Marian Modelski

Walory naszych lip a niezawodność lip Dalekiego Wschodu

W Polsce powszechnie znane są i dostępne każdemu pszczelarzowi 2 gatunki lip: lipa drobnolistna i lipa szerokolistna. Lipa drobnolistna od dawna stanowiła znaczny procent drzewostanu w naszych lasach i zagajnikach. Lipa szerokolistna weszła w skład nasadzeń głównie w parkach miejskich i przydworskich. Lipy drobnolistne w starej tradycji pszczelarskiej były cennym źródłem najlepszego miodu lipca. W literaturze pszczelarskiej ubiegłego wieku podawana jest jej wydajność miodowa rzędu 1000 kg z ha. Lipę szerokolistną uważano za nieporównanie mniej wydajną. Dawna obfitość lipy drobnolistnej przemijała stopniowo wraz z preferowaniem bardziej pożądanych gatunków drzew, a im bliżej dnia dzisiejszego zbrojnego w piły spalinowe jej liczba zaczęła topnieć w zastraszającym tempie. Coraz mniej jest pasiek, które mogłyby liczyć na znaczniejszy pożytek z lipy.

W zasięgu efektywnego lotu pszczół z mojej 40-pniowej pasieki znalazło się tyle lip, że stanowiłyby one 1 ha przeliczeniowy lipowego zadrzewienia. Prowadzone od wielu lat systematycznie notatki fenologiczne i codzienne sprawdzanie przybytków wagowych pozwoliły ustalić, że zakwitanie tych lip jest równoczesne z urywaniem się przybytków wagowych, bo przestają „miodzić” inne źródła pożytku. W takiej sytuacji wskazania wagi pasiecznej były miernikiem nektarowania lipy. Okazało się, że przez około 20 lat przybytek wagowy z lipy był niemal zerowy. Podważyło to moją opinię o lipach opartą na informacjach zawartych w podręcznikach pszczelarskich. Nastały jednak szczęśliwsze lata i bilans wagowy (przybytki i ubytki aż do dojrzenia miodu w ulu ) w 1987 roku wyniósł 20 kg, w 1989 roku - 25 kg i w 1993 roku - też 25 kg. Takie pożytki mogą się zdarzać i to one potwierdzałyby, że z lipy można uzyskać 1000 kg. Przeciętna jednak wydajność z lipy drobnolistnej w warunkach mojej pasieki w ciągu badanego 40-lecia (1964-2004) wyniosła 163 kg z ha. Na podstawie nowszych spostrzeżeń skorygowałbym dzisiaj tę opinię, ale nie jestem w stanie podać bardziej szczegółowych danych. Jedno jest moim zdaniem pewne, że wydajność miodowa z nektaru lipy drobnolistnej w latach 1964-2004 była niższa od podanej nawet chyba o 20-30%, a powodów było kilka. W dotychczasowych opracowaniach traktowałem przybytki wagowe w okresie kwitnienia lipy jako rezultat nektarowania, tymczasem przybytki mogły być rezultatem spadziowania. Spadziowanie uważałem za główny czynnik zawodzenia nektarowania lipy. Nadal sądzę, że masowe pojawienie się mszyc na liściach lipy uniemożliwia nektarowanie jej w roku bieżącym, a także w roku przyszłym. Wymaga to oczywiście solidnego udokumentowania. Przy 20-25 kg przybytkach wagowych pozyskiwałem jasny miód, odpowiadający opisom w literaturze pszczelarskiej. Miód ten krystalizował dość szybko, uzyskując żółty kolor.

Bardzo często kwitnieniu lip towarzyszy spadziowanie. Szum pszczół na spadziujących lipach traktowałem jako dźwięk przy zbieraniu nektaru i dlatego przybytki wagowe traktowałem jako nektarowe. Dopiero teraz uświadomiłem sobie pełniejszą prawdę o miodzie lipowym. Już od pewnego czasu spotykałem się z wyrażanymi na piśmie opiniami światlejszych, związanych z pszczelarstwem osób, że to, co pszczelarze uważają za miód lipowy, często bywa miodem z lipowej spadzi uzyskanym w czasie kwitnienia lipy.

Kwitnąca lipa wonna (fot.: M. Modelski).

Miód lipowy ma bardzo charakterystyczny ostry, łatwo wyczuwalny aromat. Nie dosmakowałem się w 2009 roku ani w nakropie, ani w miodzie lipowych aromatów. To, że miód miał ciemną barwę, przypisałem domieszce spadzi.

Lipa szerokolistna kwitnie przed lipą drobnolistną. Mniemanie o jej nektarowaniu stawiały ją zdecydowanie niżej, jeśli chodzi o wydajność pożytkową. Trudno dziś stwierdzić, czy te opinie były zgodne ze stanem faktycznym. Nie jest bowiem wiadome, czy różne niesprzyjające nektarowaniu okoliczności, które mogły mieć miejsce np. przy 40-letnim śledzeniu lipy drobnolistnej, miały miejsce w dawnych czasach, czy pojawiły się dopiero w obserwowanym okresie. Nowsze opinie o nektarowaniu lipy szerokolistnej są dla niej wyraźnie pochlebniejsze. Z własnych obserwacji wynika, że kwitnie ona mniej obficie, jednak bardziej regularnie i rokrocznie jest obficie, niezawodnie oblatywana przez pszczoły, podczas gdy kwitnieniu lipy drobnolistnej towarzyszy często pszczele milczenie. Jedynym kryterium oceny wydajności miodowej lipy szerokolistnej była dla mnie intensywność oblotów. Wagowe badanie nie było możliwe ze względu na sporadyczną jej obecność w zasięgu lotów pszczół i z powodu braku pożytków z innych źródeł.

W wyniku żmudnych poszukiwań udało mi się 25-30 lat temu zgromadzić u siebie młode egzemplarze lip kwitnących po naszej lipie drobnolistnej. Powodem, który mnie do tego skłonił był brak pożytku po przekwitnięciu lipy drobnolistnej, któremu towarzyszyły liczne rzesze bezrobotnych pszczół i ograniczenie czerwienia. Znana mi była zasada, że po 20 lipca należy zadbać o czerwienie w celu wychowania silnej populacji pszczół na zimę i wczesnowiosenne pożytki. Dzięki szczepieniu, oczkowaniu i wykorzystywaniu nasion znalazły się w mojej gestii lipy: kwietna, krymska, srebrzysta, wonna, Maksymowicza, amerykańska oraz szereg lip, które wydawały mi się być japońskimi, a okazały się zróżnicowanymi gatunkowo, bliskimi krewniaczkami japońskiej lub krzyżówkami. Zgromadzenie i odchowanie tych późnokwitnących lip pozwoliło z biegiem czasu obserwować ich kwitnienie i oblatywanie przez pszczoły.

Muszę przyznać, że kwitnieniem byłem zbudowany, ale oblatywaniem - rozczarowany. Na obficie kwitnących egzemplarzach lipy japońskiej i wonnej było moc różnych muchówek, motyli, pszczół samotnic, os i trzmieli, a rzadko zdarzała się pożądana pszczoła. Po kilku jednak latach, gdy lipki podrosły i zaczęły być znaczącym dla pszczół pastwiskiem, sytuacja się zmieniła. Pszczoły stały się wtedy dominującymi pozyskiwaczkami ich nektaru. Wyparły innych konkurentów. Jedynie trzmiele nie przestraszyły się masowego, pszczelego nalotu.

Lipy: krymska, kwietna i amerykańska jako starsze, wcześniej posadzone drzewa stanowiły większą powierzchnię pożytku, ale młodsze, wolniej rosnące lipy dalekowschodnie, chociaż wielokrotnie mniejsze, kwitnąc niemal równocześnie były proporcjonalnie bardziej atrakcyjne dla pszczół i bardziej niezawodne w corocznym obfitym kwitnieniu.

Po ponad dziesięcioletniej, niemal codziennej obserwacji zacząłem lepiej orientować się w różnicach wyglądu i walorach pszczelarskich tych dalekowschodnich lip. Gdy je gromadziłem, nie miałem żadnych intencji badawczych. Interesowała mnie tylko ich przydatność dla pasieki. Skąpe informacje zawarte w dostępnej polskiej literaturze w zasadzie mi wystarczały, a o ich głównym dla mnie źródle (okolica elektrowni na warszawskich Siekierkach) poinformował mnie życzliwie dr Mieczysław Lipiński. Ze wskazanych lip pobrałem zrazy, oczka i nasiona stanowiące dla mnie podstawową bazę zarodową. Zacząłem ten materiał rozpowszechniać początkowo w najbliższej okolicy, później na terenie dawnego województwa tarnowskiego, a od kilku lat staram się te lipy propagować i rozpowszechniać na terenie całej Polski. Szczególnie chodzi mi o lipy z Dalekiego Wschodu. Lipy: krymską i kwietną spotyka się u nas częściej, bo rozpowszechniana była jeszcze w czasie okupacji, natomiast dalekowschodnie są do niedawna wielką rzadkością. Spotyka się jedynie ich nieliczne egzemplarze, gdzieś w arboretach i ogrodach botanicznych, a godne są one szczególnej uwagi ze względu na ich walory pszczelarskie i zdobnicze.

J1 w pełnym kwieciu (fot.: M. Modelski).

Spróbuję podać własną charakterystykę tych lip, z których mam już ponad 20-letnie egzemplarze, i przekazać wnioski wynikające z ich obserwacji. W przypadku lipy wonnej (Tilia insularis Nakai) mam pewność co do jej nazwy. W moim zbiorze wśród pięciu pozostałych lip dalekowschodnich trzy są, moim zdaniem, różnymi gatunkami lipy japońskiej, a pozostałe dwie - niewydające płodnych nasion są krzyżówką lipy japońskiej i wonnej. W moich lipach Dalekiego Wschodu zauważyłem charakterystyczne cechy. Jedną z nich jest łuszczenie się kory na pniu i gałęziach przy intensywnej operacji słonecznej. Jest to cecha korzystna, bo w ten sposób chronione są pnie tych lip przed bolesnym pękaniem, jakie występują u naszych lip w czasie przedwiosennych mrozów. Drugą, wyróżniającą omawiane lipy cechą jest charakterystyczny zapach kwiatów, zdecydowanie różniący się od tego, do którego przywykliśmy, obcując z naszymi lipami. Trzecią cechą jest ich późniejsze kwitnienie (po połowie kwitnienia drobnolistnej). Czwartą cechą jest zdecydowanie więcej kwiatów (kilkadziesiąt) w gronie kwiatostanu. Lipy Dalekiego Wschodu wchodzą w stadium kwitnienia i owocowania jako drzewka bardzo młode, niektóre już po 3-4 latach od skiełkowania. Nasiona zerwane z drzewa i zaraz wysiane zaczynają wschodzić już w czasie najbliższej wiosny. Lipy te rosną wolniej od naszych. Dorastają do 3/4 wysokości naszych lip, co może być cechą pożądaną przy nasadzeniach miejskich i przydomowych, tym bardziej, że dysponują one dużymi walorami dekoracyjnymi. Liście mają nieco mniejsze od naszej lipy drobnolistnej, są one nieowłosione, a z wierzchu mniej lub bardziej błyszczące. Jesienią liście przybierają partiami czysto żółty kolor, co na tle żywej zieleni daje przyjemny efekt. Po przymrozkach pozostałe liście przybierają jasnobrązowy kolor. Nie zdarzyło mi się, aby mróz uszkodził którąś z młodych siewek lub dorosłych drzew. Nigdy nie spotkałem na nich spadzi. Najistotniejsze jednak dla pszczelarzy jest niemal coroczne obfite ich kwitnienie, któremu z reguły towarzyszy intensywne oblatywanie przez pszczoły.

Przechodząc do omawiania lip, które wydawały mi się być odmianami japońskiej, pominę dwie różne lipy - jakieś krzyżówki. W przypadku jednej z wyglądu przypominająca japońską, a w przypadku drugiej - raczej lipę wonną. Nie wydały one żadnych płodnych nasion, a pod względem obfitości kwitnienia i oblatywania ustępują pozostałym trzem japońskim krewniaczkom. Nazywałem je japońskimi, ale z biegiem czasu zauważyłem dość istotne między nimi różnice i dlatego zacząłem je oznaczać: J1, J2, J3. Kolejność 1-3 nie jest chyba niczym innym podyktowana, jak stopniem obfitości kwitnienia i przypadkowo zbiegającym się stopniem łatwości obserwacji. Egzemplarze J1 i J2 rosną w dobrej glebie i w słońcu pod moim domem, a J3 - 2 km dalej w pobliżu pasieki. Rówieśnice tych lip rosną również u wielu pszczelarzy, ale nie dysponuję ich ewidencją i możliwością obserwacji.

Okazuje się, że J3 jest najbardziej zgodna z opisami zawartymi w polskich publikacjach, jak również w spotkanych pozycjach niemieckich i rosyjskich, do których dotarcie ułatwił mi Pan Eugeniusz Buczyński. Lipa J3 zakwita o kilka dni później od J1 i J2, a szczególnie wyróżnia ją kształt owocu - orzeszka: owalny, eliptyczny zakończony po przeciwnej stronie nasady wyraźnym szpicem, ostrogą. Egzemplarz J3 rosnący w pobliżu pasieki, za strumykiem (stąd trudniejszy do obserwacji) kwitł w 2009 roku dość obficie i pszczoły mocno na nim szumiały, ale zawiązał orzeszki bardzo małe i nie zdołałem wśród nich znaleźć pełnego z nasionkiem, a przebadałem ich kilkadziesiąt. Lipa ta najbardziej odpowiada spotkanym opisom lipy japońskiej. Jednak nie dysponuję dostateczną ilością danych obserwacji, aby o jej walorach mówić z taką pewnością, jak o J1 i J2.

Wszelkie dotychczasowe moje obserwacje wskazywały i wskazują na to, że najcenniejszą dla pszczelarstwa jest lipa J1 i tę przede wszystkim propagowałem i rozprzestrzeniałem ostatnio wśród pszczelarzy. Lipa wonna, mająca najwięcej kwiatów w gronie, najpóźniej kwitnąca (mam kilka jej egzemplarzy w ogrodzie) jest mniej oblatywana przez pszczoły od J1, J2 i J3 nazywanych przeze mnie japońskimi. Pan Eugeniusz Buczyński, który tą lipą obsadził znaczny areał, informował mnie, że spisuje się ona gorzej niż się spodziewał.

Co do moich J1 i J2, których odpowiedników nie znalazłem w publikacjach polskich, niemieckich ani rosyjskich, pragnę poinformować, że są to rówieśniczki mające około 21 lat, a kwitną już od kilkunastu lat, niezawodnie co roku. Opinię o corocznym kwitnieniu podważył tylko 2009 rok, kiedy to wydały jedynie po kilka kwiatostanów. Rosną one obok siebie u wejścia do domu, nawet mimo woli stawały się przedmiotem obserwacji. Początkowo J1 i J2, podobnie jak J3, uważałem za jeden gatunek, nie zwracając uwagi na ich zróżnicowanie. Od około 10 lat zacząłem dostrzegać istotne między nimi różnice, co doprowadziło mnie do przekonania, że mam do czynienia z trzema różnymi gatunkami. Do takiego wniosku skłoniły mnie podejrzenia, że lipy te nie są chyba krzyżówkami, bo zdolne są wydawać masowo płodne nasiona. Różnią się czasem zakwitania. Lipa J1 zakwita w połowie kwitnienia lipy drobnolistnej, J2 - jeden dzień później, J3 jeszcze 3-4 dni później, pod koniec drobnolistnej. Liście J2 są wyraźnie bardziej błyszczące od J1 i J3. Orzeszki J1 są niemal idealnie kuliste i bez ostrogi, natomiast u J3 wyróżniają się owalnym kształtem i ostrogą u szczytu. Owoce J2 mają wygląd pośredni, nieco tylko słabszą ostrogę. Przodująca w ilości kwiecia i intensywności oblotów J1 wyróżnia się także tym, że jej owoce są corocznie prawie wszystkie pełne. Ułatwia to rozmnażanie przez nasiona. Ułatwiało i mnie zaopatrywanie pszczelarzy w materiał nasienny i sadzonkowy.

J1 dominuje na tle J2 i kwietnej (fot.: M. Modelski).

Wiedzę o lipach zdobytą w ciągu kilkudziesięciu lat obserwacji przekazuje Czytelnikom również z nadzieją, że może być ona przyczynkiem do wiedzy i być może wzbudzi reakcję bardziej ode mnie kompetentnych osób.

Do szerokiego grona pszczelarzy pragnąłbym skierować apel, aby współpracując ze mną w upowszechnianiu cennych lip nie ograniczali się w miarę możności do zasadzenia i opieki nad przesłanym materiałem, ale próbowali ten materiał upowszechniać. Zaś dociekliwszych zachęcam do obserwowania hodowanych lipek i sporządzania notatek o ich losach życiowych i walorach pszczelarskich. Aby obserwacje były wartościowe, trzeba oznakować miejsca i egzemplarze poddawane badaniu. Nie wolno ich bowiem pomieszać ani pomylić. Obserwacje trzeba na bieżąco notować, bo pamięć jest zawodna. Daty - zapisywać. Uwzględniać okoliczności mogące mieć wpływ na zachowanie się obserwowanego materiału: pora dnia, pogoda, temperatura, ile i jakie towarzyszą kwitnieniu lipek, konkurencyjne pożytki, czy oblot jest skierowany na nektar czy na spadź lipową, czy jest susza, deszcze, warunki glebowe, czy lipy nie chorują. Choroby i uszkodzenia (np. przy obkaszaniu trawy) mogą mieć istotny wpływ na kwitnienie i nektarowanie. Drzewko nękane dolegliwościami może w „dzieciństwie” zakwitnąć, chroniąc w ten sposób niejako ród przed zagładą. Starać się liczyć pszczoły na 1 m2 powierzchni kwitnącej.

Ponieważ jestem już osiemdziesięciolatkiem i co rok trudniej mi spełniać przyjęte na siebie obciążenia związane z akcją upowszechniania lip, bardzo byłbym wdzięczny tym, którzy podjęliby tę akcję. Gotów bym wtedy dostarczyć wszelki, posiadany przeze mnie materiał rozrodczy i służyć radą w takiej skali, na jaką pozwalają moje siły i doświadczenie. Dotychczas wysłałem do pszczelarzy ponad 200 zestawów materiału zarodowego. Przez analogię do nazewnictwa stosowanego w rozpowszechnianiu matek pszczelich, powiedzieć by można raczej użytkowego, bo to były nasiona pochodzące od egzemplarzy mających dobrą renomę, ale nie ma pewności, czy w pokoleniach następnych najbardziej pożądane właściwości egzemplarzy macierzystych w pełni się powtórzą. Materiałem matecznym, zarodowym w tym wypadku byłyby zrazy i oczka służące do przeszczepów, ale rozsyłanie takiego materiału jest kłopotliwe i wymaga odpowiednich umiejętności i troski ze strony odbiorców. Ten sposób jest zatem bardziej elitarny i możliwy do zastosowania w rzadkich wypadkach. Na pociechę tym, którzy przejęli ode mnie materiał w postaci nasion pragnę dodać, że te „córki”, które zdołały u mnie już zakwitnąć, pochodzące z takich nasion, jak wysyłane, były z wielkim zainteresowaniem oblatywane przez pszczoły. Zasadziłem od nich nasiona, ale różne nieszczęśliwe okoliczności spowodowały, że z kilku wzeszłych siewek ostała się tylko jedna wnuczka i tę strzegę jak oka w głowie, aby przekonać się w jakim stopniu cenne dla pszczół własności powtórzą się w dalszych pokoleniach.

Pszczelarze, którzy chcieliby się zaopatrzyć w nasiona lub jednoroczne siewki (10-40 cm wysokie) powinni złożyć zamówienie w postaci listu zawierającego takie informacje, jak: wiek pszczelarza, liczba pni, czy trudnił się dotąd hodowaniem drzewek, ile materiału by sobie życzył i jakiego gatunku; adres i telefon. Do listu proszę dołączyć 10 zł tytułem pokrycia części kosztów hodowli, opakowania i priorytetowej przesyłki. Znaczków ani opakowań proszę nie przysyłać. Sam je dostosuję do rodzaju i wielkości przesyłki. List należałoby nadesłać przed 1 kwietnia, abym mógł od początku tego miesiąca rozdzielić i wysyłać wymagający pilnego zasadzenia materiał.

W bieżącym roku w związku z tym, że lipy J1 i J2 wyjątkowo nie zakwitły, tylko stratyfikowałem nasiona J1 posiadane z lat wcześniejszych. Mam jednak co najmniej kilkadziesiąt sztuk jednorocznych siewek lipy J1, wonnej, kwietnej, a pszczelarzom, którzy mogliby je odebrać u mnie na miejscu w Pilźnie, gotów jestem zaoferować większe sadzonki lub drzewka, co jednak wymagałoby wcześniejszego uzgodnienia telefonicznego.

tel. 14 6721962
 
     
 
         
      Wykonanie: Michał Skrzypiński