Dr Piotr Skubida
Oddział Pszczelnictwa ISiK w Puławach
e-mail:

Pszczołom trzeba pomóc, same z warrozą sobie nie poradzą

W poprzednim numerze skoncentrowałem się na walce z warrozą metodami ekologicznymi. Obecnie wracam do tradycyjnego leczenia, czyli używania preparatów weterynaryjnych. Bo tylko takie i do tego zarejestrowane w kraju powinny być przez pszczelarzy używane. Ale prawda jest nieco inna i pokazuje wielką dowolność w stosowaniu szerokiej gamy środków produkowanych na bazie różnych substancji, mniej lub bardziej znanych. Ale o tym w dalszej części artykułu.

Bezspornym faktem jest to, że nie ma szans na utrzymanie pasieki bez jakiegokolwiek stosowania preparatów warrozobójczych. Powszechnie znane jest stwierdzenie, że rodzina nieleczona może bez żadnych zabiegów przetrwać dwa lata, kiedy choroba przebiega powoli i w sposób utajony, ale w trzecim roku, z powodu olbrzymich ilości roztoczy ginie. Według Lipińskiego (2003) mylący jest brak spadku produkcyjności porażonej rodziny, bo w pewnym momencie następuje niespodziewane załamanie i w ciągu kilku tygodni dochodzi do zagłady rodziny, najczęściej późnym latem lub jesienią.

Pomimo możliwości stosowania poprzednio przeze mnie opisywanych kwasów organicznych, olejków, środki chemiczne w dalszym ciągu mają podstawowe znaczenie w zwalczaniu Varroa destructor. Chociażby ze względu na ich dostępność i dość prosty sposób użycia. Dlatego warto zastanawiać się nad sposobami ich działania, najkorzystniejszym terminem wprowadzania do gniazda pszczelego oraz zdawać sobie sprawę zarówno z ich zalet, jak i niekorzystnego wpływu na pszczoły i na produkty pszczele. Warto również chyba pomyśleć o zdrowiu swoim i konsumenta. Podstawą wyboru metody i środka do zwalczania warrozy powinno być określenie stopnia porażenia pasieki. W tym celu wskazana byłaby dwukrotna ocena zdrowotności rodzin w ciągu sezonu:

  1. na przedwiośniu badanie obecności roztoczy w osypie zimowym;
  2. w lipcu pobranie osypu, np. z ostatnich 2 tygodni tego miesiąca, i policzenie pasożytów.

Ad I. Istotne jest, aby już po zakończeniu leczenia jesiennego na dennice uli zostały położone wkładki, na których będzie zbierał się osyp. Chodzi przede wszystkim o to, aby roztocze Varroa były osobnikami, które zginęły w czasie zimowli w sposób naturalny. Należy pamiętać, że w okresie zimy ginie w taki sposób jedynie 50% populacji pasożyta, a druga połowa nadal znajduje się w rodzinie (Pohorecka, 2006). Najprościej jest wysłać osyp zimowy do badań do wojewódzkiego zakładu higieny weterynaryjnej lub do PIB PIWet w Puławach. Ewentualnie można taką ocenę wykonać samodzielnie. Wysuszony osyp zalewa się w naczyniu alkoholem technicznym, miesza przez kilka minut, a następnie liczy pasożyty, które wypłynęły na wierzch. Jeśli osyp jest niewielki, można roztocze po prostu policzyć na arkuszu papieru.

Przyjmuje się, że jeśli średnia liczba roztoczy w osypie z jednej rodziny nie przekracza 10, to mówimy o porażeniu niskim, a jeżeli przekracza 100 - jest to porażenie wysokie. Po stwierdzeniu niskiego lub średniego porażenia, można zastosować wymieniony przeze mnie w poprzednim miesiącu Tymowarol. Jeżeli zaś porażenie jest wysokie, jedynym w tym okresie farmaceutykiem możliwym do zastosowania jest Apiwarol AS (tabletki do spalania, których substancją czynną jest amitraza w ilości 12,5 mg/tabletkę, nośnikiem amitrazy jest dym ze spalanych tabletek, szybko rozchodzący się do wszystkich zakątków ula). Odymianie należy wykonać jak najwcześniej. Zaleca się dwukrotne wykonanie zabiegu w odstępie 6-7 dni przy temperaturze zewnętrznej nie niższej niż 10°C. Konieczne jest zachowanie co najmniej miesięcznego okresu karencji do czasu wystąpienia pierwszego miodu towarowego. W tym czasie następuje szybkie zwiększanie się ilości czerwiu pszczelego, który jest porażany przez roztocze Varroa w 60-80% (Pohorecka, 2006).

Spalania tabletek Apiwarolu jest proste. Wystarczy przygotować odpowiednią do wielkości pasieki liczbę drucików o długości około 20 cm, tak zagiętych na końcu w literę U, aby tabletka z niego nie wypadła. Przechodząc od ula do ula, podpala się tabletkę w takiej odległości od twarzy, aby nie wdychać dymu ze spalonego Apiwarolu. Najpraktyczniejsza jest płonąca świeca umieszczona na dnie dość wysokiego naczynia, ponieważ nie gaśnie. Przez wylot wkłada się już tlącą tabletkę do ula. Ten sposób nie jest przydatny w przypadku uli wykonanych ze styropianu czy poliuretanu, ponieważ są to materiały łatwopalne. Tlącej tabletki nie można kłaść bezpośrednio na dennicę, należy na niej umieścić prostokąt z blachy (może być ocynkowana) o wymiarach np. 5x5 cm i zapaloną tabletkę położyć bezpośrednio na niej (tabletki nie trzymamy w palcach, ale w szczypczykach lub nawet na zwykłym spinaczu biurowym), uprzednio lekko unosząc korpus. Moim zdaniem niektórzy pszczelarze przesadzają z uszczelnianiem uli w czasie wykonywania zabiegu spalania Apiwarolu, uszczelniając powałkę i szczelnie zatykając otwory wylotowe. Nie jest to może aż tak bardzo istotne w ulach o dużej pojemności, np. w Dadantach, ale w ulach małych, jak w jednym korpusie wielkopolskim, może dochodzić do wystąpienia po odymieniu klasycznych objawów zatrucia rodziny pszczelej. W Zakładzie Technologii Pasiecznych w Oddziale Pszczelnictwa od lat stosując Apiwarol AS nie zatykamy wylotków i stwierdziliśmy, że czyniąc to przy bezwietrznej pogodzie ubytki dymu z uli są tak minimalne, że nie ma to wpływu na obniżenie efektu leczniczego.

Ad II. Policzenie pasożytów, następnie wykonanie mnożenia uzyskanej liczby przez liczbę dni, w których się one osypały, daje nam wielkość, którą określamy jako średni dobowy osyp roztoczy. Jeśli wynosi on od 1 do 6, wskazuje to, że niektóre zabiegi warrozobójcze powinny być wykonywane po ostatnim miodobraniu, już w sierpniu. Osyp wynoszący poniżej 1 pasożyta informuje nas o niskim porażeniu. Z kolei średni dobowy osyp wynoszący więcej niż 6 roztoczy świadczy o porażeniu wysokim i nakazuje przeprowadzenie głównego leczenia w sierpniu. Ze względu na pracochłonność pominę drugą metodę oceny porażenia rodzin, polegającą na liczeniu roztoczy w odsklepionym czerwiu trutowym lub pszczelim (Pohorecka, 2006).

Przy niskim porażeniu w lipcu istnieją następujące warianty przeprowadzania tzw. zabiegu głównego (do wyboru):

  1. Dwukrotne przeprowadzenie odymiania rodzin Apiwarolem AS, w odstępie 7 dni w sierpniu, a dwa następne w październiku, listopadzie (najlepiej, kiedy w rodzinach nie ma już czerwiu), także w odstępie 7 dni.
  2. Perizin. Substancją aktywną jest kumafos w ilości 32 mg/1 ml preparatu, postać leku to ciecz do sporządzenia roztworu wodnego. Do 1 ml preparatu dodajemy 49 ml wody. Do nakraplania na pszczoły w uliczkach międzyramkowych przeznacza się 5 ml roztworu na 1 uliczkę. Perizin należy zastosować dwukrotnie w odstępie 7 dni. Najlepszym terminem jest październik, listopad, czyli okres bezczerwiowy. Perizinu nie należy stosować przy temperaturze niższej niż 5°C.

Przy wysokim porażeniu w lipcu zabieg główny przeprowadza się już w sierpniu, a wybór metody zależy od pszczelarza:

  1. Paski Bayvarolu. Substancją czynną jest flumetryna w ilości 3,6 mg/pasek, forma użytkowa to paski polietylenowe. Aby działanie Bayvarolu było skuteczne, zaleca się założenie 4 pasków w gnieździe na okres 6-8 tygodni (pszczelarze często wieszają tylko 2, 3 paski, co jest dużym błędem). Paski najkorzystniej umiejscowić między 3 i 4 ramką oraz między 5 i 6. Aby pszczoły nie pokryły pasków woskiem, odstęp między tymi ramkami powinien być zwiększony do grubości 2 beleczek międzyramkowych.
  2. Wykonanie czterokrotnego odymiania rodzin Apiwarolem AS co 7 dni.
  3. Zawieszenie pasków Biowaru. Substancją czynną jest amitraza w ilości 400 mg/pasek. Forma użytkowa to paski polietylenowe. Do zwalczania roztoczy przeznacza się 2 paski na 1 rodzinę. Okres ekspozycji leku w ulu wynosi 6-8 tygodni.

Środki warrozobójcze, które wymieniłem, są lekami zarejestrowanymi w Polsce i tylko one powinny być przez pszczelarzy używane. Jeszcze kilka słów ku przestrodze. Po pierwsze, stosując niedozwolone środki sami sobie przygotowujemy niepewną przyszłość, tworząc oporność u Varroa destructor na akarycydy. Dobitnym tego przykładem jest używanie przez wielu pszczelarzy (mówi się często, że „ze względów oszczędnościowych”) listewek nasączonych Klartanem. Produkują je domorośli wytwórcy, na ogół chałupniczymi metodami, nie zdając sobie sprawy z tego, że ten preparat przynosi pszczołom więcej szkody niż pożytku. Klartan jest środkiem ochrony roślin, czyli zwykłym pestycydem. A to że w swoim składzie zawiera 24% fluwalinatu, wcale nie świadczy o jego dobrych właściwościach warrozobójczych. W „Pszczelarstwie” z roku 2006 prof. Hartwig wyraźnie podkreśliła, że fluwalinat fluwalinatowi nierówny. Zastanówmy się, co stanowi pozostałe 76% Klartanu. Czy w tej części nie znalazłoby się przypadkiem coś, co może szkodzić również pszczołom? Istnieją przesłanki ku temu, aby sądzić, że w pasiekach, w których Klartan był stosowany przez kilka lat, skuteczność działania Bayvarolu będzie znacznie niższa w porównaniu z pasieką leczoną prawidłowo. Fluwalinat z Klartanu oraz flumetryna zawarta w Bayvarolu to pyretroidy o podobnej budowie chemicznej. Dlatego pojawienie się oporności u Varroa na fluwalinat (stosowany w bardzo nierównych dawkach) może spowodować oporność w stosunku do flumetryny. I w pewnych rejonach kraju taką zależność zauważono.

W wielu rejonach Polski południowej i południowo-zachodniej duża część pszczelarzy upodobała sobie do walki z warrozą czeski Gabon PA, którego substancją czynną jest akrynatryna, czyli również pyretroid. Ten preparat w naszym kraju nie jest zalegalizowany i jego wieloletnie stosowanie daje efekty bardzo podobne do efektów jak po Klartanie. Jaka mogła być przyczyna słabszego działania Gabonu PA w roku ubiegłym? Odpowiedź nasuwa się jedna: oporność pasożyta na pyretroidy jest coraz większa. Wcale nie będę zdziwiony, jeśli za rok czy za dwa lata wielu pszczelarzy będzie tym razem obwiniać producenta Bayvarolu. Bo w zasadzie corocznie ktoś jest winien, najczęściej producent. Na zakończenie przypominam raz jeszcze, że do walki z warrozą spośród środków chemicznych używamy w tym roku wyłącznie: Apiwarol AS, Bayvarol oraz Perizin. Poza tym można stosować wymienione w ub. miesiącu kwasy organiczne, olejki eteryczne. I niestety: tertium non datur, czyli nie ma trzeciej możliwości.

 
     
 
         
      Wykonanie: Michał Skrzypiński