Dr Małgorzata Bieńkowska
Oddział Pszczelnictwa w Puławach

Jak sobie radzić z poddawaniem matek sztucznie unasienionych bez sprawdzonego czerwienia (część II)

Technika poddawania matek pszczelich

Metod poddawania matek jest tak dużo, jak wielu jest pszczelarzy. Celem każdej z nich jest stworzenie warunków sprzyjających przyjęciu matki przez robotnice, a w przypadku matek sztucznie unasienionych bez sprawdzonego czerwienia chodzi jeszcze o stworzenie warunków sprzyjających szybkiemu rozpoczynaniu przez nie czerwienia. Niestety, nie udało się do tej pory znaleźć metody całkowicie zapewniającej przyjęcie matki. Matki można poddawać w różny sposób, w różnego rodzaju klateczkach „pod korek”, pod węzę lub pod ciasto i węzę, pod kołpak, w izolatorze, przez wylot, bezpośrednio na plaster, w mateczniku itp. O efekcie decydują jednak okoliczności, w jakich wprowadzana jest do rodziny obca jej, chociaż pełnowartościowa matka. Są jednak zasady, o których trzeba pamiętać bez względu na to czy poddajemy matkę do odkładu czy do pełnowartościowej rodziny. Rodzina pszczela nie przyjmie matki w obecności matki starej lub jakiejkolwiek innej. Rodzina nie przyjmie matki, gdy ma możliwość odbudowy mateczników ratunkowych.

Przystępując do wymiany matki najpierw należy osierocić rodzinę. Wydawać by się mogło, że jest to czynność łatwa, nie wymagająca komentarza. Tymczasem pszczelarze mają niemałe kłopoty z wyszukaniem matek przeznaczonych do likwidacji. Dlatego konieczne jest przypomnienie czynności związanych z wyłapywaniem matek starych, przeznaczonych do wymiany. W tym celu przeprowadza się staranny przegląd gniazda, a najlepiej bez użycia dymu. Pierwszą ramkę w ulu ogląda się dość pobieżnie, mała jest bowiem szansa, aby na niej znajdowała się matka. Następne plastry przesuwa się i wyjmuje powoli, a w chwili odsłonięcia kolejnej uliczki pierwszy rzut oka należy skierować na następną ramkę. Dzięki takiemu postępowaniu łatwiej z góry dostrzec jaśniejszy spód odwłoka matki. Szczególne znaczenie ma znakowanie matek bowiem nie tylko orientuje o wieku matki i jej pochodzeniu, ale również ułatwia jej odnalezienie. Przy wyszukiwaniu matki powinno się dokładnie oglądać plastry z jajeczkami i młodym czerwiem, gdyż tam jest największa szansa jej odnalezienia. Pamiętać należy, że matkę raz spłoszoną jest znacznie trudniej odnaleźć i jeżeli dwukrotne przejrzenie gniazda nie zakończy się sukcesem, lepiej zabieg powtórzyć po kilku godzinach lub następnego dnia.

Bywa, że matki poddawane są do rodzin, które chce się ratować, bo nie ma w nich czerwiu. Tymczasem taki stan w rodzinie nie musi oznaczać, że jest ona bezmateczna. Może być w niej matka nieunasieniona po cichej wymianie lub rojowa po wyrojeniu się pszczół. Aby mieć pewność, że rodzina w której brak czerwiu rzeczywiście jest bezmateczna, należy do niej włożyć ładny, jasny plaster z larwami. Po 1-2 dniach w przypadku braku matki na tym plastrze powinny pojawić się mateczniki ratunkowe. Jeśli ich nie ma, oznacza to, że w rodzinie jest z pewnością jakaś matka, którą należy złapać, usunąć i dopiero wtedy ostrożnie poddać tę, na której nam zależy.

Jeżeli mamy już pewność, że rodzina jest osierocona - najlepiej kilka dni po osieroceniu rodziny, kiedy pojawią się w niej mateczniki, klateczkę z matką i pszczołami uważnie oglądamy i oceniamy kondycję pszczół po transporcie. Jeżeli ich kondycja jest słaba, wymieniamy je na pszczoły z bezmatka. Następnie klateczkę z matką i pszczołami umieszczamy na plastrze z czerwiem znajdującym się w centrum gniazda. Klateczkę możemy również umieścić w dolnym rogu tej ramki między listewką a plastrem. Radzę skierować ją ciastem do dołu, ponieważ może się zdarzyć (choć nie powinno), że przy podwyższonej temperaturze rozpływające się ciasto zaleje matki i pszczoły. W przypadku, kiedy klateczkę z matką poddajemy do rodziny bezpośrednio po zabraniu starej matki - nie wcześniej jednak niż 3 godziny od tego momentu - klateczkę lepiej położyć płasko, tak aby ewentualnie padające pszczoły w klateczce nie zablokowały matce dostępu do ciasta znajdującego się w komorze pokarmowej klateczki.

Po upływie doby sprawdzamy zachowanie się pszczół w klateczce i na zewnątrz klateczki. Jeśli pszczoły w klateczce są zaniepokojone i padają albo pszczoły ulowe tłumnie obsiadają klateczkę i usiłują zażądlić matkę, wycofujemy ją i wyjaśniamy przyczynę agresji. Być może w rodzinie znajduje się jednak dzika matka lub trutówki. Jeżeli pszczoły są spokojne, otwory w klateczce są otwarte lub zaklejone woskiem, możemy przystąpić do następnego etapu, czyli do uwalniania matki z klateczki. Jednak inaczej będziemy postępować w rodzinie, w której znajduje się czerw otwarty, a inaczej gdy tego czerwiu nie ma.

Brak czerwiu otwartego w rodzinie ma zwykle miejsce wtedy, gdy już na około tydzień przed spodziewanym terminem otrzymania od hodowcy matki osierociliśmy rodzinę pszczelą. W takiej sytuacji matkę poddajemy do rodziny, w której są już mateczniki kryte lub zakrywane. Po upływie doby niszczymy wszystkie znajdujące się w rodzinie mateczniki i uchylamy zatyczkę w szczycie klateczki zamykającą komorę pokarmową, przez którą po zjedzeniu ciasta pszczoły uwolnią matkę. Jeżeli ciasta w komorze pokarmowej jest mało, dodatkowo zaklejamy otwór odrobiną węzy robiąc w niej dziurkę zapałką. Po wykonaniu tych czynności nie niepokoimy rodziny przez około tydzień, aby nie spowodować straty matki.

W obecności czerwiu otwartego w rodzinie pszczoły mają możliwość odbudowania mateczników ratunkowych przez około 9 dni. Dlatego przez ten czas poddaną matkę należy trzymać w klateczce zamkniętej zatyczką wraz z pszczołami towarzyszącymi. Nie należy się spieszyć z wypuszczaniem matki, ponieważ dopóki ostatnia robotnica w ulu jej nie zaakceptuje, matka nie zostanie przyjęta.

Do uwolnienia matki możemy przystąpić dopiero w 9. dniu, licząc od osierocenia rodziny pszczelej, po sprawdzeniu czy nie ma mateczników na plastrach z czerwiem. Musimy jednak mieć świadomość, że pszczoły mogą je zakładać nawet na starszych larwach, że można je znaleźć w najbardziej nieprawdopodobnych miejscach: na zatworach, na matach, między czerwiem trutowym, nawet na plastrach z zapasami. Po dokładnym przejrzeniu rodziny należy wyjąć lub wyłamać zatyczkę w szczycie klatki, a otwór dodatkowo zakleić węzą. Klateczkę wkłada się w to samo miejsce, przy czym trzeba zwrócić uwagę, aby pszczoły miały dostęp do otworu, przez który ma być uwolniona matka. Dodatkowym sygnałem przychylności pszczół wobec poddawanej matki jest obecność wosku na klateczkach i budowanie języczków poniżej i obok klateczki z matką lub na beleczkach przykrywających wolną przestrzeń między ramkami. Jeżeli zaś pszczoły zakitowują klateczkę propolisem, świadczy to o wrogim nastawieniu pszczół do poddawanej matki. Zwykle trzeba ją wycofać i zastąpić inną.

W przypadku otrzymania od hodowcy matek w klateczkach, w których komora pokarmowa podzielona jest na dwie części z otworami, możemy stopniowo przyzwyczajać pszczoły do obecności nowej matki. W takim wypadku po stwierdzeniu, że pszczoły nie zachowują się agresywnie w stosunku do poddanej matki, możemy w klatce otworzyć boczny, zwykle mniejszy otwór. Pszczoły po zjedzeniu ciasta będą miały bezpośredni kontakt z matką, ale mały otwór nie pozwoli jej opuścić klateczki. Dzięki temu substancja mateczna dotrze w najdalsze zakątki ula i zostanie przygotowany grunt do przyjęcia matki. Oczywiście z uwolnieniem matki czekamy do 9. dnia i tak jak poprzednio wyłamujemy zatwór w szczycie klateczki, zaklejamy go węzą i czekamy na reakcję rodziny.

Nie należy samemu wypuszczać matki z klateczki, ponieważ nawet jedno użądlenie pszczoły grozi jej kalectwem lub śmiercią. Niejednokrotnie w tym miejscu istnieje spór pomiędzy pszczelarzami: czy matkę poddawać z pszczołami towarzyszącymi, czy też samą. Po pierwsze, oddzielenie pszczół od matki wymaga czasu, wprawy, ostrożności. Po drugie, istnieje ryzyko wyfrunięcia matki z klateczki i użądlenia jej przez przypadkowe pszczoły czy uszkodzenia przez samego pszczelarza. Po trzecie, w przypadku nie zaakceptowania matki przez pszczoły ulowe, pielęgnują ją pszczoły towarzyszące.

W tym miejscu nie mogę pominąć uwag pszczelarzy dotyczących proponowanego przeze mnie i hodowców sposobu poddawania matek. Niektórzy bowiem nie mają trudności z przyjęciami matek, które poddają do rodzin w obecności czerwiu otwartego. Wydaje mi się, że są to bardzo doświadczeni pszczelarze, którzy są też doskonałymi obserwatorami swoich „pupilek”. Nie ukrywam, że mnie również niejednokrotnie udawało się z powodzeniem poddać matki, które wypuszczałam z klateczek po upływie 3-4 dni od osierocenia, a zatem wtedy kiedy pszczoły mogły jeszcze zakładać mateczniki na starszym czerwiu. Ale wszystkie czynniki, mające wpływ na jej przyjęcie, były spełnione: pora sezonu - czerwiec, umiarkowany przybytek, przyjazne zachowanie się pszczół - pszczoły karmiły matkę, wachlowały skrzydełkami, klateczki były zabudowane woskiem i jeszcze inne na które wcześniej zwracałam uwagę. Jednak, kiedy poddaję do rodzin cenne matki sztucznie unasienione bez sprawdzonego czerwienia, na których bardzo mi zależy, jestem bardzo ostrożna i matki wypuszczam dopiero po 9 dniach od osierocenia rodziny.

Matka swobodnie poruszająca się po plastrach to dopiero połowa sukcesu. Do pełnej akceptacji matki dochodzi dopiero wówczas, gdy pszczoły karmią ją mleczkiem pszczelim i nie próbują jej wymienić, gdy rozpocznie czerwienie. Jak już wcześniej wspomniałam, nie należy niepokoić rodziny po otwarciu klateczki przez około tydzień. Po 7-14 dniach od poddania matka powinna rozpocząć składanie jaj. Jednak okres ten może trwać nieco dłużej, a wpływ na to może mieć wiele czynników. Matki sztucznie unasienione po uwolnieniu wykazują chęć do wykonywania lotów godowych. Dlatego pszczelarze, poddający w swoich pasiekach matki sztucznie unasienione bez sprawdzonego czerwienia, uniemożliwiają im wykonywanie lotów przez nałożenie na wyloty uli kraty odgrodowej. Kratę powinno się zostawić do chwili podjęcia czerwienia, przez poddaną matkę. Jeśli matka zbyt długo nie rozpoczyna czerwienia może to świadczyć o tym, że pszczoły nie karmią jej mleczkiem. Poddanie do takiej rodziny plastra z czerwiem otwartym uaktywnia karmicielki i może przyspieszyć rozpoczęcie czerwienia przez matki.

Inne sposoby poddawania matek sztucznie unasienionych

Niektórzy pszczelarze uniemożliwiają wykonywanie lotów matkom sztucznie unasienionym, przez poddawanie ich do rodzin w zakratowanych korpusach, do izolatorów lub pod kołpak. Dosyć popularną metodą jest poddawanie matek w osiatkowanych izolatorach ramkowych. Po osieroceniu rodziny trzeba znaleźć odpowiedni plaster z zapasem miodu, pyłku i z wygryzającym się czerwiem pszczelim. Matkę należy puścić na plaster w izolatorze i tak izolowaną umieścić w gnieździe, najlepiej między plastrami z niezasklepionym czerwiem. Ma ona tu możliwość czerwienia, a wygryzajace się młode pszczoły nie zrobią jej krzywdy. I w tym przypadku konieczny jest przegląd rodzin pod kątem pojawienia się w nich mateczników ratunkowych.

W celu poprawienia skuteczności poddawania matek można wykonać zabieg w odkładach, szczególnie w późniejszym okresie sezonu. W tym celu w rodzinie macierzystej należy znaleźć i zabezpieczyć matkę tak, aby nie przenieść jej do odkładu. Następnie 3-4 plastry z zakrytym czerwiem i zapasem, wraz z pszczołami je obsiadającymi, przenosi się do nowego, odkażonego ula. Dodatkowo należy strząsnąć pszczoły z dalszych 2-3 plastrów, aby wzmocnić odkład, ponieważ znaczna część starszych pszczół odleci do ula macierzystego. Do tak utworzonego odkładu poddaje się młodą, unasienioną sztucznie matkę i postępuje z nią tak, jak w przypadku poddawania matek do rodzin pozbawionych czerwiu odkrytego. Po przyjęciu matki odkład można stopniowo zasilać czerwiem z rodziny zasadniczej, aż do rozpoczęcia przez nią czerwienia.

Poddawanie matek jest zabiegiem pracochłonnym, wymagającym wyboru odpowiedniej metody i nie zawsze zakończonym sukcesem. Często się słyszy narzekania na matki sztucznie unasienione, najczęściej na trudności z przyjęciem matki i z opóźnianiem rozpoczynania przez nie czerwienia. Przyczyn takiego stanu rzeczy może być bardzo wiele. Zwykle dotyczą one warunków poddawania matek, które w tym doniesieniu zostały już przybliżone. Wiele innych związanych jest zwykle z brakiem akceptacji matki przez pszczoły. Dotyczy to głównie upadków matek już po ich przyjęciu, ale przed rozpoczęciem przez nie czerwienia. Jest to okres, gdy matka jest już tolerowana przez pszczoły, ale jeszcze nie zaakceptowana. Pszczoły w takiej sytuacji nie karmią matki mleczkiem, nie opiekują się nią. Może też wystąpić konflikt rasowy, o który w naszych pasiekach nietrudno. Nieakceptowane i ścinane będą również matki z widocznymi lub ukrytymi wadami, np. gdy już pogrubiona matka chodzi po plastrach i nie czerwi, można podejrzewać zaleganie resztek nasienia w jajowodach. Jeśli natomiast jest pogrubiona, a potem chudnie i ponownie jest grubsza, mamy zwykle do czynienia z infekcją. Takie matki należy reklamować.

Matka może zginąć w niewyjaśnionych okolicznościach, np. nie wrócić z lotu, jeżeli miała możliwość wykonania lotu już po przyjęciu, może zostać okłębiona zaraz po powrocie, a w przypadku kratowania wylotów lub korpusów można ją znaleźć (a właściwie jej tułów) na kracie odgrodowej, jeśli starała się wylecieć.

Na przedwczesną wymianę matek ma wpływ również zdrowotność rodzin pszczelich. Jeżeli matki poddajemy do rodzin chorych, w których z tego powodu zbyt wolno wzrasta siła, to pszczoły w niedługim czasie, obwiniając niejako matkę za tę sytuację, będą się starały ją wymienić. Podobny efekt może wywołać podtrucie rodzin środkami ochrony roślin. Matki pochodzące z hodowli w bliskim pokrewieństwie są również często wymieniane. Wynika to z tego, że pszczoły z natury dążą do rozwinięcia zmienności genetycznej, a nie do jej zawężenia, jak ma to miejsce w hodowli w bliskim pokrewieństwie. Trzeba też zdawać sobie sprawę z tego, że pewne nieuniknione straty powinny być wliczone w ryzyko zakupu. Ale jeżeli będziemy uważnie obserwować i właściwie pielęgnować nasze pszczoły, wielu strat można uniknąć.

 
     
 
         
      Wykonanie: Studio Michał Skrzypiński