Dr Piotr Skubida
Oddział Pszczelnictwa ISiK w Puławach
e-mail:

Ekologia w zwalczaniu warrozy

Na temat zwalczania warrozy ukazuje się na bieżąco wiele artykułów w "Pszczelarstwie", które bardzo szczegółowo poruszają ten problem. W tej sprawie wypowiadają się takie autorytety, jak prof. A. Hartwig, dr Z. Lipiński, dr K. Pohorecka, dr G. Topolska, którzy bardzo rzetelnie przekazują Czytelnikom swoją wiedzę. Mimo to pszczelarze wciąż są żądni wszelkich informacji, bo warroza ciągle stanowi podstawowy problem, jeśli chodzi o zdrowotność pszczól.

Rozpatrując problem zwalczania Varroa wydawałoby się, że udało nam się pasożyta już ujarzmić. Jednak co jakiś czas zdarzają się niemiłe niespodzianki, inwazja roztoczy znacznie się nasila i wtedy zastanawiamy się, dlaczego ponieśliśmy straty. Jakie były tego przyczyny? Po pierwsze, to sam pasożyt Varroa destructor przez wieloletni kontakt ze środkami warrozobójczymi wytworzył oporność na wiele z nich. Druga przyczyna to niekoniecznie skuteczne środki zwalczające roztocze, co na pewno ma związek z przyczyną pierwszą. A trzecią przyczynę tworzy niestety sam pszczelarz. Chociaż ogromna większość pszczelarzy radzi sobie z warrozą w sposób nie budzący zastrzeżeń, zdarzają się przypadki, że zbyt lekceważąco podchodzi się do tego problemu. Słyszy się stwierdzenia: - U mnie warrozy nie ma, bo trzymam paski w ulu przez całą zimę, albo: stosuję Klartan, bo to taniej wychodzi. No i efekty są do przewidzenia.

Ostatnio, jak można zauważyć, wzrasta wśród pszczelarzy zainteresowanie stosowaniem przeciw warrozie kwasów organicznych, olejków eterycznych. Jest to pozytywne myślenie, idące w kierunku ekologizacji produkcji pasiecznej i eliminowania z pasiek tzw. „ciężkiej chemii”. Analizując te sposoby postępowania, zastanawiam się tylko nad tym, czy jest to możliwe do wykonania w pasiekach towarowych, liczących po kilkaset pni. Wiąże się to głównie z czasochłonnością niektórych zabiegów i wątpliwością, czy każdy pszczelarz może sobie na nie pozwolić. Bo trudno porównywać umieszczenie w ulach pasków niszczących Varroa z przygotowaniem roztworów leczniczych i ich aplikacją do każdej rodziny, nawet do każdej uliczki czy plastra obsiadanego przez pszczoły. Dlatego wydaje mi się, że stosowanie kwasów organicznych bardziej przeznaczone jest dla mniejszych pasiek czy nawet pasiek amatorskich, których w Polsce jest wiele. Ponieważ do tej pory artykuły na temat zwalczania warrozy tymi metodami ukazywały się w pewnych odstępach czasowych i każdy dotyczył stosowania innego kwasu, chciałbym skomasować ten temat w całość i tutaj je przedstawić, korzystając ze wskazówek autorów wymienionych we wstępie i własnych obserwacjach.

Przede wszystkim konieczna jest ocena zdrowotności rodzin pod kątem warrozy po zimowaniu. W tym celu trzeba policzyć pasożyty Varroa, które znajdują się w osypach. Należy przyjąć dla pasieki taką zasadę oceny, że jeśli średnia liczba roztoczy w osypie od jednej rodziny nie przekracza 10, można porażenie uznać za małe, jeśli przekracza 100 pasożytów, jest to porażenie wysokie.

Jak podaje Pohorecka (2006), już wiosną - w kwietniu, maju - przy niskim porażeniu, a nawet, gdy liczba pasożytów w osypie wynosi od 50 do 80, można wykorzystać do ich zwalczania preparat o nazwie Tymowarol, którego substancją czynną jest tymol (naturalna substancja eteryczna). Oprócz właściwości warrozobójczych preparat ma także działanie bakterio- i grzybobójcze. Jego skuteczność może nie jest aż tak wysoka jak innych substancji organicznych, ale w zależności od warunków określa się ją na poziomie od 50 do 93%. Badania prowadzone w Hiszpanii wykazały 80% skuteczność Tymowarolu (Pohorecka, 2006). Istotny jest fakt, że tymol nie działa toksycznie na pszczoły, nie powoduje skażenia środowiska ula i produktów pszczelich. Jego stosowanie jest proste. Preparat w formie żelu znajduje się w plastikowym pudełku, którego przykrywkę trzeba przekręcić, tak aby powstała szczelina, i umieścić je na górnych beleczkach ramek. Skuteczność działania tymolu jest tym większa, im wyższa jest temperatura zewnętrzna (zakres zalecanych temperatur waha się od 10 do 25 ;C). Tymowarol pozostawiamy w ulu na okres 4-8 tygodni. Po jego zastosowaniu nie obowiązuje okres karencji do czasu pozyskiwania miodu.

Inne substancje o działaniu warrozobójczym to olejki eteryczne (mentolowy, kamforowy, eukaliptusowy). Jak podaje Lipiński (2003), w naszych warunkach olejki znajdują najczęściej zastosowanie do wiosennego leczenia wspomagającego, ale ich działanie jest efektywne dopiero w temperaturze powietrza 15-20 °C, co w początkowym okresie wiosennym jest trudne do spełnienia. We Włoszech w pszczelarstwie ekologicznym olejki stosuje się dopiero w lecie. Wewnątrz ula, w czterech jego rogach, umieszcza się gąbki lub kartoniki o wymiarach 4 x 7 cm, na które nakrapla się po kilkanaście kropli pojedynczych olejków lub ich mieszanin, które uzupełnia się ponownie po odparowaniu - po 7 dniach. Zabieg powtarza się trzykrotnie. Ale nie jest to chyba najlepsza metoda walki z roztoczem, ponieważ obserwuje się pewne straty matek pszczelich, a zastosowanie olejków w słabych rodzinach lub odkładach powoduje ich rabowanie. Ponadto intensywny zapach olejków przechodzi do miodu. Wydaje mi się, że jednym z lepszych preparatów zagranicznych jest Api-life-var, zawierający w swoim składzie tymol, mentol, kamforę i olejek eukaliptusowy, którego skuteczność może wahać się w zależności od stopnia sublimacji od 70 do powyżej 90%. Lipiński (2003) nie poleca, słusznie zresztą, używania olejków w walce z warrozą w okresie jesiennym, ze względu na zbyt duże wahania temperatury w tym okresie.

Kwas mrówkowy można stosować wówczas, gdy temperatura powietrza waha się od powyżej 12 do 30°C, a optymalna zawiera się w granicach od 18 do 25°C. Według Lipińskiego (2003)dobowy ubytek kwasu 7-10 g dziennie jest wskaźnikiem jego dobrego parowania. Autor opisuje krótkie działanie kwasu - jeżeli w materiale absorbcyjnym znajduje się od 15 do 60 ml kwasu, i długotrwałe - jeżeli materiał absorbcyjny jest w stanie pochłonąć do 250 ml kwasu. Stwierdzono także, że przy takiej ilości ciągłe parowanie przez okres 2 tygodni zapewnia skuteczną likwidację pasożytów od 95 do 97%. W handlu najczęściej można kupić 85% kwas mrówkowy. Zarówno Lipiński (2003) jak i Topolska (2004) podają, że stężenie 60% jest stężeniem optymalnym. W niektórych krajach Europy stosuje się także kwas o stężeniu 85%. Wybór jest uzależniony od temperatury otoczenia i sposobu podawania. Kwas powinno się najpierw nakroplić na wkładkę o wymiarach 12 x 20 cm, wykonaną z gąbczastego i bardzo chłonnego materiału, a potem położyć na górnej powałce lub na dennicy ula. W pierwszym przypadku należy użyć 2 ml 60% kwasu/1 ramkę przy temperaturach w zakresie 12-25°C. W drugim przypadku są dwa warianty: pierwszy to 3 ml 60% kwasu/1 ramkę w zakresie temperatur 15-25°C, drugi to 2 ml 85% kwasu/1ramkę przy temperaturach 12-15°C. W celu otrzymania 60% kwasu każde 70 ml 85% kwasu należy uzupełnić 30 ml wody (Topolska, 2004).

Zabiegi przy wykorzystaniu par kwasu mrówkowego powinny być wykonane wtedy, kiedy dzienny osyp roztoczy w czerwcu jest większy niż 5 sztuk i należy je przeprowadzić albo w lipcu po ostatnim miodobraniu (Lipiński, 2003), albo w pierwszej połowie sierpnia (Topolska, 2004). Topolskaprzedstawia tzw. krótkoterminowe stosowanie kwasu, gdy parowanie trwa od 6 do 10 godzin. Pohorecka (2006) z kolei uważa, że do stosowania kwasu mrówkowego w Polsce na szerszą skalę potrzebny jest na polskim rynku gotowy preparat i zunifikowany pojemnik do jego odparowywania (jak dotychczas różni producenci miewają bardzo różne pomysły). Interesujący wydaje się dozownik niemieckiego pomysłu, zaprezentowany na łamach "Pszczelarstwa" z 2002 roku przez dr Benedikta Polaczka.

Jeżeli kwas mrówkowy został zastosowany wiosną, to należy pamiętać o tym, aby co najmniej na dwa tygodnie przed wystąpieniem pożytku towarowego usunąć go z ula. Kwas ten w zasadzie nie jest szkodliwy dla pszczół, choć - jak podaje literatura - wysokie jego stężenia, przekraczające 65%, mogą wywoływać uboczne objawy, jak wzmożona śmiertelność pszczół i matek, osłabienie wychowu czerwiu. Dużą zaletą kwasu mrówkowego jest możliwość jego przenikania przez zasklep i niszczenia roztoczy bytujących na czerwiu.

Kwasu mlekowego używa się przede wszystkim do jesiennego zwalczania warrozy, kiedy w rodzinach nie ma już czerwiu. Nie zaleca się używania tego kwasu w okresie występowania pożytków. Zabieg zwalczania roztoczy polega na wyjmowaniu poszczególnych plastrów obsiadanych przez pszczoły i obustronnym ich opryskiwaniu roztworem kwasu przy użyciu opryskiwacza. Lipiński (2003) podaje, że kwas mlekowy jest naturalnym produktem w procesie metabolizmu Varroa destructor, zatem pasożyty nie wytwarzają oporności na ten kwas. Do oprysku jednego plastra należy użyć od 10 do 12 ml 15% roztworu kwasu mlekowego, czyli 5-6 ml na jedną stronę. Aby otrzymać tak stężony roztwór, 150 g kwasu rozpuszcza się w 1 litrze wody lub mieszając: 1 litr 90% kwasu z 6 litrami wody; 1 litr 80% kwasu z 5,2 litra wody; 1 litr 70% kwasu z 4,3 litra wody; 1 litr 60% kwasu z 3,4 litra wody; 1 litr 50% kwasu z 2,6 litra wody. Jeżeli oprysk roztworem kwasu mlekowego zostanie wykonany jesienią dwukrotnie, to jego skuteczność określa się na 83-99%. Temperatura w czasie wykonywania zabiegu nie powinna być niższa niż 7°C.

Niektórzy autorzy polecają, aby przed jesiennym zabiegiem przy użyciu kwasu mlekowego (w listopadzie), przeprowadzić pod koniec lata trzykrotnie zabieg zwalczania roztoczy, używając do tego celu 30 ml 60% kwasu mrówkowego. Skuteczność obu zabiegów wynosi wtedy około 98%. Dopuszcza się również stosowanie kwasu mlekowego wiosną, z zastrzeżeniem, że najpóźniej można to zrobić na 4 tygodnie przed rozpoczęciem pierwszego wiosennego pożytku. Ale skuteczność zabiegu jest niska, wynosi około 40%, ponadto istnieje niebezpieczeństwo okłębiania matek czy zawilgocenia wnętrza ula. Zalecanych dawek nie wolno przekraczać, ponieważ przy opryskiwaniu jednej strony plastrów 8 ml kwasu mlekowego pszczoły usuwały z komórek do 60% jaj.

Popularność kwasu szczawiowego w walce z roztoczem rośnie z każdym rokiem. W odróżnieniu od wcześniej wspomnianych kwasów (mrówkowego i mlekowego), kwas szczawiowy stosuje się jednorazowo w okresie późnej jesieni, kiedy w rodzinach pszczelich nie ma już czerwiu. Najczęściej jest to październik lub listopad. Hartwig (2006) podaje następujący sposób przygotowania roztworu: w 400 g ciepłej wody rozpuszcza się 400 g cukru, dodaje 30 g kwasu szczawiowego i miesza. Lipiński (2003) poleca przygotowanie syropu z 1 kg cukru i 1 l wody, a następnie dodanie 35 g kwasu. Topolska (2004) przedstawia szwedzki wariant, w którym dwuhydrat kwasu szczawiowego w ilości 7,5 g jest mieszany z syropem sporządzonym ze 100 g cukru i 100 g wody. Według podanych sposobów otrzymuje się roztwory o stężeniach 3,2% i 3,5%. W zakładzie Technologii Pasiecznych Oddziału Pszczelnictwa w Puławach w ub. roku po raz pierwszy zastosowaliśmy roztwór kwasu szczawiowego do walki z warrozą. Wykorzystaliśmy włoskie wzorce. Roztwór przygotowany był w następujący sposób: 80 g kwasu szczawiowego (dwuhydratu) było dodane do syropu cukrowego sporządzonego z 400 g cukru i 1 litra wody, czyli stężenie kwasu szczawiowego było na poziomie 5,4%. Jak można zauważyć, zastosowaliśmy zupełnie inne stężenie syropu cukrowego niż wcześniej cytowane. W naszym przypadku wynosiło ono około 29%. Według włoskich doniesień stężenie syropu powinno być niższe niż 50%, ponieważ zbyt duża ilość cukru w roztworze może usposabiać pszczoły do rabowania w pasiece. Różne są także odniesienia dotyczące temperatury zewnętrznej. Wymienieni przeze mnie autorzy podają, że nie powinna ona być niższa niż 0°C. W drugim wariancie temperatura optymalna powinna wynosić w granicach 10°C. Zastosowaliśmy się do tego wariantu i zabieg przeprowadzono w dniu 8 listopada 2006 roku, kiedy temperatura zewnętrzna wynosiła w okolicach Puław 11°C. Ponadto zaleca się, aby roztworu kwasu szczawiowego nie stosować w pasiece w czasie mgły i wiatru.

Sposób stosowania kwasu jest jednakowy we wszystkich przypadkach. Konieczne jest jego podgrzanie przed przeprowadzaniem zabiegu do 30 do 35°C. Strzykawką lekarską lub aplikatorem do Perizinu polewa się pszczoły we wszystkich uliczkach w ulu. Na jedną uliczkę przeznacza się 5 ml roztworu. Uwaga! Roztwór leczniczy stosujemy wyłącznie w uliczkach, w których znajdują się pszczoły. Czyli 5 ml roztworu przypada na każdy plaster przez pszczoły obsiadany.

W naszej pasiece, stosując kwas szczawiowy, pracowaliśmy we trzy osoby, co było obsadą optymalną. Jedna osoba napełniała 5 ml kwasu każdą z kilku strzykawek i w trakcie prowadzenia zabiegu uzupełniała na bieżąco strzykawki puste, druga wyjmowała beleczki międzyramkowe i lekko dymiła podkurzaczem, a trzecia aplikowała roztwór kwasu do ula. Oczywiście zabieg ten może wykonać i jedna osoba, ale zabieg trwa wtedy zdecydowanie dłużej. Bardzo istotne jest to, że skuteczność kwasu szczawiowego jest bardzo wysoka i sięga 98%. W rodzinach kontrolnych w naszej pasiece skuteczność wynosiła 99,5 do 100%. Ważne jest także to, że kwas szczawiowy decyzją Komisji z grudnia 2003 roku został włączony do stosowania dla pszczół do Załącznika II Rozporządzenia Rady 2377/90/EEC. Dlatego każde państwo członkowskie UE może ubiegać się obecnie o rejestrację kwasu szczawiowego do zwalczania Varroa destructor u pszczoły miodnej, zgodnie z krajowymi przepisami farmaceutycznymi.

Na zakończenie tematu stosowania kwasów organicznych w walce z warrozą konieczne jest uczulenie wszystkich pszczelarzy na zachowanie środków bezpieczeństwa podczas przygotowywania roztworów leczniczych, a także podczas ich stosowania w pasiece. Wszyscy zgodnie podkreślają szkodliwość tych kwasów na ludzki organizm, w związku z czym lepiej dmuchać na zimne i stosować w tym czasie okulary ochronne, maseczki na twarz i rękawice gumowe, które są powszechnie dostępne, chociażby w sklepach ze sprzętem medycznym lub z odzieżą ochronną. A ostrożności nigdy za wiele.

Warto jeszcze wspomnieć o jednej z ekologicznych metod wspomagania walki z roztoczem. Mam na myśli wycinanie zasklepionego czerwiu trutowego w okresie najbardziej intensywnego rozwoju rodzin, czyli w miesiącach maj-czerwiec. Określa się ten sposób postępowania jako biotechniczne bądź mechaniczne usuwanie pasożyta z rodziny pszczelej (przez niektórych nazywany metodą biologiczną, co jest zupełnie błędnym pojęciem). Wykorzystuje się tutaj wysokie powinowactwo roztocza Varroa do czerwiu trutowego. Najprostszym sposobem jest wstawianie ramki z węzą trutową w środek gniazda i okresowe usuwanie go po zasklepieniu czerwiu. W ten sposób pozbywamy się z rodziny znacznej liczby pasożytów. Trzeba też zawsze pamiętać, że aby walka z warrozą była skuteczna, istotne jest przestrzeganie terminów stosowania leków i zalecanych dawek oraz prowadzenie walki zintegrowanej, co na pewno w przyszłości przyniesie wymierne korzyści.

 
     
 
         
      Wykonanie: Michał Skrzypiński