Dr wet Katarzyna Krzyżańska
Urząd Rejestracji Produktów Leczniczych Wyrobów Medycznych i Produktów Biobójczych

W sprawie leków dla pszczół

Choroby pszczół są jednym z najpoważniejszych problemów właścicieli pasiek. Czują się oni szczególnie sfrustrowani w sytuacji, gdy przeciwko danej chorobie nie ma żadnego leku lub gdy lek, który znali i cenili, znika z rynku. Często słyszy się głosy o niejasnych regułach rządzących dopuszczaniem do obrotu produktów leczniczych czy wręcz oskarżenia o faworyzowanie pewnych firm czy dyskryminację innych. Dlatego warto poznać podstawowe wiadomości na temat rejestracji leków i przepisów prawnych regulujących stosowanie ich u zwierząt.

Rejestracja leków

Podstawowymi aktami regulującymi zagadnienia obrotu lekami są: Ustawa Prawo farmaceutyczne z dnia 6 września 2001 r. oraz Dyrektywa 2001/82/EC zmieniona Dyrektywą 2004/28/WE. Zgodnie z nimi żaden produkt leczniczy nie może być wprowadzony do obrotu w Polsce czy w innym państwie członkowskim UE, jeżeli nie uzyska stosownego pozwolenia. Organem uprawnionym do wydawania takich pozwoleń na terenie naszego kraju jest minister właściwy do spraw zdrowia, natomiast procedury rejestracyjne prowadzi Urząd Rejestracji Produktów Leczniczych Wyrobów Medycznych i Produktów Biobójczych. Każdy podmiot pragnący wprowadzić do obrotu produkt leczniczy, musi złożyć w Urzędzie wniosek o wydanie pozwolenia wraz z odpowiednią dokumentacją. Wymagania dotyczące dokumentacji i opłaty regulowane są przepisami i dla danego rodzaju wniosku są jednakowe dla wszystkich firm. Przedłożona przez wnioskodawcę dokumentacja jest oceniana przez ekspertów pod kątem jakości, bezpieczeństwa i skuteczności. Jeśli wyniki przeprowadzonych badań wskazują, że lek nie będzie spełniał wymagań w tym zakresie, minister zdrowia wydaje decyzję o odmowie wydania pozwolenia. Jeżeli natomiast eksperci nie zgłoszą zastrzeżeń merytorycznych czy formalnych, zostaje wydane pozwolenie na dopuszczenie do obrotu, ważne jedynie na terenie Polski przez pięć lat. Na sześć miesięcy przed upływem tego terminu podmiot odpowiedzialny, czyli firma, może wnioskować o przedłużenie ważności pozwolenia. Jeśli tego nie zrobi, pozwolenie wygasa i lek musi zniknąć z rynku.

Opisana procedura nazwana została procedurą narodową. Poza nią istnieją jeszcze dwie inne: procedura wzajemnego uznania i procedura centralna. Procedura wzajemnego uznania w dużym uproszczeniu polega na tym, że wnioski wraz z dokumentacją składane są w kilku wybranych państwach członkowskich UE i na ich podstawie agencje rejestracyjne w tych państwach wydają pozwolenia na dopuszczenie leku do obrotu na swoim terenie. W przypadku procedury centralnej składany jest tylko jeden wniosek do Europejskiej Agencji Leków (EMEA) w Londynie, a pozwolenie jest ważne na terenie całej Unii. Ta procedura jest jednak zarezerwowana jedynie dla wybranych produktów, np. zawierających nowe substancje czynne bądź też wytwarzanych z użyciem zaawansowanych technologii. Jest ona niezwykle kosztowna i dlatego do tej pory żaden lek dla pszczół nie został zarejestrowany w ten sposób.

Maksymalne Limity Pozostałości

Pszczoły są zwierzętami produkującymi żywność i dlatego przeznaczone dla nich leki muszą spełniać ostre kryteria w zakresie bezpieczeństwa dla konsumenta. Zgodnie z Rozporządzeniem Rady 2377/90/EEC, jeżeli lek przeznaczony dla zwierząt produkujących żywność zawiera substancje farmakologicznie czynne nie znajdujące się w załączniku I, II lub III tego rozporządzenia, bądź zawiera substancje wyszczególnione w załączniku IV, nie może być dopuszczony do obrotu. Załącznik I to lista substancji mających stały maksymalny limit pozostałości (MRL, ang. maximum residue limit). Natomiast w załączniku II znajdują się substancje niewymagające wyznaczenia MRL. Substancje mające tymczasowy MRL są włączone do załącznika III, ale w ciągu określonego czasu należy wyznaczyć ostateczny MRL, w przeciwnym razie substancja zostaje wykreślona z listy i nie można jej dłużej stosować. Jeżeli nie jest możliwe określenie bezpiecznego dla konsumenta poziomu pozostałości danej substancji, jest ona wpisywana do załącznika IV. Dotyczy to substancji szczególnie niebezpiecznych (np. rakotwórczych czy mutagennych), które w każdym stężeniu stwarzają zagrożenie dla zdrowia ludzkiego i podawanie ich zwierzętom produkującym żywność jest niedopuszczalne. Obecnie w aneksie znajduje się dziesięć pozycji, wśród których jest chloramfenikol, metronidazol i nitrofurany.

Wprowadzenie takich uregulowań było podyktowane dążeniem do zapewnienia obywatelom Wspólnoty bezpiecznej żywności, a także zlikwidowanie barier w przepływie towarów, które pojawiały się, kiedy poszczególne państwa członkowskie ustalały wartości MRL niezależnie od siebie. Wnioski o wyznaczenie MRL, poparte odpowiednimi badaniami, składa się w EMEA. Wnioskodawcami są firmy zamierzające wprowadzić na rynek leki zawierające dane substancje czynne. Merytorycznej oceny dokumentacji dokonuje Komitet do spraw Produktów Leczniczych Weterynaryjnych (CVMP), a decyzję o wpisaniu substancji do odpowiedniego załącznika wydaje Komisja Europejska. Przeprowadzenie badań zmierzających do ustalenia MRL wymaga zaangażowania znacznych sił i środków. Opłaty obowiązujące w EMEA są bardzo wysokie i dlatego nieliczne firmy są w stanie podołać temu zadaniu. Należy zwrócić uwagę na fakt, że włączenie substancji do załączników I-III nie uprawnia do stosowania jej u wszystkich gatunków zwierząt. Substancja taka musi mieć wyznaczony MRL dla danego gatunku i danej tkanki (mięśni, wątroby, nerek, tłuszczu, skóry) lub produktu (mleko, jaja, miód). Przykładem może być oksytetracyklina stosowana u zwierząt gospodarskich (ssaków i drobiu), ale nie u pszczół, gdyż nie wyznaczono wartości MRL dla miodu. W chwili obecnej spośród substancji stosowanych w terapii pszczół w załącznikach do Rozporządzenia 2377/90 uwzględniono kumafos i amitraz (załącznik I) oraz flumetrynę i kwas szczawiowy (załącznik II).

Monitorowanie produktów leczniczych w obrocie

Żadne badania przedrejestracyjne nie są w stanie zagwarantować stuprocentowej pewności, że dopuszczony do obrotu lek będzie miał zakładaną przez producenta skuteczność i będzie całkowicie bezpieczny. Doświadczenia przeprowadzane są bowiem w sztucznych warunkach, na odpowiednio dobranej i nielicznej grupie zwierząt. Z tego powodu nie da się przewidzieć wszystkich niekorzystnych okoliczności, jakie mogą zaistnieć w trakcie stosowania leku, jak: osobnicza wrażliwość na lek czy niektórych czynników środowiskowych bądź nieprawdopodobnej, wręcz „inwencji” użytkowników leku. Aby zapewnić należytą jakość produktów leczniczych znajdujących się w obrocie, powstał system monitorowania działań niepożądanych. Każdy podmiot odpowiedzialny jest zobowiązany do zbierania informacji na temat takich działań swoich produktów i przekazywania ich do Urzędu Rejestracji w postaci raportów okresowych. W razie wystąpienia ciężkiego działania niepożądanego istnieje obowiązek niezwłocznego zgłoszenia. Dane wpływające do Urzędu są analizowane i w niektórych przypadkach mogą być podstawą do nakazania podmiotowi przeprowadzenia dodatkowych badań, wprowadzenia specjalnych ostrzeżeń, a nawet do cofnięcia pozwolenia na dopuszczenie do obrotu. Możliwość zgłaszania faktu wystąpienia niepożądanego działania leku mają również użytkownicy leku, przede wszystkim lekarze weterynarii, ale także właściciele zwierząt (np. pszczelarze).

Co z tych procedur wynika dla pszczelarzy?

Obowiązujące przepisy prawa wskazują, że niedozwolona i zagrożona sankcją karną jest produkcja „domowym sposobem” i sprzedaż, a także używanie różnego rodzaju specyfików przeznaczonych do leczenia chorób pszczół. Wbrew opinii niektórych pszczelarzy ten zapis jest dla nich korzystny. Rejestracja leków nie jest biurokratyczną uciążliwością. Zmusza ona wnioskodawcę do wykonania rzetelnych i wiarygodnych badań, mających zapewnić spełnianie określonych wymagań przyszłego produktu. Nigdy jednak nie można mieć całkowitej pewności, że skuteczność i bezpieczeństwo będzie zgodne z oczekiwaniami. W razie wystąpienia działania niepożądanego użytkownik legalnego produktu ma szansę na zadośćuczynienie za straty, bądź też doprowadzenie do nałożenia na producenta sankcji.

Zabronione jest sprowadzanie leków dla pszczół z zagranicy „na własną rękę”, zwłaszcza jeśli nie są one zarejestrowane w Polsce. Niektórzy pszczelarze skarżą się, że za naszą wschodnią granicą dostępne są preparaty, których oni nie mogą kupić w kraju. Nie rozumieją, dlaczego polska firma sprzedaje swój produkt na rynku ukraińskim, a nie własnym. Sprawa jest całkiem łatwa do wyjaśnienia. Lek, który nie uzyskał akceptacji w Polsce, na przykład ze względu na zawartość substancji niedopuszczonych do stosowania u pszczół, może być dystrybuowany na Ukrainie czy w innym kraju nienależącym do Unii, którego nie obowiązują pewne standardy. Nieco większy jest problem z akrinatrinem. Mimo że substancja ta nie figuruje w żadnym z załączników do Rozporządzenia 2377/90, lek na niej oparty jest zarejestrowany np. u naszych południowych sąsiadów. Bardzo długo nie byłam w stanie zrozumieć, jak to możliwe. Zapytani przeze mnie przedstawiciele tamtych krajów powoływali się na wewnętrzne przepisy. Dopiero śledząc literaturę pszczelarską natknęłam się na pracę autora litewskiego porównującą skuteczność różnych środków przeciw warrozie. Z niemałym zaskoczeniem stwierdziłam, że jednym z wniosków jest zalecenie rejestrowania tego typu preparatów jako środków dezynfekcyjnych w związku z istnieniem europejskich przepisów zabraniających stosowania leków zawierających substancje niemające wyznaczonego MRL dla danego gatunku. Ta szokująca otwartość w namawianiu do omijania prawa dowodzi moim zdaniem całkowitej nieznajomości tegoż prawa. Preparaty przeciwko warrozie bezdyskusyjnie są lekami i tylko jako takie mogą być wprowadzane do obrotu. Akrinatrin, podobnie jak bromfenwinfos, nie ma wyznaczonego MRL, a żadna firma produkująca „leki” na nich oparte nie kwapi się do zmiany tej sytuacji. Nie do końca zrozumiałe jest tolerowanie przez władze tego rodzaju praktyk. Przypuszczam, że może to mieć związek z niewielką uwagą, jaką poświęca się pszczelarstwu.

Doskonale rozumiem rozgoryczenie środowiska pszczelarskiego w związku z brakiem dostępu do skutecznych leków przeciw chorobom pszczół. Problem jest znacznie trudniejszy, niż się to może wydawać i jego rozwiązanie nie leży w liberalizacji przepisów dotyczących obrotu. Inicjatywa rejestracji produktu dla pszczół, a następnie utrzymania go na rynku, czy wreszcie wykonania badań zmierzających do wyznaczenia MRL należy do firm. Żaden urząd rejestracji czy ministerstwo nie ma kompetencji do podejmowania tego typu działań. Zadaniem tych instytucji jest stanie na straży przestrzegania obowiązujących przepisów prawa, których nadrzędnym celem jest zapewnienie ochrony życia i zdrowia ludzkiego. Niestety, rynek produktów leczniczych przeznaczonych dla pszczół nie jest szczególnie atrakcyjny dla producentów. Niewielu z nich decyduje się na przeprowadzanie badań, często długotrwałych i kłopotliwych, i ponoszenie kosztów związanych z rejestracją, nie mając nadziei na odpowiednie zyski. Farmaceutyczni potentaci zwykle nie chcą angażować się w opracowywanie leków o tak marginalnym dla nich znaczeniu, natomiast drobni wytwórcy, zainteresowani tą branżą z reguły nie dysponują wystarczającymi funduszami, możliwościami produkcyjnymi zapewniającymi wymaganą jakość produktu ani zapleczem naukowo- badawczym umożliwiającym stworzenie dokumentacji na odpowiednim poziomie.

Rozwiązania tej sytuacji poszukuje się nie tylko w Polsce. Wszyscy eksperci są jednak zgodni, że nie może nim być obniżenie wymagań. Dopuszczanie do obrotu niedostatecznie przebadanych leków bardzo szybko zwróciłoby się przeciw właścicielom pasiek i to nie tylko ze względu na niebezpieczeństwo szkodliwości preparatów dla rodzin czy nieskuteczności. Nie wolno nam zapominać, że pszczoły są przede wszystkim zwierzętami użytkowymi i decyzja o ich leczeniu musi być podejmowana zawsze z uwzględnieniem ich produkcyjności. W przypadku psa czy kota właściciel często jest gotowy ratować swojego ulubieńca za wszelką cenę. Pszczelarz musi sobie zadać pytanie, czy terapia nie będzie się wiązała z obniżeniem jakości i bezpieczeństwa miodu, za które on ponosi odpowiedzialność. Jeśli tak miałoby się stać, podejmowanie leczenia nie ma często uzasadnienia, gdyż produkt żywnościowy niespełniający pewnych wymagań nie może być wprowadzany na rynek, a szkody wynikające ze sprzedaży miodu niewłaściwej jakości mogą być znacznie bardziej dotkliwe, niż tylko cofnięcie partii towaru: mogą oznaczać utratę dobrej marki i zaufania klienta.

 
     
 
         
      Wykonanie: Studio Michał Skrzypiński