiem kto lepszy hodowca hurtownik czy naukowiec chałupnik.Zbyt dobre masz zdanie o hodowcach.
pozdrawiam telok

avico

Post autor: avico »

To nie zdanie o hodowcach, ale o wymaganych procedurach. Skoro mimo tych procedur mamy uwagi, to jak można przyjmować i akceptować mało wiarygodne opinie.
Przecież każdy pisać może, lepiej lub gorzej. Piszący lepiej będzie bardziej wiarygodny, ale nie oznacza to nic więcej niż to co napisał.

wieloraki
Stukacz
Stukacz
Posty: 95
Rejestracja: 2011-10-25, 08:27
Kontakt:

Post autor: wieloraki »

avico pisze:Na takim poziomie nie ma sensu dyskutować.
Dla Ciebie żaden poziom nie jest odpowiedni. Najlepiej, żebyś dyskutował sam ze sobą albo z grupą wynajętych przydupasów powtarzających w kółko "jesteś, avico najmądrzejszy!".
Powtarzam po raz kolejny: Każdy pszczelarz powinien mieć świadomość, że istnieją leki na warrozę nie będące syntetycznymi pestycydami. I można ich używać, są skuteczne i sprawdzone - uznane. Mówię o kwasach organicznych czy substancjach aromatycznych. A dlaczego niby nie sprawdzić sposobu z szyszkami? Co stoi na przeszkodzie? O skuteczności możnaby podyskutować następnej zimy z korzyścią dla wszystkich.
Ale nie! Avico mówi: Nie wolno! Precz szarlatanerii domorosłych eksperymentatorów!!!
Nie rozumiem, z jednej strony płaczesz, że tragedia, GMO, pestycydy, CCD, pszczoły giną a pszczelarze siedzą i nic nie robią a "świat nauki milczy", a z drugiej, jak ktoś daje przez siebie sprawdzony sposób na walkę z warrozą próbujesz zmieszać go z błotem. To nielogiczne... Z jednej strony zaciekle bronisz pszczelarzy przed niesprawiedliwym wyrokiem a z drugiej proponujesz aby sami ponosili konsekwencje za wprowadzenie w obrót produktów pszczelich skażonych Apifosem. Takie zachowanie można wytłumaczyć schizofrenią albo tym, że lobbujesz działania firm farmaceutycznych. Oceń się sam, w końcu Twoja wiedza i profesjonalizm jest większa niz wszystkich pozostałych.

Naukowcy-chałupnicy - to w Was cała nadzieja, bo "prawdziwi naukowcy" siedzą na swoich ciepłych posadkach z nosami w papierach i za cholerę nie znajdują już sposobu na wrednego pasożyta. Teraz wymyslili muchę, która to odpowiedzialna jest za CCD. Szukanie tematów zastępczych to jedyny sposób naukowców na ich totalną bezsilność. A "naukowcy-chaupnicy", na własne ryzyko testują środki na warrozę. Wielce nieetycznie jest ich za takie działania potępiać, należy się im szacunek i wspieranie ich działań.

I jeszcze jedno, na początku warroza została uznana za chorobę zwalczaną z urzędu. Czy jakiś urząd o tym w ogóle pamięta? Jeśli tak, to niech urząd da mi lek zwalczjący w 100% pasożyta. Albo zwróci pieniądze za poniesione straty tak jak w przypadku zgnilca.

avico

Post autor: avico »

Piszcze i radźcie sobie co chcecie. Mnie to zwisa miękką glistą.

Pisałem merytorycznie, a tym czasem, ....

Nie mój cyrk i nie moje ... pszczoły.

Na tym kończę swoje zainteresowanie tematem.

wieloraki
Stukacz
Stukacz
Posty: 95
Rejestracja: 2011-10-25, 08:27
Kontakt:

Post autor: wieloraki »

Wydawało się jemu samemu, że pisze merytorycznie - znaczy...
Niech Twa glista miękką zwisa, chwała Ci, że nikogo już w tym wątku nie obrazisz...

ODPOWIEDZ