Dr Krystyna Pohorecka
Zakład Parazytologii i Chorób Inwazyjnych
PIWet-PIB w Puławach

Zwalczanie warrozy - problem wciąż aktualny

Wiadomościom dotyczącym warrozy poświęcono na łamach prasy pszczelarskiej wiele miejsca i wydawać by się mogło, że upowszechnianie wiedzy z tego zakresu jest już zbyteczne. Śmiem jednak twierdzić, że często jest to nadal wyrywkowa i fragmentaryczna znajomość zagadnienia. Szczególnie powszechne jest przekonanie pszczelarzy, że walkę z V. destructor można obecnie ograniczyć jedynie do zastosowania określonego preparatu leczniczego. A niestety, w chwili obecnej zwalczaniu inwazji V.destructor trzeba poświęcić znacznie więcej czasu niż dotychczas.

Od chwili pojawienia się pasożyta w pasiekach na terenie krajów europejskich minęło już ponad dwadzieścia pięć lat. Można było się spodziewać, że tak długi okres jest wystarczający do wprowadzenia metod skutecznej ochrony rodzin pszczelich. Niestety, ani dotychczasowe poznanie biologii pasożyta, ani opracowanie gotowych leczniczych preparatów nie pozwoliło na całkowite wyeliminowanie V. destructor z pasiek. Wręcz przeciwnie, wieloletnie zabiegi związane ze stosowaniem substancji chemicznych zaowocowało pojawieniem się nowych problemów rzutujących na obecny stan zdrowotny rodzin pszczelich i ich kondycję. Należy mieć zatem świadomość istnienia wielu czynników decydujących o efektywności zwalczania pasożyta preparatami leczniczymi i spodziewać się, że skala problemów związanych z warrozą będzie narastać.

Punktem wyjścia dla tych rozważań niech będzie fakt, że w zasadzie żaden z weterynaryjnych preparatów leczniczych (niezależnie od wyników badań laboratoryjnych), w warunkach terenowych nie daje gwarancji uzyskania 100% skuteczności, czyli nie zapewnia całkowitego zniszczenia roztoczy w rodzinach pszczelich. Nie jest to wynik błędnego ustalenia dawek terapeutycznych substancji aktywnych leków. Problem ten ma szerszy zasięg i dotyczy w zasadzie zwalczania wszystkich chorób pszczół, ponieważ rodzina pszczela, mimo że traktowana jest całościowo, nie jest pojedynczym organizmem, składa się z tysięcy osobników, których liczba zmienia się w ciągu roku. Uniemożliwia to zaaplikowanie ściśle określonej dawki leku każdemu z owadów i wymusza opracowanie takich form użytkowych preparatów leczniczych, które zapewnią jak najlepsze możliwości ich dotarcia do każdego zarażonego owada.

Efektywność terapeutyczna leków przeciw warrozie (podobnie jak w przypadku innych chorób) w dużym stopniu uwarunkowana jest nie tylko biologią samego pasożyta, ale także biologią rodziny pszczelej. Ponieważ V. destructor cykl rozwojowy przechodzi w komórkach z czerwiem zasklepionym, jest w tym czasie doskonale chroniony woskowym wieczkiem przed toksycznym działaniem leków. Ten mechanizm ochronny, mimo kilkakrotnego podawania lub długoletniego przetrzymywania preparatu w rodzinach, stwarza pasożytom dużą szansę przetrwania. Niemal całoroczna obecność czerwiu w rodzinach pszczelich w połączeniu z dynamicznym przyrostem populacji V. destructor niweczy w krótkim czasie efekty nawet bardzo skutecznie przeprowadzonych zabiegów leczniczych. Bowiem obecność wiosną w rodzinie pszczelej tylko 1 samicy V. destructor może skutkować pojawieniem się około 130 roztoczy w końcu sezonu pasiecznego przy 7 nowych pokoleniach pasożyta. Natomiast przy 10 nowych pokoleniach liczba ta może wzrosnąć nawet do 1000 roztoczy, bo przy uproszczonym wyliczeniu od jednej samicy Varroa powstaje i osiąga zdolność rozrodczą około 2 osobników potomnych (liczba uśredniona dla czerwiu pszczelego i trutowego). Na końcowe rezultaty leczenia w bardzo znacznym stopniu rzutuje także niekontrolowane przemieszczanie się pszczół błądzących czy rabujących, opanowanych przez roztocze w obrębie jednej czy sąsiadujących ze sobą pasiek. Wówczas dochodzi do reinwazji pasożyta.

Wtórnym problemem, jaki pojawił się na skutek wieloletniego stosowania określonych akarycydów, jest postępujące obniżanie się ich skuteczności terenowej. Słabsze oddziaływanie leków na pasożyta jest rezultatem powstawania populacji roztoczy opornych na zawarte w lekach substancje aktywne. Spowodowane może to być występowaniem w każdej populacji V. destructor naturalnej, zróżnicowanej osobniczo wrażliwości na akarycydy. Dlatego pojedyncze osobniki poddane działaniu tej samej dawki leku co pozostałe, mogą przeżyć zabieg i oporność na lek może pojawiać się u osobników potomnych. W powstawaniu populacji roztoczy opornych istotną rolę odgrywa też przedostawanie się pewnych ilości substancji czynnych leków do produktów pszczelich, szczególnie do wosku. W wyniku długotrwałego stosowania tego samego związku dochodzi do kumulowania się jego pozostałości. Natomiast u roztoczy, na skutek ciągłego kontaktu z substancją aktywną, której ilość nie jest wystarczająca do ich zabicia, dochodzi do powstania niewrażliwości, którą stwierdza się w kolejnych pokoleniach. W rezultacie populacje pasożyta są oporne na dotychczas stosowane dawki określonego preparatu, które były wystarczające do zniszczenia form wrażliwych. Groźnym zjawiskiem jest pojawienie się tzw. oporności krzyżowej, czyli oporności Varroa na związki należące do określonej grupy chemicznej. Przykładem tego jest stwierdzenie oporności roztoczy, mających kontakt z pozostałościami fluwalinatu (Apistan) na inne pyretroidy, takie jak flumetryna (Bayvarol) czy akrynatryna. W Polsce przez wiele lat stosowany był Fluwarol, preparat zawierający fluwalinat, oraz Klartan, mający tę samą substancję aktywną, którym metodą chałupniczą do dzisiaj (wbrew obowiązującym przepisom) nasączane są listewki. Nie można wykluczyć, chociaż brak jest badań potwierdzających taką hipotezę, zmniejszonej skuteczności terenowej zarejestrowanego w Polsce preparatu Bayvarol tam, gdzie przez wiele lat stosowano fluwalinat.

Badań laboratoryjnych poświęconych wykrywaniu populacji V. destructor opornych na określoną substancję przeprowadza się mało. Znacznie częściej stwierdza się w pasiekach obecność roztoczy o zmniejszonej wrażliwości na jakiś preparat. Oporność Varroa na pyretroidy (fluwalinat, flumetrynę, akrynatrynę) stwierdzono już w wielu krajach, takich jak Włochy, Francja, Belgia, Słowenia, Szwajcaria, Belgia. We Włoszech odnotowano konieczność 25-50-krotnego zwiększenia stężenia fluwalinatu w celu zniszczenia opornych populacji Varroa oraz 10-60-krotnie stężenia dawek flumetryny i akrynatryny od dotychczas stosowanych, aby zabić roztocze, które przeżyły zabiegi chemiczne przy użyciu Apistanu. Dlatego w Finlandii, gdzie w latach 1993 - 2000 jedynym zarejestrowanym preparatem był Apistan (fluwalinat) i jeszcze w roku 2000 stosowało go około 80% pszczelarzy, obecnie używa go zaledwie 20% pszczelarzy. Podobnie niski procent pszczelarzy (33%) stosuje Apistan w Szwecji.

Według danych opublikowanych w roku 2005 w Meksyku, gdzie do zwalczania warrozy od 12 lat używany jest fluwalinat (Apistan), flumetryna (Bayvarol) oraz amitraza (preparat Colmesan do odymiania i ewaporacji), stwierdzono konieczność zwiększenia stężenia flumetryny 327 razy, a 2,3 raza stężenia amitrazy wobec opornych roztoczy, w porównaniu ze stężeniem tych substancji określonych 9 lat wcześniej. W USA poza opornością na pyretroidy wykryto populacje roztoczy oporne na kumafos i amitrazę. Określono, że skuteczność pasków Apistanu wynosi obecnie około 89%, a pasków z amitrazą zaledwie 75% w porównaniu z ich wcześniejszą 95% skutecznością. Wyniki badań laboratoryjnych potwierdziły powstanie populacji opornych na amitrazę, ponieważ śmiertelność pasożytów wyniosła w tych warunkach zaledwie 32%. Również w Portugalii, w badaniach przeprowadzonych w roku 2004, stwierdzono obecność populacji V. destructor opornych na amitrazę (paski Apivaru) aż w 272 rodzinach, co stanowiło 17% wszystkich badanych rodzin. Skuteczność zabiegów wykonanych tym preparatem w tych rodzinach wynosiła zaledwie 60%. Podobne wyniki badań dotyczących skuteczności pasków z amitrazą odnotowano we Francji, gdzie już od 2001 roku obserwowano spadek skuteczności tego preparatu. W pasiekach, w których prowadzono obserwacje, po wyjęciu pasków liczba żywych roztoczy pozostających w rodzinach wahała się od 125 do 590, a średnia skuteczność Apivaru kształtowała się na poziomie 91-96%. Na podstawie badań laboratoryjnych ustalono, że czas potrzebny do uśmiercenia 50% populacji opornej na amitrazę wydłużył się z 25 minut do 1 godziny. W praktyce przekłada się to na konieczność wydłużenia okresu ekspozycji pasków Apivaru do 10 tygodni. W Hiszpanii 6-tygodniowe przetrzymywanie pasków Apivaru w ulach pozwoliło uśmiercić średnio 91% roztoczy.

W Polsce zarejestrowane są 4 lecznicze preparaty przeciw warrozie. Dwa z nich Apiwarol i Biowar, zawierają substancję czynną amitrazę. Pozostałe to Bayvarol z flumetryną i Perizin z kumafosem. W ciągu ostatnich dwóch lat w PIWet- PIB w Puławach oraz w Oddziale Pszczelnictwa prowadzono badania dotyczące terenowej skuteczności Biowaru. W 2004 roku średnia skuteczność Biowaru wahała się od 74,8% do 81, 7%. W roku 2005 średnia terenowa skuteczność wyniosła 67,4 %. Na podstawie przeprowadzonych analiz nie stwierdzono wpływu terminu wykonywania zabiegów zwalczania roztoczy, porażenia początkowego rodzin przez V. destructor, siły rodzin czy ilości czerwiu w rodzinach na skuteczność preparatu. Należy zatem sądzić, że niska skuteczność Biowaru jest rezultatem oddziaływania innych czynników. Wyniki skuteczności Biowaru są zbliżone do uzyskiwanych w krajach, gdzie amitraza jest stosowana w formie pasków. Być może w przypadku tej aktywnej substancji mechanizm jej rozprowadzania w obrębie rodziny pszczelej za pośrednictwem pszczół i wtórnego kontaktu roztoczy z amitrazą jest mniej korzystny w porównaniu z zabiegami odymiania i aerozolowania.

Można przypuszczać, że w Polsce występują populacje Varroa oporne na amitrazę. Jednak do stwierdzenia tego faktu, mimo istnienia pewnych przesłanek przemawiających za istnieniem tego zjawiska (długoletnie stosowanie Apiwarolu), konieczne jest przeprowadzenie odrębnych badań. Z drugiej strony, forma aplikacji Apiwarolu jest odmienna, przy czym podczas spalania jednej tabletki wprowadza się w porównaniu z Biowarem znikomą ilość amitrazy, bo zaledwie 12,5 mg/zabieg, a same zabiegi dają bardzo dobre efekty lecznicze. Można by to odnieść do sytuacji w Czechach, gdzie amitraza jako substancja czynna znajduje się w preparatach o różnej formie użytkowej (odymianie, aerozolowanie ) już od 20 lat. Na podstawie ostatnio przeprowadzanych w Czechach badań stwierdzono, że jego skuteczność jest nadal bardzo wysoka (dla preparatu Avartin wynosiła 99,1%), przy czym nie ma pozostałości tej substancji w wosku. Stwierdzono natomiast obniżoną w stosunku do wyjściowej skuteczność preparatu z akrynatryną pod nazwą Gabon PA ( 78%).

Nie należy się spodziewać wprowadzania i rejestracji nowych preparatów leczniczych. Wiąże się to z zaostrzonymi w chwili obecnej przepisami, które na pierwszym miejscu stawiają bezpieczeństwo i jakość zdrowotną produktów żywnościowych pochodzenia zwierzęcego. Dla każdego preparatu leczniczego stosowanego w weterynarii musi być określony maksymalny limit pozostałości substancji aktywnej, której obecność nie wpływa ujemnie na zdrowie człowieka. Rzutuje to w istotny sposób na konieczność zamiennego w poszczególnych latach stosowania leków zawierających różne substancje aktywne w celu ograniczenia skażenia środowiska ula i powstawania lekooporności roztoczy. W świetle dzisiejszego stanu wiedzy najważniejsze jest uświadomienie sobie, że zwalczania inwazji V. destructor nie można sprowadzić do corocznego stosowania tego samego preparatu leczniczego.

W następnym numerze przedstawię model niezbędnego w chwili obecnej postępowania w pasiece w zakresie zwalczania inwazji V.destructor na podstawie sprawdzonych wzorców dostosowanych do warunków i możliwości ich realizacji w Polsce.

e-mail:

 
     
 
         
      Wykonanie: Studio Michał Skrzypiński