| |
Doc. dr hab. Zofia Konopacka
Postępowanie z rodzinami, w których czerwią trutówki
Pszczoły robotnice, które składają jaja, nazywamy trutówkami fizjologicznymi. Powodem rozwoju jajników u pszczół jest długotrwały brak matki w rodzinie. Substancje (feromony) produkowane przez matkę w gruczołach żuwaczkowych i gruczołach tergitowych hamują rozwój jajników robotnic i powstrzymują je od składania jaj oraz zakładania mateczników. Podobną rolę odgrywają feromony czerwiu. Dlatego w obecności matki robotnice nie czerwią, chociaż zdarza się czasem, że robotnice składają pojedyncze jaja w komórkach w okresie maksymalnej siły rodziny, gdy część robotnic odczuwa niedobór substancji matecznej. To wyjaśnia pojawienie się latem pojedynczych komórek z czerwiem w nadstawce oddzielonej od gniazda kratą odgrodową. W jednej rodzinie jest wiele trutówek fizjologicznych. Żyją one ze sobą w zgodzie, natomiast do czerwiącej matki poddanej rodzinie odnoszą się wrogo i z reguły ją zabijają. Trutówki fizjologiczne mają nieco inny skład wydzieliny gruczołów żuwaczkowych niż matki pszczele. Niemniej robotnice opiekują się nimi i karmią je, jakby były pełnowartościowymi matkami.
Krótki odwłok nie pozwala trutówkom na składanie jaj na dnie głębokich komórek pszczelich. Dlatego chętniej zaczerwiają komórki trutowe lub płytsze komórki pszczele (czasem wypełnione do połowy pierzgą). W normalnych, głębokich i wąskich komórkach pszczelich trutówki składają po kilka lub nawet kilkanaście jaj, przyklejając je do bocznych ścian komórek. Robotnice większość tych jaj zjadają. Czerw trutówek jest nieregularny, nie zajmuje zwartych powierzchni plastrów, na których komórka przy komórce zawiera jajo lub larwę czy poczwarkę. Charakterystyczną cechą czerwiu trutówek jest tzw. czerw garbaty. Larwy trutowe są większe od larw robotnic, toteż po kilku dniach od wyklucia się z jaja nie mieszczą się w komórkach pszczelich. Pszczoły nadbudowują ich ściany, przez co wieczka zasklepionych komórek wystają ponad powierzchnię plastra, przy czym jedne bardziej, inne mniej, a między komórkami już zasklepionymi znajdują się komórki puste i z młodszymi larwami.
Pojawienie się trutówek w rodzinie pszczelej jest próbą ratowania się przed zagładą. Próba ta jednak u pszczół europejskich ras z reguły nie daje rezultatu, gdyż z jaj trutówek rozwijają się trutnie (robotnice nie mają zbiorniczków nasiennych z plemnikami). Trutnie wychowane w komórkach pszczelich są mniejsze, niż wychodzące z komórek trutowych, są jednak zdolne do lotów i zapłodnienia matki.
Rodziny z trutówkami po dłuższym okresie słabną, a w końcu giną, jeśli człowiek nie wprowadzi do nich normalnej matki. Ich obecność w pasiekach stwierdza się zwykle w czasie pierwszego przeglądu wiosennego, ale również latem, szczególnie w czasie układania gniazd po ostatnim miodobraniu. Słabych rodzin z trutówkami nie opłaca się ratować, najlepiej jest połączyć je z innymi rodzinami w pasiece. Po zimie pasieka zwykle nie dysponuje zapasowymi matkami, a latem nawet po przyjęciu pełnowartościowej matki słaba rodzina nie zdąży dojść do takiej siły, która zapewni jej dobre zimowanie.
Zdarza się, że rodzina, w której trutówki już składają jaja, buduje na ich czerwiu mateczniki. Taka rodzina zbuduje mateczniki również na poddanym jej normalnym czerwiu pochodzącym od matki z innej rodziny. W ten sposób pszczoły mogą wychować pełnowartościową matkę, jeżeli rodzina jest silna i ma dostateczną liczbę młodych, aktywnych karmicielek zdolnych do dobrego wykarmienia larw matecznych. Najczęściej jednak w rodzinie z czerwiącymi trutówkami pszczoły są już starsze, wyczerpane i niezdolne do wychowu dobrej matki. Ponadto od poddania plastra z obcym czerwiem do rozpoczęcia składania jaj przez wychowaną matkę mijają co najmniej 24 dni, a do wygryzienia się pierwszych robotnic aż 45 dni. W tym czasie rodzina słabnie i bez zasilania dużą ilością czerwiu i podkarmiania nie będzie zdolna do normalnej egzystencji. Tak więc najpewniejszym sposobem uratowania rodziny z czerwiącymi trutówkami jest poddanie jej płodnej matki.
Rodziny z trutówkami fizjologicznymi (czerwiącymi) niechętnie przyjmują poddawane im matki. Czasem udaje się je wprowadzić do takiej rodziny wpuszczając młodą, świeżo wygryzioną matkę wprost z matecznika przez wylot ula, najlepiej wieczorem, gdy strażniczki nie strzegą już wejścia. Tak młoda matka nie wytwarza jeszcze substancji matecznej, więc pszczoły nie rozpoznają w niej obcego osobnika. Raz przyjęta matka traktowana jest przez pszczoły przyjaźnie również po powrocie z lotu godowego, po którym rozpocznie czerwienie. W tym czasie trutówki zaprzestaną składania jaj.
Skuteczne metody poddawania matek czerwiących do rodzin z trutówkami polegają na pozbyciu się z rodziny jak największej liczby trutówek i powstrzymaniu rozwoju jajników u robotnic. To ostatnie można osiągnąć przez dodanie do rodzin dużej ilości młodego czerwiu z innych rodzin w pasiece.
Niekiedy polecana jest metoda polegająca na wysypywaniu wszystkich pszczół wraz z trutówkami na ziemię, w pewnej odległości od dotychczasowego stanowiska. W ulu ustawionym na dotychczasowym miejscu pozostawia się plastry bez czerwiu trutówek, a na jednym z nich umieszcza się matkę w klateczce, pod kołpakiem lub pod izolatorem z siatki. Metoda ta opiera się na założeniu, że trutówki są zbyt ciężkie, aby latać, nie wrócą więc na stare miejsce. Wrócą tylko pszczoły nie będące trutówkami i przyjmą poddaną im matkę. Jednak trutówki mogą latać, wrócą więc na stare miejsce wraz z innymi robotnicami. Metoda ta nie spełnia podanych założeń, a procent przyjętych matek jest niewielki.
Metodę można jednak zmodyfikować. Rodzinę z trutówkami należy przenieść z ulem na pewną odległość, a na dotychczasowym stanowisku ustawić pusty ul (lub rojnicę-transportówkę), do którego wstawia się wszystkie plastry bez czerwiu trutówek. Trzeba jeszcze dodać 2-3 plastry z młodym czerwiem z innych rodzin oraz jeden plaster z niewielką ilością wygryzających się już robotnic, na którym należy umieścić czerwiącą matkę, najlepiej pod izolatorem z siatki, obejmującym cały plaster. Wygryzające się młode pszczoły przejmą opiekę nad matką, aby mogła składać jaja, natomiast wracające na stare miejsce pszczoły lotne przyzwyczają się stopniowo do substancji matecznej poddanej matki i zaakceptują ją. Jeśli zabieg zostanie wykonany w pogodny dzień w godzinach lotu, do wieczora na stare miejsce do nowego ula wróci wystarczająca liczba robotnic, aby obsiąść plastry z czerwiem. Następnego dnia należy dostosować liczbę plastrów w gnieździe do siły rodziny. Matkę można uwolnić z izolatora dopiero wtedy, gdy ze złożonych przez nią jaj wyklują się już larwy. Należy przy tym skontrolować pozostałe plastry z czerwiem i zniszczyć mateczniki, jeśli takie się pojawiły, co czasami się zdarza. W starym ulu pozostaną trutówki i robotnice karmiące czerw oraz trutnie. Po jakimś czasie można je po prostu rozpędzić.
Najprostszą metodą „ratowania” rodziny z czerwiącymi trutówkami jest zamiana jej stanowiska z inną rodziną mającą matkę. Tę matkę należy zamknąć w klateczce (uwalnia się ją po 2 dniach), zaś rodzinie z trutówkami trzeba poddać czerwiącą matkę w izolatorze, i dodać kilka plastrów z młodym czerwiem, jak w wyżej opisanej metodzie. W ciągu kilku dni po przestawieniu rodzin nastąpi wymiana pszczół lotnych między obu rodzinami. Nie będą one mogły ściąć matek, natomiast zetną większość trutówek, a obecność młodego czerwiu powstrzyma rozwój jajników u robotnic w okresie przed zaakceptowaniem i uwolnieniem matki poddanej rodzinie z trutówkami. Matkę uwalnia się z izolatora dopiero po wykluciu się z jaj większej liczby larw, po zniszczeniu mateczników, jeśli pszczoły założyły je na dodanym czerwiu.
Jeśli zamiana stanowisk rodzin z jakichś przyczyn nie jest możliwa, można do rodziny z trutówkami dodać kilka plastrów z młodym czerwiem z różnych rodzin w pasiece wraz z pszczołami, które je obsiadają. Dalsze postępowanie, jak opisano wyżej. Skutek będzie podobny jak w przypadku przestawienia rodzin wraz z ulami.
W okresie popożytkowym, gdy w pasiekach szerzą się rabunki, pszczoły z obcych sobie rodzin mogą się wzajemnie ścinać. W takiej sytuacji dobry efekt daje wyrównanie zapachu przez opryskanie pszczół wodą ( nigdy syropem!) z kilku kroplami walerianowymi lub żołądkowymi lub z preparatem „Ł” docent Muszyńskiej do poddawania matek pszczelich.
Jak widać, „ratowanie” rodzin z trutówkami jest pracochłonne. Jeszcze raz podkreślam, że nie opłaca się ono w przypadku rodzin słabych, które dodatkowo trzeba zasilać dużą ilością czerwiu kosztem innych rodzin. W większych pasiekach korzystniejsze jest rozpędzenie takich rodzin lub połączenie ich z innymi i uzupełnienie stanu pasieki przez utworzenie w stosownym czasie odkładów.
|
|