Inż. Tadeusz Woszczyński
Prezes Wojewódzkiego Związku Pszczelarzy w Warszawie

Jak inaczej zapobiegać nosemozie

Zwalczanie nosemosy nie zawsze daje oczekiwane rezultaty. Przyczyną jest fakt, że nie zawsze pszczelarze stosują się do zaleceń lekarzy weterynarii. Wiele jest więc niepowodzeń. Chore rodziny słabną na wiosnę i w końcu giną. Jeżeli pszczelarz nie podejmie radykalnych działań, choroba przenosi się na kolejne rodziny i w następnym roku będzie ten sam kłopot. Często tak bywa u naszych pszczelarzy. W celu porównania warto wiedzieć, jak z nosemozą radzą sobie pszczelarze np. w Szwecji. Na Kongresie Polskiego Towarzystwa Nauk Weterynaryjnych w Warszawie w 2004 r. doradca Szwedzkiego Związku Pszczelarzy d/s zwalczania chorób pszczół P. Kristiansen przekazał polskim pszczelarzom metody leczenia i zapobiegania chorobom pszczół. W Szwecji i Norwegii we wrześniu przesypuje się silne rodziny na ramki z węzą i intensywnie karmi pszczoły pełnymi dawkami syropu. Pszczoły szybko odbudowują węzę, magazynują zapasy i zimują. Na wiosnę rozwój rodzin pszczelich jest prawidłowy, pszczoły są silne i zdrowe.

Zainspirowany podanym przykładem postanowiłem wypróbować tę metodę w naszych warunkach klimatycznych, łagodniejszych od szwedzkich. W podobny sposób zasiedliłem rodziny w ulu wielkopolskim na zimę 2004/2005. Było to nazajutrz po Kongresie (18 września). Dwie rodziny nakarmiłem 27-litrami Bioinwertu z dodatkiem aminokwasów Promotor L, a dwie następne rodziny nakarmiłem syropem cukrowym o stężeniu 1:1,5 (litr wody i 1,5kg cukru) w ilości po 27 litrów, również z dodaniem aminokwasów. Ponadto do 2 rodzin podłączyłem grzałki 5W (żarówka 5W zamalowana farbą żaroodporną). Jedną umieściłem w ulu z inwertem, drugą - w ulu z syropem cukrowym.

Jesień w 2004 r. była ciepła i długa, co ma znaczenie przy karmieniu pszczół. Sądziłem, że będzie chłodniej, więc karmiłem wszystkie rodziny 9-litrowymi dawkami syropu w podkarmiaczkach powałkowych słoikowych w odstępach jednotygodniowych. Przez pierwsze trzy dni nie ubywało syropu w słoikach, ale po tygodniu wszystkie słoiki były puste, w ulach podgrzewanych i niepodgrzewanych. Matki w rodzinach były jednoroczne, więc czerwienie trwało do grudnia. Wypełnienie ramek było doskonałe. W ulach podgrzewanych odbudowanych było po 10 ramek na pełną grubość, z komórkami wypełnionymi pokarmem i zasklepionymi. Na 4 ramkach matki czerwiły maksymalnie. W ulach niepodgrzewanych odbudowanych było po 8 ramek na pełną grubość, a skrajne były pobielone do połowy, matki czerwiły na 2 ramkach.

Zimowla przebiegła pomyślnie, brak było osypu, a siła rodzin również była porównywalna z rodzinami kontrolnymi. Najwięcej obaw w czasie eksperymentu budził wiosenny rozwój w polskich warunkach z wczesnymi pożytkami. Okazało się, że siła rodzin eksperymentalnych nie odbiegała od pozostałych.

Z eksperymentu można wyciągnąć następujące wnioski:

  • przekładanie pszczół na węzę jesienią po sezonie jest możliwe,
  • siła przezimowanych pszczół jest porównywalna z siłą rodzin kontrolnych,
  • przekładając na węzę pszczoły lotne, nie przenosi się patogenów ze starych plastrów. Po podaniu pszczołom środka roztoczobójczego i zniszczeniu Varroa przerwany zostaje rozwój choroby,
  • szwedzką metodę można stosować tylko w rodzinach silnych,
  • ramkami z czerwiem i pokarmem z przeniesionych rodzin można zasilić odkłady i słabe rodziny, a więc można szwedzką metodę wprowadzić w 50% pasieki,
  • eliminujemy z ula prawie całkowicie środki farmakologiczne z ula,
  • koszt zazimowania rodzin przy szwedzkiej metodzie wzrasta, gdyż karmimy większymi dawkami, ponadto ponosimy większe koszty robocizny przy przekładaniu,
  • w Skandynawii metoda ta zdaje egzamin, warto więc w Polsce ją wypróbować.
 
     
 
         
      Wykonanie: Studio Michał Skrzypiński