Doc. dr Zofia Konopacka

Lipiec - pełnia lata

Lipiec kojarzy nam się zwykle z upalną pogodą i pełnią lata. Koniec astronomicznej wiosny nastąpił 21 czerwca i od tej daty do początku lipca z długości dnia ubyło już 5 minut, a do końca miesiąca ubędzie jeszcze 1 godzina i 8 minut. W lipcu najważniejszych pożytków towarowych dostarczają: spadź z drzew iglastych, gryka i lipa drobnolistna, koniczyna biała, facelia błękitna i rośliny zielarskie. Na miedzach, w rowach, na nieużytkach i w zagajnikach kwitnie wierzbówka, macierzanka, wiązówki i wiele innych gatunków miododajnych, które w większych ilościach mogą dostarczyć pszczołom znaczących ilości nektaru.

Kontrola wagowa pożytków w Polsce prowadzona w latach 1995- 2003 wykazała, że w lipcu przeciętny przybytek masy ula wagowego wynosił 20,2 % rocznego przybytku brutto, przy czym był on największy w pierwszej dekadzie miesiąca. W drugiej połowie lipca notowano nierzadko ubytki masy ula. Wyjątek stanowiły te pasieki, które korzystały z pożytków późnych (spadź, wrzosy, nawłoć i inne), w których lipcowe przybytki wagowe nie ustępowały, a często przekraczały przybytki majowe i czerwcowe. Ten zróżnicowany rozkład pożytków powoduje, że w połowie lipca w przeważającej części Polski kończą się pożytki towarowe i dla większości pszczelarzy jest to koniec sezonu produkcyjnego i początek przygotowania rodzin pszczelich do zimowania. Dla pozostałych pasiek ciągle jeszcze trwa pełnia sezonu pożytkowego i wszystkie zabiegi pasieczne powinny zmierzać do utrzymania silnych rodzin.

Biologiczny stan rodzin pszczelich

W lipcu rodziny pszczele są na tyle dojrzałe, aby w pełni wykorzystać pożytki występujące w tym czasie. Mimo stopniowego spadku czerwienia matek, co między innymi związane jest ze skracaniem się dnia, rodziny nie słabną, gdyż z jaj złożonych w drugiej i trzeciej dekadzie czerwca rozwijają się liczne robotnice, które zastępują w pracy pszczoły lotne wymierające stopniowo po wytężonej pracy w polu. W rodzinach może utrzymywać się nastrój rojowy, który zanika zwykle w drugiej połowie lipca. Dopiero pod koniec miesiąca rodziny nieco osłabną. Duża siła rodzin na pewno cieszy pasieczników, którzy oczekują jeszcze późniejszych pożytków. Jednak tam, gdzie pożytki kończą się już w połowie lipca, znaczna liczba młodych pszczół (na których wychów rodziny zużyły pewne ilości pokarmu) nie brała już udziału w gromadzeniu i przerabianiu wziątku na miód. Stąd też wzięła się idea odpowiednio wcześniejszego ograniczania czerwienia matek. Koniec lipca jest początkiem okresu odnawiania składu rodzin i przygotowywania się pszczół do zimowania. Badania wykazały, że najlepiej zimują rodziny tworzone przez robotnice wychowane z jaj złożonych przez matki pomiędzy 25 lipca a 25 sierpnia.

Prace w pasiece

Miodobranie w lipcu to trudna praca z powodu rabunków, które łatwo rozpętać. Aromat miodów letnich, a szczególnie gryczanego, bardzo silnie przywabia pszczoły. Dlatego lepiej jest przeprowadzać miodobranie pod koniec pożytku, kiedy ilości przynoszonego do ula nektaru są minimalne, ale pszczoły lotne stale jeszcze mają zajęcie w polu. Przy wirowaniu miodu z gryki pracę w pasiece trzeba zakończyć przed godziną 12.00, gdyż po południu gryka już nie nektaruje, a pszczoły są bardziej agresywne niż w czasie innych pożytków. Miód gryczany odbierany rodzinom musi być zupełnie dojrzały. Wtedy plastry są prawie całkowicie zasklepione.

W lipcu trzeba szczególnie dokładnie zabezpieczać ramki z miodem przed i po odwirowaniu. Transportówki i korpusy z plastrami powinny być szczelne i zamykane przed dostępem pszczół. Dodatkowo powinny być przykrywane wilgotnymi płótnami, które tłumią ulatnianie się aromatu miodu. Do zapobiegania rabunkom i ich opanowania przydatny jest preparat „R” doc. Janiny Muszyńskiej, którym spryskuje się płótna przykrywające korpusy i transportówki z ramkami, wyjmowane z ula maty, zatwory itp. oraz wylotki uli, przy których kręcą się rabusie.

Pracę przy odbieraniu miodu z uli znacznie skracają różnego rodzaju przegonki wmontowane w powałki lub zatwory, wkładane między miodnię i rodnię na 1 do 2 dni przed planowanym miodobraniem. Przy słonecznej pogodzie pszczoły lotne mogą opuścić miodnię, ale nie mogą do niej wrócić. Można więc zabierać całe korpusy lub ramki (w leżakach) bez omiatania pszczół. Używanie przegonek wymaga co najmniej 2-krotnego dojazdu do pasieki. W pasiekach wędrownych zalecane jest wydmuchiwanie pszczół przez wylot ula i używanie pomostów ułatwiających młodym robotnicom wchodzenie do gniazda.

W lipcu w pasiekach o późniejszych pożytkach można odbierać rodzinom tylko część miodu, aby np. powstrzymać nastrój rojowy i także w przypadkach, gdy w ciasnych ulach przy obfitym wziątku pszczoły nie mają miejsca do składania nektaru, a matkom brakuje wolnych komórek do czerwienia. Zawsze jednak odbierać należy miód w pełni dojrzały z plastrów poszytych co najmniej na 2/3 powierzchni i bez świeżego nakropu w komórkach. Podjęto wprawdzie próby prowadzenia dojrzewania miodu poza ulem, o czym pisałam w maju, ale na wprowadzenie tej metody do praktyki jest jeszcze za wcześnie.

W czerwcu pisałam o poddawaniu i wymianie matek w rodzinach. Tam, gdzie w lipcu pożytki się kończą, pszczoły przyjmują matki mniej chętnie ze względu na obecność w gnieździe dużej liczby bezczynnych pszczół lotnych. Tym bardziej nie należy spieszyć się z uwalnianiem matek z klateczek. Wiele zakupionych matek reprodukcyjnych unasienionych sztucznie, bez sprawdzonego czerwienia dociera do odbiorcy dopiero w lipcu. Aby przyjęcie matek było pewne, radzę poddawać je do odkładów. Przypominam, że wylot ula trzeba zakratować, aby matka nie wyszła na lot godowy i nie została unasieniona dodatkowo przez okoliczne trutnie. Sztucznie unasienionym matkom użytkowym, od których nie wychowuje się młodych matek, takie dodatkowe unasienienie nie zaszkodzi, a przeciwnie może wpłynąć pozytywnie na ich czerwienie.

Przyczyną braku matki w rodzinie może być zgniecenie jej w czasie miodobrania, ścięcie przez pszczoły rabujące, niezauważone wyjście roju i zaginięcie młodej matki w czasie lotu godowego, także inne nieprzewidziane przypadki. Często pszczelarz dopiero przy ostatnim miodobraniu stwierdza w rodzinie nie tylko brak czerwiu krytego, ale również młodego i regularnie ułożonych w komórkach jajeczek. Nie znajduje też matki, co nie świadczy o tym, że nie ma jej w rodzinie. Wśród tysięcy pszczół trudno zauważyć matkę, szczególnie nieunasienioną i nieoznakowaną. Sytuację wyjaśni tylko poddanie rodzinie ramki z młodym czerwiem, tj. larwami 1-3-dniowymi z innej rodziny w pasiece. Pszczoły mogą zareagować w trojaki sposób:

  • Gdy po sprawdzeniu ramki po 3-4 dniach na czerwiu widoczne są mateczniki, matki w rodzinie nie ma. Trzeba wówczas poddać rodzinie młodą matkę. W pierwszej dekadzie miesiąca może to być matecznik na wygryzieniu lub matka nieunasieniona, ale nie starsza niż 1-3 dniowa. W pasiekach z pożytkami kończącymi się w połowie lipca spowoduje to ograniczenie wychowu czerwiu. W późniejszym terminie powinna to być matka czerwiąca, aby w końcu lipca poddane matki rozpoczęły czerwienie.
  • Brak mateczników na poddanym czerwiu świadczy o obecności w rodzinie albo matki, która jeszcze nie składa jaj, albo pszczół trutówek. W pierwszym przypadku można poczekać kilka dalszych dni, a gdy matka nie zacznie czerwić, trzeba ją odszukać i wymienić na pełnowartościową.
  • Gdy w komórkach pojawia się po kilka jaj, zwykle przyklejonych do bocznych ścian komórek pszczelich, rozwija się z nich czerw trutowy, zwany garbatym. Rodziny z trutówkami, których w rodzinie jest wiele, nie przyjmą poddawanych w klateczkach matek. Nie pomaga też odniesienie ula z trutówkami na pewną odległość i wysypanie rodziny na trawę. Trutówki nie są tak ciężkie, aby nie mogły latać i większość z nich wróci z innymi robotnicami do starego ula. Jednym ze skutecznych sposobów jest natomiast zamiana miejscami rodziny z trutówkami z inną silną rodziną z normalną matką. Pszczoły lotne rodziny z matką zetną trutówki i poddana matka zostanie przyjęta. Drugi sposób to poddanie czerwiącej matki w izolatorze z siatki na plastrze z zapasem i wygryzającymi się młodymi robotnicami, które dobrze zaopiekują się poddaną matką. Trutówki stopniowo przestaną czerwić. Gdy poza izolatorem nie będzie już jaj i w izolatorze pojawi się większa ilość czerwiu od poddanej matki, matkę taką można uwolnić.

Opisane zabiegi zwykle są bardzo pracochłonne i dlatego nie opłaca się ratować rodzin słabych, składających się z pszczół popożytkowych. Najlepiej dołączyć je do innych rodzin. Przy łączeniu rodzin, poddawaniu i wymianie matek pomocny może być preparat "Ł" doc. Janiny Muszyńskiej.

W lipcu można powiększać pasiekę trzema sposobami:
  1. Przy okazji walki z nastrojem rojowym można robić odkłady z czerwiu i pszczół kilku rodzin. Odkład taki, aby mógł do zimy utworzyć samodzielną rodzinę, powinien otrzymać czerwiącą matkę, 3-5 ramek z czerwiem, 1 plaster z pyłkiem, około 5 kg pokarmu węglowodanowego i co najmniej 2 kg pszczół. Odkłady tworzone do zimowania matek zapasowych mogą być słabsze, gdyż zimuje się je w ulu obok silnej rodziny, za szczelną przegrodą i przy zapasowym wylocie.
  2. Jeśli nie udaje się zapobiec wyjściu rojów, można osadzić je w ulu. Jest to metoda kłopotliwa, ale doskonała kondycja pszczół wychodzących z rojem gwarantuje szybkie zagospodarowanie gniazda i dobre przygotowanie rodziny do zimy. Oczywiście starą matkę z roju i młodą z macierzaka należy wymienić na czerwiące matki kupione lub wychowane we własnej pasiece.
  3. W pasiekach, w których ostatnie miodobranie wykonano do 20 lipca, można dzielić silne rodziny na pół lotu. Przynajmniej jedna z nich powinna otrzymać młodą, czerwiącą matkę. Za mniej przydatne uważam tworzenie po ostatnim miodobraniu zsypańców z pszczół dorosłych. W rodzinach w tym czasie znajduje się bardzo dużo pszczół starych, lotnych, w znacznym stopniu spracowanych przy intensywnej pracy w polu. Nawet wtedy, gdy otrzymają płodną matkę i gdy wywiezie się je na inne pasieczysko tak, że pszczoły nie mogą wrócić do swych dotychczasowych rodzin, stara pszczoła szybko wymiera, zsypańce słabną i trzeba je zasilać czerwiem z innych rodzin.

W pasiekach, w których pożytki kończą się w lipcu, należy wykonać zabiegi przygotowujące rodziny do zimowania. Należy do nich układanie gniazd rodzin, zadbanie o intensywne czerwienie matek i walka z warrozą.

Układanie gniazd rodzin można rozpocząć już w czasie miodobrania, ze względu jednak na rabunki lepiej nie przedłużać pracy w pasiece i dokładny przegląd wykonać po kilku dniach. W czasie tego przeglądu należy sprawdzić obecność matki, ilość i jakość czerwiu oraz stan zapasów. W gnieździe należy zostawiać plastry jasnobrązowe, kilkakrotnie przeczerwione, a ich liczba zależy od tego, na ilu ramkach zdaniem pszczelarza rodzina będzie zimować. Plastry osuszone po odwirowaniu miodu trzeba zabrać do pracowni. Natomiast plastry, które zawierają jeszcze pewne ilości pokarmu (również pierzgi), należy pozostawić za matą albo w górnym korpusie z przejściem dla pszczół na 1-2 uliczki, aby pszczoły przeniosły go do gniazda. Bardzo ważne jest, aby w gnieździe pozostawiać jak najwięcej pyłku (pierzgi). Nie należy przejmować się tym, że ule „kipią” od pszczół, gdyż stare robotnice zaczną szybko wymierać. W gniazdach rodzin powinno po miodobraniu pozostać przynajmniej 4-5 kg zapasu. Niedostateczna ilość pokarmu wpływa ujemnie na wychów czerwiu. W rodzinach, w których ogranicza się czerwienie (kraty odgrodowe i izolatory trzeba teraz oczywiście usunąć) po odwirowaniu miodu w gnieździe pozostaje niejednokrotnie minimalna ilość miodu i te rodziny trzeba dokarmić jak najszybciej. Przy mniejszych niedoborach można poczekać z uzupełnieniem zapasów do zakończenia przeglądu pasieki.

Stymulacja wychowu czerwiu polega głównie na uzupełnieniu pokarmu w rodzinach i na podkarmianiu pobudzającym, dającym złudzenie pożytku rozwojowego. Do uzupełnienia zapasów stosuje się syrop gęsty (cukier kryształ + woda w stosunku 2:1 lub 3:2 zawierający 60 lub 70 % cukrów). Do podkarmiania pobudzającego lepiej nadaje się syrop rzadki (cukier kryształ + woda w stosunku 1:1 lub syrop inwertowany + woda w stosunku 2:1 zawierające około 50% cukrów). Do tematu syropów inwertowanych powrócę na końcu artykułu. Podkarmianie pobudzające przynosi pozytywny rezultat nie tylko wtedy, gdy pszczoły otrzymują codziennie niewielkie ilości syropu (np. 0,5 litra), lecz również przy dawkach 3- litrowych lub podobnych, ale tylko 2 razy w tygodniu, co dodatkowo pozwala oszczędzić sporo robocizny i kosztów dojazdów do pasieki.

Koniec lipca to również pora na niszczenie pasożytów Varroa destructor. Po wycofaniu ze sprzedaży w Polsce doskonałego Apifosu do dyspozycji pasiek pozostają dwa nowe preparaty produkowane przez Biowet w Puławach Biowar i Apiwar. Oba w postaci pasków. Poza nimi Biowet produkuje dobrze nam znany Apiwarol - w postaci tabletek do odymiania. Jest on tym skuteczniejszy, im mniej jest w rodzinie czerwiu. Pierwsze odymianie trzeba więc wykonać jak najszybciej po ostatnim miodobraniu, aby zmniejszyć populację pasożyta i ochronić wychowywany w sierpniu czerw, ostatnie zaś w październiku, a nawet w listopadzie. Firma Bayer oferuje skuteczne w działaniu leki, Bayvarol - w formie pasków i Perizin - w postaci roztworu wkraplanego na pszczoły w uliczkach.

Ostatnie zalecenia, począwszy od tworzenia odkładów po miodobraniu, nie dotyczą grupy pasiek z pożytkami późnymi. Można w nich osłabiać rodziny tylko wtedy, gdy grozi im wejście w nastrój rojowy czy istnieje konieczność jego likwidacji. Nie ma też zastosowania lipcowe układanie gniazd na zimę ani podkarmianie na czerw. To ostatnie jest zwykle zbędne, gdyż naturalny pożytek najlepiej stymuluje wychów czerwiu. Należy raczej zadbać o dostateczną liczbę wolnych od pokarmu komórek do składania jaj przez matkę, przez dodawanie pustych plastrów lub odwirowanie części dojrzałego miodu. Nawet wtedy, gdy nie ma wziątku rozwojowego, a przerwa w pożytku przeciąga się, nie wolno dokarmiać pszczół syropem, który zawsze w pewnych ilościach dostaje się do miodu. Układać gniazda i dokarmiać rodziny można w tych pasiekach dopiero po odwirowaniu ostatniego miodu, podobnie jest ze stosowaniem środków przeciwko warrozie, a więc bardzo późno w sezonie. To wszystko powoduje, że gospodarka pasieczna na terenach spadziowych jest znacznie trudniejsza niż w innych pasiekach.

Od jakiegoś czasu pszczelarze w Polsce interesują się syropami inwertowanymi, tzn. pokarmem węglowodanowym, w którym część sacharozy jest rozłożona na cukry proste. Pokarm, który ma służyć pszczołom do utworzenia zapasów zimowych musi jednak spełniać określone wymagania. Przede wszystkim nie może zawierać substancji szkodliwych dla pszczół ponad dopuszczalną ilość (do tych należy HMF oraz popiół, czyli substancje mineralne) i nie może krystalizować w plastrach. Nasze badania wykazały, że te rodziny, w których zimą pokarm silnie skrystalizował ( zapasy pozostałe po zimowaniu skrystalizowane w ponad 20%) wolniej się rozwijały i gorzej były przygotowane do wykorzystania pożytków majowych niż rodziny, w których nie było krystalizacji zapasów lub była on śladowa. Do tych strat dochodzą jeszcze zwykle nakłady finansowe na uzupełnianie zapasów pokarmu na wiosnę (część zimowego skrystalizowanego pokarmu pszczoły usuwają z ula w postaci kryształów glukozy) oraz związany z tym koszt dodatkowej robocizny. Dlatego tak ważne jest, aby syropy inwertowane były wcześniej sprawdzone w wielu rodzinach i w ciągu kilku okresów zimowych, gdyż każdy przebiega odmiennie i w różnym stopniu sprzyja krystalizacji zapasów. Do sprawdzonych przez wiele lat i w wielu pasiekach syropów inwertowanych należy produkt niemiecki, sprzedawany pod nazwą Apiinvert lub Biennenfuttersirup. Z polskich produktów tego rodzaju po dopracowaniu technologii produkcji sprawdzony został syrop inwertowany z cukrowni Chybie oraz Bioinwert produkowany przez Biowet w Puławach. Nie mam zastrzeżeń do przydatności wyżej wymienionych syropów. Są to jednak produkty droższe niż cukier kryształ. Natomiast nie został jeszcze dokładnie sprawdzony syrop proponowany po niskiej cenie przez firmę Cargill, znany pod nazwą izoglukoza, który cieszy się zainteresowaniem pszczelarzy. Nie wdając się w szczegóły przypuszczam, że będzie się on nadawał do podkarmiania stymulacyjnego, co do jego przydatności do dokarmiania pszczół na zimę nie mam pewności.

 
     
 
         
      Wykonanie: Studio Michał Skrzypiński