Ramka Jentera - warto kupić czy może zbędny gadżet???

Moderator: krzysglo

Falco
Starszy Stukacz
Starszy Stukacz
Posty: 111
Rejestracja: 2011-04-03, 01:22

Ramka Jentera - warto kupić czy może zbędny gadżet???

Post autor: Falco »

Jak w temacie...?

avico

Post autor: avico »

To zależy co chcesz tym robić?

Ja wolę chińszczyznę po około 0,25$ za sztukę i dłubię w dziurach.
Weź "kopulator" i policz zyski i straty. Jak masz dużą pasiekę, slaby wzrok i chcesz się bawić, to kupuj. Pamiętaj, że wyłączasz z produkcji co najmniej 2 ule. Jenter to nie wszystko. Na małą ilość matek każda inna metoda jest lepsza z Alleya włącznie. Zastanowiłeś się, czemu hodowcy wolą łyżeczki?

Falco
Starszy Stukacz
Starszy Stukacz
Posty: 111
Rejestracja: 2011-04-03, 01:22

Post autor: Falco »

A wolą łyżeczki???
Jak ktoś potrzebuje 5-10 matek rocznie nie warto mu trzymać reproduktorki lepiej kupić matki, no chyba że pasjonat. A jak ktoś produkuje naście tysięcy rocznie, to nie warto mu się dłubać z ramką Jentera. No i czemu niby przy jenterze wyłączam z produkcji dwie rodziny? W alleyu to mateczniki trudno zaizolować, no i też pracochłonna w stosunku do efektu, no i ramkę pociąć trzeba

avico

Post autor: avico »

Kup, przekonasz się. U mnie z czasów, kiedy te jenterki zaczynały być modne gdzieś się aż trzy zdekompletowane poniewierają.

Wyłączone, bo jedna to z reproduktorką, a druga, to wychowująca. Tutaj, jak ci zabudują jenterkę, to też wycinać będziesz.

Falco
Starszy Stukacz
Starszy Stukacz
Posty: 111
Rejestracja: 2011-04-03, 01:22

Post autor: Falco »

"Kup, przekonasz się." - cenna rada ;-)
"Wyłączone, bo jedna to z reproduktorką, a druga, to wychowująca." - czyli identycznie jak przy łyżeczkowaniu.
"Tutaj, jak ci zabudują jenterkę, to też wycinać będziesz" - tą ramkę wkłada się na środku plastra, chyba nic złego że dookoła ją obudują plastrem.

Eliminuje przekładanie, są do tego lokówki którymi w łatwy i praktyczny sposób izoluje się mateczniki, ale np. trzeba zawsze wyszukać i złapać matkę, (w sumie normalnie też wypadałoby ją wyszukać) wprawiona osoba pewnie przełoży więcej larw łyżeczką do miseczek niż w przypadku tej ramki, więc pewnie w przypadku masowej produkcji jest bardziej pracochłonna, tyle wiem. A jaki wpływ ma na jakość uzyskiwanych matek? Czy matka bez problemu czerwi w sztucznych komórkach?

mendalinho
Starszy Stukacz
Starszy Stukacz
Posty: 101
Rejestracja: 2009-11-16, 16:44
Lokalizacja: Lidzbark

Post autor: mendalinho »

Falco, łyzeczka w rekę i sam się zdziwisz jak ci to bedzie szybko szło po kilku próbach..
bzzzzy

avico

Post autor: avico »

Falco pisze:
Eliminuje przekładanie, są do tego lokówki którymi w łatwy i praktyczny sposób izoluje się mateczniki, ale np. trzeba zawsze wyszukać i złapać matkę, (w sumie normalnie też wypadałoby ją wyszukać) wprawiona osoba pewnie przełoży więcej larw łyżeczką do miseczek niż w przypadku tej ramki, więc pewnie w przypadku masowej produkcji jest bardziej pracochłonna, tyle wiem. A jaki wpływ ma na jakość uzyskiwanych matek? Czy matka bez problemu czerwi w sztucznych komórkach?
Pracując łyżeczką nie szukamy matki, ale larw. W jakim celu szukać matę?

Nie ryzykujemy utraty matki po jej wypuszczeniu z więzienia.

Czasem matka zaczerwi nam po kilka jaj w komórce, a często na boku komórki lub mamy braki jaj.

Lokówki są najlepsze na głowie, choć w pasiece też znajdują zastosowanie.

Falco
Starszy Stukacz
Starszy Stukacz
Posty: 111
Rejestracja: 2011-04-03, 01:22

Post autor: Falco »

No samo przekładanie to by nie było jeszcze najgorsze ;-)
W jakim celu szukać matkę? Mnie się wydawało, że warto ją co jakiś czas zobaczyć, w sumie im częściej to może nawet lepiej, po to żeby wiedzieć czy to wciąż ta sama matka. Słyszałem o przypadku gdy producent wprowadził na rynek sporo matek pochodzących od reproduktorki z cichej wymiany. Poszło w świat że produkuje złośliwe pszczoły i w ciągu sezonu stracił dobrą opinię na którą pracował kilka lat.

A jest faktyczne ryzyko utraty takiej matki jeśli zamkniemy ją na kilka godzin?

Kilka jaj w komórce to jak dla mnie jeszcze nie zło, pszczoły same wybiorą która będzie żyła, gorzej jak wcale ich nie ma.

Mnie się wydawało, że izolatory "lokówki" to teraz top1? Ja gdybym musiał kupić, wybrałbym je niż np klateczki zandera. Ale jakbym już miał klateczki to bym ich nie wyrzucił.

Jeszcze jedno pytanie, może się komuś wydawać śmieszne, jak izoluje się mateczniki, to czy do izolatora (czy to klateczka, czy inny) daje się pokarm dla matki?

Zdaję sobie sprawę , że żaden producent matek nie da mi tutaj gotowej odpowiedzi, do tego "za darmo" na temat choćby jentera. Chciałbym spróbować wyhodować kilka matek dla siebie, a to z kilku powodów, 1-z ciekawości, 2-z frustracji jakością otrzymanych matek w ostatnich dwóch sezonach.

avico

Post autor: avico »


W jakim celu szukać matkę? Mnie się wydawało, że warto ją co jakiś czas zobaczyć, w sumie im częściej to może nawet lepiej, po to żeby wiedzieć czy to wciąż ta sama matka.


Super dezorganizacja pszczelej rodziny z możliwością uszkodzenia matki, bądź jej okłębienia przez pszczoły. Kiedy matka z opalitką nie leży przed ule, to znaczy, że nadal jest w ulu.


Słyszałem o przypadku gdy producent wprowadził na rynek sporo matek pochodzących od reproduktorki z cichej wymiany. Poszło w świat że produkuje złośliwe pszczoły i w ciągu sezonu stracił dobrą opinię na którą pracował kilka lat.

Też byśmy posłuchali, jaki to hodowca taką dał plamę?


A jest faktyczne ryzyko utraty takiej matki jeśli zamkniemy ją na kilka godzin?


Niebawem jest sezon, będzie okazja sprawdzić. To nie tylko zamknięcie, ale i jej złapanie, stres, zmiana warunków czerwienia, zapachu i wielu innych. Nawet taka błahostka, jak resztki zapachu, po poprzedniej matce może zniszczyć matkę.

Kilka jaj w komórce to jak dla mnie jeszcze nie zło, pszczoły same wybiorą która będzie żyła, gorzej jak wcale ich nie ma.

I tak i nie. Częściej karmią kilka larw, a usuwają później i taka zostawiona larwa jadła tylko 1/2 , a nawet 1/3 mleczka.


Mnie się wydawało, że izolatory "lokówki" to teraz top1? Ja gdybym musiał kupić, wybrałbym je niż np klateczki zandera. Ale jakbym już miał klateczki to bym ich nie wyrzucił.

Pewnej studentce medycyny też się zdawało i profesor powiedział słynne słowa: "pan zdał, a pani się zdawało, nie mniej gratuluję narzeczonego".


Jeszcze jedno pytanie, może się komuś wydawać śmieszne, jak izoluje się mateczniki, to czy do izolatora (czy to klateczka, czy inny) daje się pokarm dla matki?


Ile szkół, tyle sposobów. Do klatek w cieplarce dajemy ciasto, a tych w ulach niekoniecznie.


Zdaję sobie sprawę , że żaden producent matek nie da mi tutaj gotowej odpowiedzi, do tego "za darmo" na temat choćby jentera. Chciałbym spróbować wyhodować kilka matek dla siebie, a to z kilku powodów, 1-z ciekawości, 2-z frustracji jakością otrzymanych matek w ostatnich dwóch sezonach.


Gotowej odpowiedzi nikt nie ma i nie zna. Hodowla matek n ie jest tajemnicą. Diabeł tkwi w szczegółach i przyjętym systemie wychowu oraz przestrzeganiu reguł.

Chcesz dla siebie wyprodukować matki, to wspaniale, tylko czemu chcesz za tą przyjemność tak drogo płacić? Jest taka masa metod, gdzie jedynym kosztem będą tylko klatki. I to tylko tyle klatek ile potrzebujesz.

Skoro masz chęć nie tyle wypróbować swoich sił w hodowli, ale pobawić się Jenterem, to inna bajka.

mily_marian
Stukacz Wymiatacz
Stukacz Wymiatacz
Posty: 1226
Rejestracja: 2007-12-01, 14:11

Post autor: mily_marian »

avico Piszesz ze jak niema matki z opaletka przed ulem to matka jest i czerwi. Nie każdego dnia się chodzi przed ul i sie sprawdza czy matka leży przed nim. Ptaszki ją mogą na śniadania skonsumować a my jak ja nie widzimy przez 2 tygodnie to może byc nowa i ona czerwi a my myslimy ze stara matka czerwi. Pozdrawiam miły_marian

Fred1
Senior Stukacz
Senior Stukacz
Posty: 605
Rejestracja: 2008-02-09, 22:36

Post autor: Fred1 »

Nie wiem jaki jest cel oglądania matki,ja od dawna nie znakuję ani nie szukam matki,po prostu od 25kwiecień do 5maj,wyjmuję dwie beleczki i nakładam korpus z suszem jak przejdzie i zaczerwi cztery ramki to do odkładu,jedną zostawiam na założenie mateczników.W drugich rodzinach ramkę z matką i jedna susz reszta węza ostatnia susz nad nią dwie uliczki otwarte, do góry macierzak[bez krat]taki układ aż gdzieś do połowy lipca,żadnego zdejmowania korpusów.Przy miodobraniu zamieniam ramki zasklepione na susz

avico

Post autor: avico »

Każdy robi po swojemu i to jego wybór. Mnie nic do tego. Ja mam swoje metody i z nich korzystam. Nie krytykuję, ani nie namawiam do zmian.
Na pewno poszukiwanie matki, aby ją zobaczyć jest co najmniej dziwne. Przecież zanim dojdzie do wymiany muszą być mateczniki. Pszczoły na wylotku też inaczej się zachowują.
Prawdziwy pszczelarz popatrzy na ule, jak pszczoły latają i wie, gdzie powinien zajrzeć, i wie, gdzie nie wolno przeszkadzać w pracy.

Falco
Starszy Stukacz
Starszy Stukacz
Posty: 111
Rejestracja: 2011-04-03, 01:22

Post autor: Falco »

No no, avico oddaję szacunek, to była całkiem konkretna odpowiedź.
Super dezorganizacja pszczelej rodziny z możliwością uszkodzenia matki, bądź jej okłębienia przez pszczoły. Kiedy matka z opalitką nie leży przed ule, to znaczy, że nadal jest w ulu.


Szczerze to nie zauważyłem żeby przed cichą wymianą zachowywały się jakoś inaczej,. I jak już stwierdził miły_marian nie każdy codziennie rano chodzi oglądać to co jest przed wylotkiem. Taki jeden matecznik można dość łatwo przeoczyć jak się nie przegląda całego gniazda, u mnie przynajmniej zakładają go najczęściej nie w samym środku gniazda, ale często lekko na "uboczu", często na ostatnim plastrze z czerwiem. I jak facet nie zauważył cichej wymiany, bo nie miał czasu i otwierał ul żeby włożyć świezy plaster i po trzech dniach wyjmował larwy i leciał z nim szybko do pracowni przekładać. Sam przyznał, że za późno zauważył że ma w ulu dwie matki, nowa unasienniła się jakimiś wściekłymi trutniami i przekazała to córkom. W okolicy znajomi pszczelarze brali od niego matki, i zawsze mu dla wszystkich brakowało, a w zeszłym roku musiał nawet unasiennione na allegro wystawić. No ale podobno się rozeszły. A może wszystko zmyślił? Wiadomo że nie wymienię go z nazwiska.

I tak i nie. Częściej karmią kilka larw, a usuwają później i taka zostawiona larwa jadła tylko 1/2 , a nawet 1/3 mleczka.
Tak napisałem, bo wyczytałem w jakiejś pulikacji, że jak jest kilka młodych larw, to pszczoły krótko po wykluciu robią selekcję i nie jest to wielkim problemem.


Mój wniosek z tych wypowiedzi, masz wydać te pieniądze na papierochy, lepiej kup tą ramkę, bo jak nie palisz, to nie jest ona ani tak rewelacyjna, ani niezbędna i może szkoda pieniędzy

avico

Post autor: avico »

Najlepiej spróbować jakąś mniej kosztowną metodą. Dopiero później wchodzić w koszty.

Kiedyś wszedłem w koszty i ramki są gdzieś w śmieciach. Droga zabawka.

TomekMiodek
Stukacz Junior
Stukacz Junior
Posty: 43
Rejestracja: 2010-12-27, 22:11
Lokalizacja: Benice
Kontakt:

Post autor: TomekMiodek »

Każda matka, którą odhodujesz u siebie na miejscu, będą lepsze od tych co pocztą w plastykowych klateczkach do nas przychodzą (klateczki uszkadzają).

Nieważne czym i jak się hoduje - jakość się liczy. Na 100% ramką Jentera można wyhodować super jakości matki pszczele.
Pozdrawiam

ODPOWIEDZ