Ceny cukru

Moderator: krzysglo

mily_marian
Stukacz Wymiatacz
Stukacz Wymiatacz
Posty: 1226
Rejestracja: 2007-12-01, 14:11

Post autor: mily_marian »

W naszym klimacjie pszczoły same się wyzywią. Umego brata w muze domu mieszkalnego rodzina pszczela miała tylko5cm szpare i żyła 18 lat i nikt jej nie dokarmiał i nie leczył. Pozdrawiam miły_marian

dkrzysztof10
Starszy Stukacz
Starszy Stukacz
Posty: 149
Rejestracja: 2006-05-20, 10:23

Post autor: dkrzysztof10 »

Dokładnie był u nas taki przypadek że w murze była rodzina pszczela i co roku miała się dobrze . do czasu aż właściciel sprzedał dom i w czasie remontu pszczoły zniszczono lub niedaleko mnie pszczoły ze 6 lat mieszkały w dziupli starej topoli i nic im nie było . Ciekawe tylko co z waroza dlaczego te rodziny nie spadły przecież nikt ich nie leczył
Jak rozdaję chleb biednym, to nazywają mnie świętym,
a jak pytam się dlaczego biedni nie mają chleba, mówią - komunista

mily_marian
Stukacz Wymiatacz
Stukacz Wymiatacz
Posty: 1226
Rejestracja: 2007-12-01, 14:11

Post autor: mily_marian »

Pszczoły jak znajdą lokum gdzie chcą założyć rodzine to budują woszczyzne z mniejszymy komurkamy. Nasza weza ma 5,4 a pszczoły jak zakładają rodzine to budują komurki 4,9 czyli jak z przed miliomamy lat i pzczoła prendzej się wygryza tak półtora dnja. A waroza nie wchodzi do czerwiu dziewiczego. Jak wejdzie już do czerwiu co pszczoła już się wugryzła to i tak jej potomstwo sie nie zapłodni. Waroza się rozwjia sie tylko w czerwiu trutowym ale ten powstanie w drugim sezonie i waroza zginie ze starosci. Pozdrawiam miły_marian

avico

Post autor: avico »

Słowo przeciwko słowu.

Macie pszczoły, więc poświęćcie jedną rodzinę nie odbierając od niej miodu, aby sprawdzić, czy przeżyje, bo powoływanie się na przypadki przypomina opowiadania z wojska, jak cała kompania złapała syfa, a jeden przypadkiem nie.

Wielkość komórek może być tematem przewodu doktorskiego, ale to nie my, ale nasi pradziadowie wybrali ten wymiar jako najlepszy. Pamiętajmy również o różnicach w wielkości pszczół i komórek w zależności od ich rasy.

Powyższe wypowiedzi są niezwykle uproszczone i nie do końca prawdziwe.

wycior
Stukacz Junior
Stukacz Junior
Posty: 53
Rejestracja: 2009-10-29, 20:21
Lokalizacja: częstochowa

Post autor: wycior »

kolego aviko, dlaczego uważasz, ze rodzina w naszej szerokosci g. nie wyżywi się(??) skoro można odebrać od niej nawet 60 kg miodu przy gospodarce stacjonarnej? Można dyskutować nad tym czy w przypadku zalania prawie całego gniazda matka nie będzie miała gdzie czerwić i rodzina zazimuje jako słaba a w konsekwencji dodatkowych czynników /choroby, pogoda/ osypie się do wiosny. Gdybyśmy nie stosowali krat i pozwolili na rozwój naturalny rodzin z pewnością by przetrwały / same ułożą sobie kłąb w odpowiednim, najdogodniejszym miejscu ula czy dziupli/ . Nie próbowałem sprawdzać i nie będę przeprowadzać doświadczen w tym zakresie ale przecież nie sprowadzono pszczół do środkowej Europy tylko je "udomowiono' po tym jak gatunek ludzki stwierdził podpatrując m in. niedzwiedzie, ze produkują coś słodkiego. Zadać należy w tym przedmiocie pytanie jaki procent rodzin przeżyje bez ingerencji pokarmowej człowieka? Niech przeżyje 30% to kolejnym roku ponownie pogłowie sie odradza i tak trwało to wieki. Pzdr.

avico

Post autor: avico »

Mam przyjaciela, starszego pszczelarza, którego cenię za wiedzę i doświadczenie w gospodarce pasiecznej. Sam siebie nazywa eksperymentatorem.

Próbował kilka sezonów i za każdym razem musiał ratować rodzinę, bo by nie przeżyła.

Gratuluję 60 kg zbiorów.

Marcinluter
Senior Stukacz
Senior Stukacz
Posty: 892
Rejestracja: 2008-05-31, 12:50
Lokalizacja: proszowice

Post autor: Marcinluter »

avico ma rację , dziś rodzina pszczela nie przetrwała by bez dodatkowego karmienia, Człowiek zniszczył wiele naturalnych pastwisk pszczelich, zmniejszyła się różnorodność roślin pożytkowych dlatego ważne jest poprawianie i urozmaicanie pożytków w okolicy, zwłaszcza tych późnych oraz tych które przypadają na tzn. dziurę pożytkową w naszej okolicy by rodziny miały chociaż pożytek rozwojowy. Zmieniliśmy środowisko i ciągle je zmieniamy niestety monokultury stają się codziennością.
pozdrawiam Marcin

avico

Post autor: avico »

Zapominamy o innym ważnym aspekcie, którym jest dopasowanie się pszczół do naturalnego środowiska. W wyniku ewolucyjnego dopasowania się owadów do bazy pożytkowej były one w stanie przeżyć zimę. Obecnie pszczelarz ma niskie zbiory w gospodarce stacjonarnej, a takie jak 60 kg mogą się przytrafić, ale sporadycznie. Mówi się, że dobre zbiory trafiają się raz na 7 lat.
Doliczmy przepszczelenie, bo w naturze nie ma kilku rodzin w jednym miejscu nie mówiąc o ich większej liczbie. Przecież każda z nich musi na swoje potrzeby zebrać ponad 100 kg miodu.

Kto teraz widzi w zbożu chaber bławatek, albo inne miododajne chwasty. Kto uprawia seradelę i inne poplony. Mam książkę z okresu rozbiorowego i tam do karmienia na zimę zaleca się najtańszy miód gryczany w miejsce odebranego miodu droższego.
Skoro wtedy pszczoły były karmione, to czytając podobne stwierdzenia mam przed oczami bajki o pszczelarskiej cukrowni Rejowiec pod dowództwem PZP.

ALVIN
Stukacz Junior
Stukacz Junior
Posty: 49
Rejestracja: 2012-01-12, 12:46
Lokalizacja: skawina

Post autor: ALVIN »

Powiem tylko tyle: ze ja obsiewam kilka poletek FACELIA o łącznej powierzchni przeszło 2ha i jakoś nie widać większej ilości zebranego przez pszczoły nektaru. Więc gdy by u nas było więcej pożytków to śmiem twierdzić ze pszczoły bez pomocy pszczelarza też by zimy nie przeżyły
Biedna pszczółka ginie marnie BIJ na alarm gdzie popadnie w prasie , radiu , telewizji co by wszyscy zrozumieli …jak ta złota kropla zdrowa .

avico

Post autor: avico »

Zasiewy nie oznaczają nektarowania, a nektarowanie nie musi odpowiadać ilościom z publikacji.

Teraz wracam do poprawy pszczelich pastwisk. Pszczelarz naiwnie wierzy, że sadząc kilka drzewek czy krzaczków coś osiągnie. Gówno prawda. Pszczoły są wierne kwiatom z których pobierają niskoprocentowy nektar w małych ilościach nawet wtedy, kiedy obok jest dużo i wysoko skoncentrowanej słodyczy. Tak więc te pszczelarskie uprawy pomagają bardziej samopoczuciu pszczelarza niż pszczołom.

Sens upraw widzimy na terenie b. Prus Wschodnich i Pomorza. Tam od czasów Bismarcka sadzo całe lasy lipowe (które zdążyliśmy nieźle przetrzebić). Gdyby u nas jak w rejonie Kowna rosły lipowe lasy można by mówić o poprawie bazy pożytkowej.
Gdybyś zasiał 10 ha facelii, a wcześniej przed kwitnieniem wywiózł pszczoły gdzie indziej, a przy rozkwitnięciu pierwszych 10% kwiatów przywiózł na pożytek, to pszczoły byłyby na facelii. Po powrocie dokonałby zwiadu, gdzie szukać pokarmu i wybrałby facelię.
Tak jak to uczyniłeś masz tylko zysk z poprawienia kultury gleby.

dkrzysztof10
Starszy Stukacz
Starszy Stukacz
Posty: 149
Rejestracja: 2006-05-20, 10:23

Post autor: dkrzysztof10 »

Parę drzewek, a jak te parę drzewek nasadzi 100 pszczelarzy to zrobi się kilkaset drzewek to nie poprawa? a następne pokolenia co by miały po nas. Pszczoła leci na kwiat gdzie nektar zawiera więcej cukrów np. jeśli zaczyna kwitnąc wiśnia i rzepak to oleją wiśnie i pójdą na rzepak , który z porównaniu z drzewni owocowymi zawiera dwa razy więcej cukrów w nektarze.
Skoro w pańskiej miejscowości nie ma np. lip to skrzyknij pan znajomych pszczelarzy i nasadźcie każdy po 20 lip a za parę lat zauważy pan różnice w pożytku. Pszczelarz to nie tylko hodowca matek czy producent miodu to tez człowiek który stara się by pożytek nie zniknął z krajobrazu naszej ziemi.
Jak rozdaję chleb biednym, to nazywają mnie świętym,
a jak pytam się dlaczego biedni nie mają chleba, mówią - komunista

ALVIN
Stukacz Junior
Stukacz Junior
Posty: 49
Rejestracja: 2012-01-12, 12:46
Lokalizacja: skawina

Post autor: ALVIN »

Co by tu nie napisać to pewien CZłOWIECZEK stwierdzi że i tak sie wszystko żle robi i to nie ma sensu, najlepiej mieć pasiekę i czekać jak pszczółki miodek naniosą!!!!! a pużniej im miodek odwirować , ułożyć do snu i zaśpiewać słodziutką kołysankę i czekać jak w następnym roku sie obudzą i wezmą do roboty na nowo!!!! Nie róbmy nic a będzie nam dane tak sądzą niektórzy nasi koledzy. pozdrowionka dla takich ideałów:)
Biedna pszczółka ginie marnie BIJ na alarm gdzie popadnie w prasie , radiu , telewizji co by wszyscy zrozumieli …jak ta złota kropla zdrowa .

avico

Post autor: avico »

Szkoda, że czytam już po Dobranocce.

Nawet tu na forum widać jedność pszczelarską. Widać jak akceptują poszanowanie ogłoszonego obszaru zapowietrzonego. Jak od lat narzekają i wybierają te same władze związkowe.

Nie zgodzę się z twierdzeniem o zmianie zachowania pszczół wskutek słodszego, bądź obfitszego nektarowania. Gdyby tak było, to mamy genetyczną zmianę pszczół. Przecież takie zachowanie (wierność kwiatom) Natura wypracowała w czasie milionów lat taki mechanizm, aby możliwe było rozmnażanie się roślin. Co by było, gdyby pszczoły przeskakiwały z jednego gatunku na drugi? Przecież nie byłoby zapylania.
Jak facet skacze z kibitki na kobitkę, to może liczyć na potomstwo, ale kiedy zmieni upodobania i zostanie zoofilem, wtedy być może będą wysublimowane doznania, ale bez koncepcyjnego efektu.


Dobrze, mamy tysiąc lip. Są chętni do sadzenia.

Mały problem - gdzie? Na czyich gruntach, kto na to zezwoli? Ja u siebie w ogrodzie, podwórzu, czy pasiece nie widzę miejsca dla nawet jednej lipy. Lipa, to nie wierzba mandżurska tylko wielkie drzewo. Posadzić może każdy idiota, tylko co dalej, kto będzie opiekował się sadzonkami?

Doktor Judym się znalazł.

Nie wiedziałem, że jeszcze są tacy romantycy.

Zobacz co się dzieje z akacjami. Leśnicy traktują jak chwast i wycinają. Lipa to nie drzewo, które można traktować produkcyjnie jak sosnę.

ALVIN
Stukacz Junior
Stukacz Junior
Posty: 49
Rejestracja: 2012-01-12, 12:46
Lokalizacja: skawina

Post autor: ALVIN »

To może najwyższa pora by wziąć sie w garść i powycinać chwasty!!! oczywiście w cudzysłowiu :)
Biedna pszczółka ginie marnie BIJ na alarm gdzie popadnie w prasie , radiu , telewizji co by wszyscy zrozumieli …jak ta złota kropla zdrowa .

Kaczapokraka
Nieśmiały
Nieśmiały
Posty: 16
Rejestracja: 2011-05-27, 13:49

Post autor: Kaczapokraka »

avico pisze:Zobacz co się dzieje z akacjami. Leśnicy traktują jak chwast i wycinają. Lipa to nie drzewo, które można traktować produkcyjnie jak sosnę.
Jestem leśnikiem wycinamy to co nie jest gatunkiem rodzimym i nie powinno go być u nas. Lipy rosną ale nie tam gdzie rosną sosny powinieneś to wiedzieć avico (kazde z nich co innego lubi :D )

ODPOWIEDZ