Lek. wet. Artur Arszułowicz, Mgr inż. Elżbieta Kowalczyk

„Wszystko jest lekiem i nic nie jest lekiem”

Pszczelarze walcząc z warrozą zauważyli, że jest ona podatna na działanie kwasów organicznych takich jak kwas mrówkowy, mlekowy, szczawiowy czy cytrynowy. Zauważyli również, że kwasy te nie zanieczyszczają miodu i nie odkładają się w węzie, a dodatkowo w niewielkich ilościach są jego naturalnym składnikiem. W związku z tym ośrodki naukowe podjęły szeroko zakrojone badania, w wyniku których kwas szczawiowy stał się oficjalnym środkiem do zwalczania warrozy.

W świecie roślin kwas szczawiowy jest dość powszechny w postaci czystego kwasu bądź soli zwanych szczawianami. Kwas szczawiowy znajduje się m.in. w szczawiu, rabarbarze, szpinaku, buraku, a również w herbacie i kakao. Odstrasza on owady i inne zwierzęta roślinożerne przed zjedzeniem roślin zawierających kwas.

Kwas szczawiowy należy do kwasów organicznych, potocznie określanych jako „kwasy słabe”. W przypadku kwasu szczawiowego jest jednak zupełnie inaczej. Pomimo, że należy on do kwasów organicznych, to działanie jego zbliżone jest do działania kwasów mineralnych (np. kwas siarkowy czy solny), a nie typowych kwasów organicznych (np. kwas cytrynowy czy octowy). Działanie takie kwas szczawiowy zawdzięcza bardzo wysokiej stałej dysocjacji. Jeśli np. na naszym języku położymy kryształki kwasu cytrynowego, to nie spowodują one żadnych zmian, poza odczuciem silnego kwaśnego smaku. Jeżeli natomiast zamiast kwasu cytrynowego użyjemy kwasu szczawiowego, to poparzymy sobie język.

Wszystkie dotychczasowe metody użycia kwasu szczawiowego w pszczelarstwie polegają:

  • na polewaniu/rozpylaniu kwasu w odpowiednim roztworze cukrowym, za pomocą strzykawki lub rozpylacza, raz w ciągu sezonu w okresie „bezczerwiowym”;
  • na odparowywaniu kwasu za pomocą odpowiednich urządzeń (parowników). Odparowywanie jest jedyną metodą używania kwasu szczawiowego, którą można stosować wielokrotnie w ciągu sezonu.

Istnieje również trzecia metoda – przez sublimację (przechodzenie substancji ze stanu stałego w stan gazowy z pominięciem fazy ciekłej). Pomimo, że kwas szczawiowy w normalnych warunkach nie sublimuje, a prościej mówiąc nie paruje (aby kwas sublimował potrzebna jest temperatura 150°C), to jednak odpowiednio przygotowany będzie sublimował w ulu. Metoda ta niejednokrotnie jest metodą niedoskonałą, gdyż często dochodzi do przegrzania kwasu, jak i do zwiększenia dawki kwasu, co ujemnie odbija się na rodzinie pszczelej.

Niezależnie od metody wprowadzania kwasu szczawiowego do ula, zawsze musimy pamiętać, że nie jest on obojętny dla pszczół. Z dotychczasowych badań wynika, że polewanie rodzin pszczelich kwasem szczawiowym w roztworze cukrowym powoduje:

    • nieodwracalne uszkodzenie egzoszkieletu młodej pszczoły przez wchłanianie kwasu przez chitynę (Gregorc, 2006);
    • zamieranie i uszkodzenie czerwiu niezasklepionego (Hatjina, 2005; Higes, 1999);
    • wzrost śmiertelności pszczół dorosłych oraz ich osłabienie (Martin – Hernandez, 2004), co niejednokrotnie nie jest przez pszczelarzy zauważane. Osłabienie pojedynczych osobników pszczelich pociąga za sobą osłabienie całej rodziny pszczelej. Tak zachwiana homeostaza (stan równowagi) w rodzinie pszczelej sprzyja bezobjawowym zakażeniom wirusowym i zakaźnym chorobom czerwiu;
    • zwyrodnienie nabłonka odbytnicy, nieodwracalne zmiany w narządach wewnętrznych, zwiększone uszkodzenie komórek oraz trwałe zmiany w układzie pokarmowym i wydalniczym. Takie zmiany u 10% pszczół zaobserwował Hermandez w 2007 roku;
    • uszkodzenie gruczołu woskowego;
    • uszkodzenie włosków pokrywających ciało pszczoły, stanowiących pierwszą i zasadniczą linię obrony zakaźnej, której celem jest niedopuszczenie do wniknięcia, osiedlenia i namnożenia się mikroorganizmów w hemolimfie, tkankach i narządach owada;
    • zaburzenia komunikacji między pszczołami;
    • zaburzenie ekosystemu ula. Środowisko ula to bardzo złożony ekosystem. Ekosystem mikrobów, który funkcjonuje w organizmach pszczół i we wnętrzu ula. Jest to około 8000 rodzajów mikrobów, na które składają się setki szczepów drożdży ulokowanych zarówno w pyłku, jak i w jelitach pszczół przerabiających nektar oraz przynajmniej 107 pleśni, 81 drożdży i 29 bakterii w czerwiu pszczelim. Brak jest kompleksowych badań naukowych, które stwierdziłyby, w jakim stopniu wprowadzanie jakichkolwiek substancji obcych (np. kwasów czy antybiotyków) do tego środowiska narusza równowagę tego systemu i jakie są tego skutki dla kondycji i zdrowotności rodziny. Przeprowadzono prosty eksperyment, w wyniku którego wykazano, że wprowadzenie nawet znikomej ilości kwasu mrówkowego do środowiska ula wstrzymuje procesy fermentacji, a tym samym uniemożliwia powstawanie pierzgi;
    • niejednokrotnie powoduje poparzenia przetchlinek.

    Przypuszczamy, że lista negatywnych skutków działania kwasu szczawiowego na pszczołę i rodzinę pszczelą jest dłuższa, a wymaga tylko potwierdzenia badaniami naukowymi. Ostatecznie wszystko jest lekiem i wszystko jest trucizną.

    PAMIĘTAJMY!

    • Kwas szczawiowy jest mieczem obusiecznym. Może ciąć zarówno warrozę, jak i pszczołę. Sztuka jego stosowania polega na niszczeniu odpowiedniego odsetka roztoczy przy minimalnej szkodzie wobec pszczół.
    • Kwas szczawiowy nie działa pod zasklepem (Radetzki, 1994) i dlatego ważne jest, aby w czasie przeprowadzania zabiegu nie było krytego czerwiu.
    • Kwasy stosujmy zgodnie ze sztuką lekarską, zachowując prawidłową dawkę i przestrzegając terminów stosowania z zachowaniem odpowiednich środków ostrożności.

    Tytuł artykułu zmusza do refleksji. My, pszczelarze, jesteśmy w sytuacji nie do pozazdroszczenia, podobnie jak i nasze podopieczne pszczoły. Z jednej strony firmy (takie jak Biowet czy Bayer) wydawałoby się, że robią wszystko, aby nas wesprzeć w walce z warrozą. Jednak po dobrym zastanowieniu się i przeanalizowaniu sytuacji z ostatnich lat, można stwierdzić, że firmy dobrze zarobiły, a my znaleźliśmy się w sytuacji patowej. Wydaje się, że skuteczność Bayvarolu znacznie się obniżyła, co ma całkiem logiczne uzasadnienie, ale nie to jest tematem wiodącym. Podwyżka cen Apiwarolu jest na tyle radykalna, że wielu właścicieli pasiek podejmie, niestety, działania we własnym zakresie w celu ochrony pszczół przed roztoczem (niekoniecznie legalne i bezpieczne także dla konsumenta) lub co bardziej odpowiedzialni skupią się na tym, co tanie i jak twierdzą znawcy tematu – równie skuteczne, czyli na kwasach. Poprzez analogię do przysłowia, które mówi, że „tanie mięso psy jedzą”, należy przede wszystkim decydentom poddać ku rozwadze fakt, do czego nas doprowadzili, ograniczając dopuszczone do obrotu środki do zwalczania warrozy praktycznie do dwu substancji czynnych (flumetryna oraz amitraza) plus ekologiczny Api Live Var, co w konsekwencji wyzwala inicjatywę samych pszczelarzy, którzy są świadomi narastającej lekooporności i mniejszej ich skuteczności z racji braku możliwości naprzemiennego stosowania zgodnie z zaleceniami sztuki lekarskiej. Jeden – tak, ale jakby nie działa, a drugi – tak, ale jakby jest nadużywany, bo niezależnie od samozaparcia wytrwałych w dymieniu Varroa się sypie i sypie.

    Wracając do kwasu szczawiowego należałoby wyraźnie zaakcentować, że nie jest on także bezpieczny dla pszczelarza, bowiem słyniemy z nonszalancji i mało który z nas zachowuje należytą ostrożność podczas manewrów z kwasami (rękawice, maska i rygorystyczne przestrzeganie zaleceń). Skutki dla pszczelarza choć odległe w czasie mogą być bardzo dotkliwe i dlatego proszę nie lekceważyć tego, co napisałem. Obserwując determinację, z jaką pszczoły chronią się i bronią przed interwencją zagorzałych zwolenników używania kwasów, należałoby tym bardziej wziąć pod uwagę i własne bezpieczeństwo. Dwa lata temu wraz z kolegami z „Polanki” mieliśmy przyjemność i zaszczyt gościć w pasiece Erica Osterlunda – hodowcy pszczoły Elgon i zagorzałego propagatora odejścia od zastosowania chemii w pasiece, zwolennika retrogresji (mała komórka) i selekcji w kierunku odporności na Varroa destructor, który z należytym dystansem, ale bardzo konsekwentnie, wyrażał negatywną opinię o zastosowaniu kwasu szczawiowego w rodzinach pszczelich, choć kwasy w Szwecji są bardzo popularne i nagminnie używane. Nadmienił o problemach, które stały się udziałem tamtejszych pszczelarzy i bez ogródek stwierdził, że zostało dowiedzione, że kwas w stężeniu zabijającym roztocza uszkadza tchawki pszczół i nie jest obojętny dla ich kondycji.

    Tyle dla porządku i przedstawienia argumentów, może niekoniecznie na „nie”, ale „ku rozwadze” tych, którzy być może skutków negatywnych gołym okiem nie dostrzegają, powinni jednak zapoznać się nie tylko z obiegowymi opiniami, ale także wynikami badań zanim podejmą decyzję.

    mgr inż. Elżbieta Kowalczyk
    – prezes Stowarzyszenia Pszczelarzy Polskich „Polanka”
    – tel. 81 887 40 55, 504 874 751, Adres poczty elektronicznej jest chroniony przed robotami spamującymi. W przeglądarce musi być włączona obsługa JavaScript, żeby go zobaczyć.

    lek. wet. Artur Arszułowicz
    – tel. 86 218 07 03, Adres poczty elektronicznej jest chroniony przed robotami spamującymi. W przeglądarce musi być włączona obsługa JavaScript, żeby go zobaczyć.

     
     ---
     
    © Miesięcznik PSZCZELARSTWO, Pszczelnicze Towarzystwo Naukowe, 2004-2016
    Agroturystyka