Prof. dr hab. Jerzy Wilde

Zbigniew Krawczyk nie żyje
– wspaniały pszczelarz, założyciel Stowarzyszenia Pszczelarzy Zawodowych w Polsce.

Zbigniew Krawczyk 1939-2018Zbigniew Krawczyk urodził się w 1939 roku w miejscowości Niwki w powiecie zwoleńskim. Pszczelarzem był, można powiedzieć, od urodzenia, bowiem Jego matka prowadziła dość dużą, jak na owe czasy, pasiekę liczącą 50-60 rodzin w ulach warszawskich zwykłych. Pomagając mamie w prowadzeniu pasieki, uczył się chodzenia koło pszczół i pszczelarstwa, nabierając doświadczenia niezbędnego do samodzielnego jej prowadzenia. Od najmłodszych lat był bardzo zainteresowany pszczelarstwem, a jednocześnie ogromnie ciekawy poznania życia i biologii pszczół. Ta ciekawość powodowała, że jako kilkuletni chłopiec wymykał się często do sąsiada, który także miał pasiekę. W odróżnieniu jednak od rodzinnej pasieki, nowoczesnej jak na czasy powojenne, sąsiad trzymał swoje pszczoły w kłodach. Miał także dwie rodziny w barciach, co budziło szczególne zainteresowanie chłopca. Później, w dojrzałym wieku często wspominał, że osobiście znał bartników i nie mógł odżałować, że w porę nie zabezpieczył tych kłód, które mogłyby być wspaniałymi eksponatami muzealnymi.

Po skończeniu szkoły podstawowej, kontynuował naukę w Technikum Rolniczym w Zwoleniu, a po jej ukończeniu w 1957 roku, przyszedł na studia do Wyższej Szkoły Rolniczej w Olsztynie (dzisiejszy Uniwersytet Warmińsko-Mazurski), którą ukończył w 1964 roku, uzyskując tytuł magistra inżyniera. Pracę magisterską wykonał w Zakładzie Ogrodnictwa i Pszczelarstwa. Promotorem pracy był prof. Dominik Wanic.

Warto przypomnieć, że większość prac magisterskich wykonywanych wówczas pod kierunkiem prof. D. Wanica było pracami monograficznymi, polegającymi na charakterystyce pszczelarstwa w poszczególnych powiatach zniszczonego wojną województwa olsztyńskiego. To jednak nie odpowiadało doświadczonemu już wówczas pszczelarzowi Zbyszkowi Krawczykowi. Przekonał więc swojego promotora do wykonania bardzo praktycznej pracy, która przebiegła pod nadzorem ówczesnego magistra, a późniejszego kierownika Zakładu Pszczelarstwa – prof. Jerzego Bobrzeckiego. Tematem pracy było porównanie unasieniania się matek w różnych typach ulików weselnych.

Po studiach Zbyszek Krawczyk otrzymuje skierowanie do Państwowego Gospodarstwa Rolnego (PGR) Podągi w celu odbycia stażu. I choć trwa to jedynie rok, jest to bardzo ważny etap w Jego życiu. W Podągach poznaje swoją małżonkę Bronisławę, z którą stworzył nie tylko udany związek małżeński na całe swoje życie. Była ona także jego partnerką we wszystkich przedsięwzięciach pszczelarskich, pomagając mu w pasiece i wspierając wszystkie jego pomysły.

Zbigniew KrawczykZbigniew Krawczyk zaraz po odbyciu stażu, przenosi się do powiatu szczycieńskiego, do PGR w Grodziskach i zakłada swoją pierwszą kilkudziesięciopniową pasiekę, we własnoręcznie wykonanych ulach wielkopolskich. Wkrótce awansuje na stanowisko dyrektora PGR rejonu Szczytno i rozwija swoje pszczelarstwo. „Dusi" go jednak praca urzędnicza i dlatego wraz z żoną podejmują bardzo odważną, jak na ówczesne czasy, decyzję rezygnacji z pracy i zajęcia się wyłącznie pszczołami. Za otrzymany kredyt kupują pszczoły i budują ule, powiększając szybko swoją pasiekę do 500 pni. Nabywają także siedlisko pod Szczytnem – Leśny Dwór – wkrótce znany w całej Polsce jako pasieka Leśnodworska produkująca miód nalewany do słoików opatrzonych etykietą z charakterystycznym niedźwiadkiem. Firma jest o tyle wyjątkowa, że zajmuje się wyszukiwaniem miodów o wybitnych cechach. W ciągu kilku lat firma ta skupiła wokół siebie grupę dostawców – pszczelarzy z Warmii i Mazur, ludzi zaangażowanych w swoją pracę, ceniących naturę i starających się żyć zgodnie z jej prawami. Cel działań właścicieli jest zawsze jeden: dostarczyć klientom miód w pełni naturalny, w wygodnych i ekologicznych opakowaniach.

Wszelkie działania Zbyszka Krawczyka wypływają z jego zamiłowania do przyrody i ochrony środowiska, szczególnie tego, w którym mieszka. Dlatego od lat prowadzi wykłady w szkołach, kołach pszczelarskich nie tylko na pszczele tematy. Jego drugą pasją jest bowiem myślistwo. Jako członek Koła Łowieckiego „Ryś" w Dzwierzutach wniósł wiele pracy w ochronę niektórych gatunków zwierząt na tamtym terenie. Przyczynił się do zwiększenia i zasiedlenia łowisk bażantami oraz aktywnie uczestniczył w programie introdukcji bobra. Program ten spowodował szybki rozwój populacji.

Do powstania pasieki Leśny Dwór dochodzi w odpowiedzi na załamanie się dotychczasowego sposobu skupu miodu przez chylące się ku upadkowi spółdzielnie pszczelarskie. Zbyszek zawsze trudne sprawy rozwiązywał samodzielnie. Także wtedy – w 1992 roku rozpoczyna na większą skalę konfekcjonowanie miodu, z czasem skupując go także coraz więcej od okolicznych pszczelarzy Warmii i Mazur. Szczyci się tym, że nigdy nie sięga po import miodu, bazując wyłącznie na miodzie rodzimych pszczelarzy. I znowu, podobnie jak w początkach lat siedemdziesiątych XX wieku, praca ta nie daje mu pełnej satysfakcji. Oddala go bowiem od tego, co lubi najbardziej – od pracy w pasiece. Przekazuje więc tę okrzepłą już markę „miody leśnodworskie" swojej córce Irenie i zięciowi Jackowi. Sam zaś powraca do pracy w pasiece, powiększając ją do kilkuset pni.

Zbigniew KrawczykNigdy nie traci kontaktu ze swoją macierzystą uczelnią. Przy każdej okazji odwiedza Zakład Pszczelarstwa, późniejszą Katedrę Pszczelnictwa UWM w Olsztynie, uczestnicząc we wszystkich organizowanych spotkaniach, konferencjach czy szkoleniach. Fascynacja ulami wielokorpusowymi, które w latach 70. ubiegłego wieku wprowadzane były przez prof. J. Bobrzeckiego, powoduje, że całą swoją, wówczas już kilkusetpniową pasiekę, zmienia na typ ula wielokorpusowego o skróconej do 23 cm ramce wielkopolskiej. I kiedy po wielu latach ul ten powszechnie nazywany jest w kraju ulem Ostrowskiej, przy każdej okazji prostuje, że w Polsce ten typ ula pierwszy wprowadził prof. J. Bobrzecki. Może kontakt z pszczelarstwem na uczelni na początku swego zawodowego pszczelarzenia był mu potrzebny do rozwiązywania napotykanych we własnej pasiece problemów. Przy każdym spotkaniu dzielił się jednak swoimi doświadczeniami, nie ukrywając także swoich niepowodzeń. Ta potrzeba odwiedzania nas, pozostała jednak na zawsze. Także wówczas, gdy był już wielkim, zawodowym i doświadczonym pszczelarzem, z wiedzy którego głównie my korzystaliśmy. Jego opinia wyrażana w charakterystyczny – wyważony i spokojny, ale stanowczy – sposób, po dość długim i głębokim namyśle, pozostanie nam na zawsze w pamięci i będzie nam jej brakować.

Zbigniew KrawczykZbigniew Krawczyk dostrzega też konieczność utworzenia Zespołu Pszczelarzy Zawodowych przy Polskim Związku Pszczelarskim. I z jego inicjatywy Zespół taki powstaje, pod Jego przewodnictwem. Uważa, że polskie pszczelarstwo jest jedno i należy pomagać zarówno tym pszczelarzom, którzy mają zaledwie kilka rodzin, jak i tym zawodowym, żyjącym wyłącznie z użytkowania pszczół. Dlatego cieszy go, gdy opcja utworzenia niezależnej od PZP organizacji pszczelarzy zawodowych, nie dochodzi do skutku. Po kilku latach, kiedy po wejściu Polski do Unii Europejskiej możliwe jest bardziej efektywne wykorzystanie funduszy europejskich wspomagających pszczelarstwo, zgadza się i jest także współzałożycielem Stowarzyszenia Pszczelarzy Zawodowych. To z jego inicjatywy profesjonalni pszczelarze spotykają się co najmniej 2 razy w roku, uczestnicząc w szkoleniach, wymieniając poglądy i doświadczenia. Spotkania odbywają się w różnych miejscach w Polsce i są okazją do odwiedzania pasiek okolicznych kolegów pszczelarzy. Do dzisiaj kontynuujemy tę tradycję, a także pomysł Zbyszka, aby co roku zorganizować międzynarodową wycieczkę, w celu poznania kultury i pszczelarstwa w innych krajach świata. W dowód uznania dla Jego dokonań zostaje Honorowym Członkiem Stowarzyszenia Pszczelarzy Zawodowych. I choć choroba zmusza go do sprzedaży pasieki w 2014 roku, to z grupą pszczelarzy zawodowych nie rozstaje się do końca swego życia. Do końca też odwiedza nas, czy to w Katedrze Pszczelnictwa UWM czy w Centrum Pszczelarskim w Gryźlinach, aby dowiedzieć się, co u nas i w światowym pszczelarstwie nowego. Zwyczaj ten kontynuuje nawet wtedy, kiedy przyjeżdża do Olsztyna przy okazji „aplikowania chemii". Jest bardzo dzielny, nie emanuje chorobą, a pytany o zdrowie odpowiada krótko, że nie chce o tym mówić i że musi być dobrze. I było tak przez wiele lat. Nawet w tych ostatnich dniach swego życia jest podziwiany przez najbliższą rodzinę za odwagę i dzielne znoszenie bólu. Tak jakby wierzył, że odchodzi, do innego wymiaru pszczelarzenia, odchodzi, by spotkać się ze swoimi bliskimi, z kolegami pszczelarzami, by prowadzić wielką, zawodową, niebiańską pasiekę.

Za zasługi w pszczelarstwie odznaczony został: Złotym Krzyżem Zasługi, Medalem im. Ks. Jana Dzierżona oraz Odznaką Zasłużony dla Rolnictwa.

Zbyszka żegnali także myśliwi. Ujął nas ich ceremoniał. Na cmentarzu prezes Koła Myśliwskiego, do którego należał Zbyszek, podszedł z kapeluszem pełnym gałązek świerkowych (tzw. złomem) do trumny zmarłego i prosił myśliwych, aby pożegnali Kolegę zgodnie z ceremoniałem myśliwskim. Uznaliśmy, że my – pszczelarze powinniśmy wypracować swój ceremoniał do godnego i uroczystego żegnania zasłużonych kolegów pszczelarzy. Proponuję wykorzystać w tym celu przeczerwiony, brązowy susz, umieszczony np. w niewielkim uliku weselnym, który prezes koła pszczelarskiego mógłby trzymać nad trumną zmarłego pszczelarza.

Prof. dr hab. Jerzy Wilde
Katedra Pszczelnictwa,
Wydział Bioinżynierii Zwierząt
Uniwersytet Warmińsko-Mazurski w Olsztynie
ul. Słoneczna 48,
10-957 Olsztyn
e-mail: Adres poczty elektronicznej jest chroniony przed robotami spamującymi. W przeglądarce musi być włączona obsługa JavaScript, żeby go zobaczyć.

 
 ---
 
© Miesięcznik PSZCZELARSTWO, Pszczelnicze Towarzystwo Naukowe, 2004-2016
Agroturystyka