Doc. dr hab. Zofia Konopacka

W maju ciepło i miód
albo zimno i głód

Maj kojarzy się nam z ciepłą pogodą, z jasną zielenią rozwijającego się listowia i z obfitością kwitnącej roślinności. W maju kwitną niektóre gatunki wierzb, mniszek, drzewa owocowe, rzepak, klon jawor (często spadziujący w tym czasie) oraz rośliny lasów i łąk. Mogą one dostarczyć pszczołom znaczących ilości nektaru i pyłku. Po przekwitnięciu rzepaku i jabłoni zwykle występuje przerwa w pożytku trwająca do zakwitnięcia robinii akacjowej (popularnie nazywanej akacją), kruszyny i maliny. Przy sprzyjającej pogodzie w wielu pasiekach można pozyskać miód towarowy.

Przebieg pogody w maju charakteryzuje się mniejszym lub większym ochłodzeniem w drugiej dekadzie miesiąca, spowodowanym napływem nad Polskę fali zimnego, arktycznego powietrza (zimni ogrodnicy). Ponowne ochłodzenie, połączone czasem z przygruntowymi przymrozkami, występuje często na przełomie maja i czerwca. Zwykle jednak w maju jest wystarczająco dużo ciepłych dni pozwalających pszczołom na wykorzystanie pożytków, a co za tym idzie na dynamiczny rozwój rodzin i produkcję znaczących ilości miodu. Bywają maje bardzo ciepłe, kiedy wszystkie rośliny zakwitają niemal równocześnie i szybko przekwitają. Pszczoły nie są w stanie wykorzystać tak obfitego, ale krótkotrwałego okresu pożytkowego. Najgorsze jednak, co może się zdarzyć, to długotrwałe chłody i opady uniemożliwiające pszczołom loty po wziątek, trwające nieraz od końca kwietnia do ostatniej dekady maja. Nie pozwalają one rodzinom nie tylko wyprodukować nadwyżki miodu, ale również zgromadzić pokarmu na własne potrzeby. W takich przypadkach może wystąpić nawet konieczność podkarmienia rodzin.

Biologiczny stan rodzin pszczelich

Okres wymiany pszczół zimowych na młode kończy się w niektórych latach w końcu kwietnia, najczęściej jednak odbywa się właśnie w maju. Rozpoczyna się okres wzrastania siły rodzin, który będzie trwał do około połowy czerwca. Szybkość przyrostu liczby robotnic w rodzinach zależy w pierwszej połowie maja od ilości czerwiu wykarmionego w drugiej połowie kwietnia, zaś w ostatniej dekadzie maja od intensywności wychowu czerwiu już od pierwszych dni miesiąca. Sprzyja mu ciepło, pożytek i stale rosnąca długość dnia (czas upływający od wschodu do zachodu słońca wydłuża się z 14 godzin i 55 minut w dniu 1 maja do 16 godzin i 44 minut w ostatnim dniu miesiąca). Czerwienie matek zwykle osiąga maksymalny poziom w pierwszych dniach czerwca, ale przy wcześniejszych zabiegach przyspieszających rozwój rodzin moment ten może wystąpić wcześniej.

Duża i gwałtownie rosnąca siła rodzin w maju nie oznacza jednak, że są one w pełni przygotowane do wykorzystania pożytków i produkcji miodu. Masowo wygryzające się młode robotnice obciążone są różnorakimi pracami w gnieździe i zwykle żyją krócej niż pszczoły z późniejszego wychowu. Najbardziej wyczerpującą pracą dla robotnicy jest intensywne karmienie czerwiu. Jedna karmicielka produkuje tyle mleczka, że wystarcza go na wykarmienie kilku larw (4–5); zwykle tyle larw przypada na jedną robotnicę około połowy maja. W późniejszym okresie, mniej więcej po 3 tygodniach od osiągnięcia przez matkę szczytowego punktu czerwienia, a więc około połowy czerwca, na młodą robotnicę przypada tylko jedna larwa do karmienia. Drugą z kolei pracą wyczerpującą i skracającą życie robotnic jest intensywna praca przy gromadzeniu wziątku nektarowego i pyłkowego. Młodych pszczół przybywa jednak tak dużo, szczególnie w drugiej połowie maja, że mogą one sprostać i innym zadaniom w gnieździe, jak: produkcja wosku i budowa nowych plastrów, utrzymanie czystości w ulu, przeróbka nektaru na miód, i dodatkowo zgromadzić pewne ilości miodu przekraczające bieżące zapotrzebowanie rodziny.

Wraz ze zwiększaniem się siły rodzin, gdy młodych pszczół jest w nich więcej niż potrzeba do wykarmienia czerwiu, w rodzinach zaczyna budzić się nastrój rojowy. Okres ten poprzedzany jest intensywnym rozwojem rodzin i osiągnięciem przez nie takiego stanu dojrzałości biologicznej, że nagromadzona energia albo zostanie wykorzystana na produkcję miodu, albo rodziny wyroją się. Pierwszym objawem narastającego nastroju rojowego jest wychów trutni. Proces ten zaczyna się od przygotowywania starych komórek trutowych do zaczerwienia (pobielanie i polerowanie) oraz budowy nowych we wszystkich wolnych miejscach w gnieździe (w tym w ramce pracy). Następnym objawem jest „odświeżanie” starych i budowa nowych miseczek matecznikowych. Złożenie przez matkę jaj w miseczkach uważane jest za początek procesu rójki. W warunkach naturalnych pod koniec tego okresu przeważająca liczba rodzin wydaje roje – jeden lub nawet kilka. Pierwak (pierwszy rój) wychodzi zwykle ze starą matką, następny po około 9 dniach, z młodymi matkami po ich dojrzeniu w matecznikach. W macierzaku po zakończeniu rójek zostaje młoda matka. Z rojem wychodzą głównie pszczoły ulowe odznaczające się szczególnie dobrą kondycją, zdolne do wykonania wszystkich prac w nowej siedzibie, tj. szybkiej odbudowy plastrów, intensywnego karmienia i ogrzewania czerwiu, zgromadzenia odpowiedniej ilości zapasów pokarmu węglowodanowego i białkowego. Dlatego roje schwytane i osadzone w ulu doskonale się rozwijają.

Prace w pasiece

W maju pracy jest bardzo dużo, a wszystkie są pilne i powinny być wykonane we właściwym terminie, co jest możliwe tylko wtedy, gdy przygotowania zostały wykonane już w kwietniu.

Poszerzanie gniazd wysuwa się teraz na pierwsze miejsce, a ściślej mówiąc chodzi o zwiększanie przestrzeni życiowej rodzin pszczelich, gdyż wraz ze wzrostem ich siły konieczne jest zwiększanie nie tylko pojemności gniazda, ale również miodni. Inaczej poszerza się przestrzeń życiową rodziny krótko po zakończeniu okresu wymiany pszczół zimowych na młode, inaczej gdy w rodzinie nagromadziło się już dużo młodych pszczół i stale ich przybywa.

 W pierwszym przypadku poszerzać trzeba gniazda ostrożnie, dodając ramki z suszem między plastry okrywowe a plastry już zaczerwione, tzn. nie przedzielając plastrów z czerwiem nowo dostawionymi ramkami. To samo dotyczy ramek z węzą, które można dodawać dopiero wtedy, gdy pszczoły produkują już dużo wosku, to jest gdy uzupełniają ubytki w plastrach białym, świeżo wypoconym woskiem, niezmieszanym z ciemnym woskiem zeskrobanym ze starej woszczyny. Po poszerzeniu pszczoły powinny obsiadać wszystkie plastry, aby móc utrzymać właściwą temperaturę w przypadku ochłodzenia, tak częstego w maju, przy czym na skrajnych plastrach może być mniej pszczół niż na plastrach z czerwiem. Tak więc liczba dodanych jednorazowo plastrów musi wynikać z siły rodziny, ilości w niej czerwiu, panującej pogody oraz pożytku, który - choćby umiarkowany - przyczyni się do szybkiego zagospodarowania dodanych plastrów i zaczerwienia ich przez matkę oraz do odbudowania węzy. Wystąpienie w tym czasie silniejszego pożytku wymaga też dodatkowego miejsca na składanie nektaru, inaczej pszczoły będą zalewały wolne komórki na plastrach z czerwiem. Tak więc właściwe poszerzenie rodzin wymaga od pszczelarza wyczucia i doświadczenia. Dodam, że zbyt ciasne utrzymywanie rodzin może ograniczyć czerwienie matek i spowodować wcześniejsze wystąpienie nastroju rojowego.

 W drugim przypadku, to jest wtedy, gdy w rodzinach nagromadziła się już znaczna liczba młodych pszczół, która rośnie bardzo szybko, można radykalniej zwiększać przestrzeń życiową rodzin, dodając jednorazowo po kilka ramek suszu i węzy. Ule leżaki i kombinowane, tj. leżaki z nadstawkami ( np. Dadanta i warszawskie poszerzone), poszerza się w poziomie, ale gdy wystąpi obfitszy pożytek mogą można im dać półnadstawkę. Ulom wielokorpusowym, do których zaliczam również ule wielkopolskie, dodaje się w miarę potrzeby następny korpus. Gdy pogoda nie sprzyja, można przejście między korpusami ograniczyć do jednej lub kilku uliczek.

Po poszerzeniu gniazd ule powinny być nadal starannie ocieplone. Ocieplenie górne utrzymuje się przez cały sezon, początkowo w celu ochrony rodzin przed utratą ciepła, a w czasie upałów - przed przegrzaniem.

Nie podaję dat wykonywania zabiegów ani granicznego terminu, od którego można już dawać węzę czy dodawać rodzinom jednorazowo większą liczbę plastrów. Przebieg pogody w różnych rejonach kraju różni się bowiem znacznie, różnią się pod tym względem również poszczególne lata, a ponadto pasieki prowadzone są w odmienny sposób. Na przykład tam, gdzie zimuje się bardzo silne rodziny i przyspiesza ich rozwój wiosenny, okres wymiany pszczół zimowych na młode może zakończyć się znacznie wcześniej niż tam, gdzie przygotowanie rodzin do zimy może być gorsze z różnych względów (np. brak pyłku na jesieni lub wyczerpanie rodzin na późnej spadzi). Pszczelarz sam musi ocenić, w jakim stanie znajdują się jego rodziny i jak należy postąpić.

Występują również istotne różnice w podejściu do niektórych zabiegów pasiecznych w pasiekach dużych, towarowych i w pasiekach przydomowych. Opisane przeze mnie w kwietniu radykalne jednorazowe poszerzanie przestrzeni życiowej rodzin sprawdzone w Oddziale Pszczelnictwa w latach 1995-1997 ( przy nagromadzeniu w rodzinach znacznej liczby młodych pszczół i dalszym dynamicznym wzroście siły rodzin) może zainteresować właścicieli pasiek dużych. Metoda opiera się na założeniu, że w takich rodzinach pszczoły same decydują o zagospodarowywaniu kolejnych plastrów w początkowo zbyt obszernym gnieździe. Takie jednorazowe poszerzanie gniazd rodzin zmniejsza nakłady robocizny, a w pasiekach oddalonych od miejsca zamieszkania pszczelarza zmniejsza koszty dojazdów do pasieki. W małych pasiekach przydomowych oczywiście nie ma ono takiego znaczenia.

Zapobieganie nastrojowi rojowemu i jego likwidacja

Dzisiaj już chyba nikt nie ma wątpliwości, że rójki w pasiece są zjawiskiem bardzo niepożądanym. W okresie narastania nastroju rojowego pszczoły pracują opieszale przy gromadzeniu wziątku, przestają odciągać węzę, a następstwem wyjścia roju jest utrata znacznej liczby robotnic o doskonałej kondycji, osłabienie rodziny macierzystej i utrata miodu, który ta rodzina mogłaby pozyskać, gdyby pozostała niepodzielona.

Powstawaniu nastroju rojowego sprzyjają:

  • ciasnota w gnieździe, czyli brak miejsca na wychów czerwiu i składanie nektaru; ? brak zatrudnienia dla robotnic przy wychowie czerwiu, budowie plastrów, i składaniu wziątku, na skutek błędu pszczelarza lub załamania się pogody i pożytku;
  • brak dobrej wentylacji w ulu;
  • przerwy w pożytku wywołane bądź dłuższymi okresami złej pogody, bądź okresowym brakiem nektarujących roślin. Na to zjawisko pszczelarz nie ma wpływu.

Powstawaniu nastroju rojowego można zapobiec albo go opóźnić przez:

  • w porę wykonane poszerzanie przestrzeni życiowej rodziny, które pozwala matce na ciągłe intensywne czerwienie, a pszczołom dostarcza miejsca na składanie nektaru i pyłku;
  • w porę podanie rodzinom węzy, pozwalające na zatrudnienie woszczarek. Ta czynność jest szczególnie ważna u pszczół kraińskich;
  • osłabianie rodzin, w których pojawią się pierwsze przejawy pędu do rójki, przez odbieranie im czerwiu wygryzającego się i zasilanie nim rodzin słabszych (wyrównywanie siły rodzin w pasiece) lub przez zrobienie odkładu z pszczół i czerwiu;
  • zapewnienie dobrej wentylacji w ulu przez utrzymywanie odpowiedniej wielkości wylotów;
  • odwirowanie miodu;
  • utrzymywanie w rodzinach młodych matek;
  • utrzymywanie w pasiece pszczół o małej rojliwości.

Są lata, w których nawet przy poprawnym postępowaniu z pszczołami w drugiej połowie maja rodziny masowo wchodzą w nastrój rojowy. Dzieje się tak w pasiekach mających dobre pożytki, po których następuje dłuższa przerwa, ale także przy ciągłych, umiarkowanych pożytkach sprzyjających nagromadzeniu się w rodzinach dużej liczby młodych pszczół, które nie spracowują się przy intensywnym gromadzeniu i przerabianiu wziątku. Takimi umiarkowanymi warunkami pożytkowymi dysponuje w maju większość pasiek w Polsce, a przy przerwie występującej zazwyczaj po przekwitnięciu rzepaku i sadów jabłoniowych rodziny mogą szykować się do rójki.

Likwidacja zawansowanego nastroju rojowego nie jest łatwa, gdy w miseczkach matecznikowych pojawią się już jajeczka i pierwsze larwy,. Można spróbować osłabić rodziny zabierając im czerw na wygryzieniu, a dodając czerw młody (1-2-dniowe larwy) z rodzin słabszych; dodając przy tym ramki z węzą (wskazane jest przy tym przedzielanie nimi plastrów z czerwiem) i zwiększając wentylację ula. Skuteczna bywa też amerykańska metoda przesiedlenia rodziny na węzę. W ulach stojakach na dennicy ula stawia się korpus wypełniony ramkami z węzą, nakrywa się go kratą odgrodową, a wszystkie pszczoły wraz z matką strzepuje przed ul. Opróżnione korpusy z czerwiem ustawia się nad kratą. W ulach leżakach przy wylocie ustawia się 3-5 ramek z węzą, z wszystkich ramek strzepuje się pszczoły i matkę przed ul. Dobrze jest oddzielić ramki z węzą od otrzepanych plastrów pionową kratą odgrodową. Wskazane jest sprawdzić po wejściu większości strzepanych pszczół do gniazda, czy matka nie została na zewnątrz, gdyż czasami uwiązuje się ona z większą lub mniejszą grupą robotnic pod ulem. Zabieg taki ma dawać złudzenie rójki. Oczywiście plastry z czerwiem należy dokładnie obejrzeć i zniszczyć wszystkie miseczki z jajami czy larwami. Niestety, z doświadczenia wiem, że opisane zabiegi są skuteczne wtedy, gdy w ciągu 1–2 dni wystąpi pożytek dostarczający rodzinom nie mniej niż 1,5 kg wziątku na dobę. Jeśli warunek ten nie zostanie spełniony, w większości rodzin kilka dni po zabiegu pojawią się nowe zaczerwione miseczki.

Przy uporczywym nastroju rojowym najpewniejszą metodą zlikwidowania go jest zrobienie odkładów. Zwykle zaleca się tworzenie odkładów niezbyt silnych z 2 plastrów z czerwiem wygryzającym się i 1 plastra okrywowego z pokarmem i taką liczbą robotnic, aby po powrocie pszczół lotnych do ula macierzystego zostało ich wystarczająco dużo do ogrzania czerwiu. Zbytnie osłabienie rodziny produkcyjnej na krótko przed spodziewanym wkrótce pożytkiem, np. akacja, lub kruszyna, obniżyłoby produkcję miodu. Tak niewielkie osłabienie rodziny może przyczynić się do przerwania nastroju rojowego w jego początkowej fazie, może zawieść jednak wtedy, gdy w matecznikach są już jaja i larwy. W tym przypadku lepiej jest podzielić rodzinę na dwie części, które później, po wystąpieniu pożytku, zostaną połączone i utworzą jednostkę silną i zdolną do zgromadzenia znacznych ilości wziątku. Przyjąwszy takie założenie można do ula ustawionego obok dzielonej rodziny przenieść matkę i kilka plastrów z zapasem i czerwiem krytym (w większości tuż przed wygryzaniem się) i obsiadającymi je pszczołami. W rodzinie macierzystej zostaną wszystkie pszczoły lotne, część pszczół ulowych i czerw w większości młody, z matecznikami. Nie ma potrzeby poddawania tej rodzinie młodej wartościowej matki, gdyż po ponownym złączeniu obu części zostanie w nich dotychczasowa płodna matka.

Można rodzinę w zaawansowanym nastroju rojowym postawić obok dotychczasowego stanowiska, na którym ustawi się nowy ul z ramkami z suszem i węzą i przenosi do niego 2-3 plastry z czerwiem i zapasem wraz z obsiadającymi je pszczołami i matką. Zlecą do niego wszystkie pszczoły lotne. Pozbawienie rodziny macierzystej pszczół lotnych przerwie nastrój rojowy. Zostaną w niej czerw, zapasy i mateczniki, z których po odpowiednim czasie może wyjść młoda matka. Po 1 lub 2 dniach po podziale obie części rodzin trzeba skontrolować i dopasować ich gniazda do potrzeb. Przed ponownym połączeniem obu części trzeba zniszczyć wszystkie mateczniki lub usunąć młodą matkę, jeśli ta już się wygryzła.

Tworzenie takich odkładów, zwanych czasowymi, daje dobre efekty tam, gdzie pszczelarz oczekuje następnego pożytku towarowego, np. z akacji czy maliny lub spadzi z drzew liściastych.

Tworzenie w maju słabych odkładów, o których była mowa wyżej, jest korzystne dla pasieki wtedy, gdy pszczelarz dysponuje pełnowartościowymi młodymi matkami. Mogą to być matki lub mateczniki kupione lub wychowane we własnej pasiece. Odkłady takie dobrze przyjmują matki, gdyż składają się z młodych pszczół. Matki o tej porze roku szybko się unasieniają, zaczynają czerwić po około 2 tygodniach od utworzenia odkładu. Odkłady zasilane stopniowo 5-6 ramkami czerwiu, odbieranego innym rodzinom szykującym się do rójki, i odpowiednio doglądane rozwijają się w silne rodziny, zdolne do produkcji znacznych ilości miodu z późniejszych pożytków, np. z gryki, wrzosów, nawłoci i spadzi z drzew iglastych.

Miodobranie. W maju pszczoły produkują już tyle miodu, że można go wirować. Tam, gdzie uprawia się większe areały rzepaku, dostarcza on zwykle obfitego pożytku, a ilości miodu mogą przekraczać 20 kg z rodziny. Z odwirowaniem tego miodu zwykle nie ma trudności. Drugą rośliną zakwitającą wcześnie, która może dostarczyć miodu odmianowego, jest mniszek lekarski. Nektaruje on dobrze przy wysokiej wilgotności powietrza i dużym nasłonecznieniu. Warunki takie występują głównie na terenach wyżynnych w południowej części Polski i tam najczęściej pozyskuje się większe ilości miodu mniszkowego

Wielu pszczelarzy czeka z miodobraniem, aby w ulach nagromadziło się możliwie dużo miodu i żeby był on dojrzały. Niestety, w maju pogoda jest zmienna i często zdarza się, że przy dłużej trwającym ochłodzeniu i deszczach pszczoły zużyją większość zgromadzonych zapasów. Dlatego wskazane jest wykonywanie kilku „mniejszych” miodobrań. Już w latach sześćdziesiątych inż. Czesław Bojarczuk (kierownik działu pszczelarskiego w ODR w Końskowoli) udowodnił, że częste miodobrania istotnie przyczyniają się do zwiększenia ilości miodu towarowego wyprodukowanego w pasiece. Jednak pojawia się poważny problem: dojrzałość miodu. Przy pożytkach ciągłych, gdy miód z jednych pożytków nie jest jeszcze w pełni dojrzały, a nektarują już następne rośliny i do ula przynoszony jest rzadki nakrop. Można wówczas odbierać z uli tylko pojedyncze plastry, w których miód jest poszyty co najmniej na 2/3 powierzchni, ale to znacznie zwiększa nakłady robocizny. W Oddziale Pszczelnictwa od ubiegłego roku prowadzi się badania nad dojrzewaniem miodu poza ulem. Wstępne wyniki wykazały, że dosuszany poza ulem miód nie różni się pod żadnym względem od tego, który dojrzewa w rodzinach. Aby jednak można było polecić tę metodę pszczelarzom, trzeba przeprowadzić badania na setkach próbek miodu z różnych gatunków roślin, pozyskiwanych w różnych warunkach. Wykonawcy badań wdzięczni będą szerokiemu gronu Czytelników za przesyłanie takich próbek. Czytelników chętnych do współpracy proszę o skontaktowanie się z Zakładem Technologii Pasiecznej Oddziału Pszczelnictwa, w celu uzyskania bliższych informacji na ten temat. Nasz adres: ul. Kazimierska 2, 24-100 Puławy.

Ze względu na to, że miody z wczesnych pożytków szybko krystalizują, trzeba je zaraz po odwirowaniu (jeszcze ciepłe) przecedzić przez gęste sito i najlepiej zaraz rozlać do słoików, w których będą sprzedawane. Po skończonym wirowaniu miodu dokładnie umyte i osuszone powinny być nie tylko wszystkie narzędzia, ale również wirówka. W rozrzedzają się resztkach miodu pozostawionych na ścianach wirówki, mogą rozwijać się drożdżaki i inne drobnoustroje znajdujące się w przyklejajacym się do ścian kurzu. Dostaną się one do miodu w następnym wirowaniu. Przed ponad 10 latami prof. B. Kędzia ze swoim zespołem z Instytutu Roślin i Przetworów Zielarskich w Poznaniu w pewnej części próbek miodu kupionego w sklepach stwierdził obecność drobnoustrojów, w tym również bakterii chorobotwórczych dla człowieka. Jestem przekonana, że to nie pszczoły wyprodukowały miód z bakteriami, lecz bakterie dostały się do miodu wskutek niedostatecznej higieny w czasie wirowania i konfekcjonowania miodu.

Stosowanie krat odgrodowych w rodzinach pszczelich ma dwojaki cel: oddzielenie miodni od rodni oraz ograniczenie czerwienia matek.

  1. Oddzielenie kratą odgrodową plastrów, które mają służyć do magazynowania miodu, od gniazda rodziny, w którym pozostawia się liczbę ramek pozwalającym matkom na nieskrępowane czerwienie, usprawnia miodobranie, ułatwia wyszukiwanie matek i pozwala na planową rotację plastrów.
  2. Używanie krat odgrodowych w celu ograniczenia czerwienia matek jest elementem regulacji struktury rodzin i ma na celu zwiększenie produkcji miodu.

Bezpośredni wpływ na ilość wyprodukowanego miodu ma siła rodzin oraz stosunek liczby pszczół dorosłych do ilości czerwiu, szczególnie do czerwiu niezasklepionego, wymagającego karmienia. Badania prof. M. Gromisza prowadzone w latach sześćdziesiątych i siedemdziesiątych wykazały, że w Polsce właściwą przewagę liczbową pszczół nad czerwiem w sposób naturalny uzyskuje się dopiero w lipcu, a wtedy na przeważającym obszarze kraju kończą się zwykle znaczące pożytki towarowe. Wyjątek stanowią pożytki spadziowe, wrzosowe i ostatnio nawłociowe. Intensywne czerwienie matek, które pszczelarze starają się stymulować już od przedwiośnia w celu uzyskania w maju silnych rodzin, w drugiej połowie miesiąca może okazać się niepożądane. Przeważająca liczba młodych pszczół, których wygryzło się bardzo dużo z kwietniowego wychowu czerwiu, będzie zatrudniona przy pielęgnacji larw. Zatem w III dekadzie maja struktura rodziny nie będzie najlepsza do wykorzystania pożytku. Aby zmienić na korzystniejszą, można już około 20 maja odgrodzić matkę na 2-3 plastrach gniazdowych. Po 9 do 12 dniach wszystkie komórki z jajami i larwami trutowymi obecnymi w dniu izolowania matki zostaną już zasklepione. Tym samym młode pszczoły będą mogły przejść, do innych prac ulowych, w tym prac przy odbiorze i odparowywaniu nektaru. Czynnych karmicielek zostanie tylko tyle, ile będzie potrzeba do wykarmienia czerwiu w części ula z zaizolowaną matką.

Dodatni wpływ ograniczenia czerwienia około 20 maja wystąpi już w pierwszych dniach czerwca, tj. w czasie kwitnienia akacji, najsilniej jednak zaznaczy się po około 20 dniach, kiedy wygryzą się wszystkie pszczoły wychowane z jaj złożonych przed zaizolowaniem matki. Zamiast odgradzania matki z boku gniazda za pomocy pionowej kraty odgrodowej, praktyczniejsze jest użycie izolatorów na 2 lub 3 plastry.Wielkiem propagatorem ograniczania czerwienia matek jest pan J. Mazurek. Badania wykonane w latach 2002-2003 w Oddziale Pszczelnictwa w Puławach potwierdziły dodatni wpływ tego zabiegu na produkcję miodu, choć uzyskane wyniki były mniej spektakularne niż oceniane przez pana Mazurka. Ja podam tylko, że wyraźny wpływ ograniczenia czerwienia na produkcję miodu był widoczny tylko w rodzinach z matkami kraińskimi. Różnice między kaukaskimi rodzinami kontrolnymi a doświadczalnymi były znacznie mniejsze i statystycznie nieistotne. Izolowanie matek w rodzinach wymaga jednak przestrzegania pewnych zasad. Najpóźniej po 9 dniach (a lepiej po 8) od zaizolowania matek należy zniszczyć wszystkie mateczniki, które pszczoły zbudowały na czerwiu w części z zaizolowaną matką i poza nią. W silnych rodzinach, które były bliskie nastroju rojowego, po ograniczeniu czerwienia może wzmóc się pęd do rójki. Pszczoły w nastroju rojowym pracują opieszalej, a wyjście roju po wygryzieniu się z matecznika „dzikiej” matki spowoduje utratę pszczół (a więc i miodu), choć stara matka pozostanie w izolatorze. Liczba ramek w izolatorze zależy od pożytków i pory ich zakończenia. Im pożytki słabsze i im wcześniej się kończą, tym mniej ramek pozostawia się matce do czerwienia. W pasiekach wędrownych oraz oczekujących na obfite pożytki spadziowe ograniczanie czerwienia matek nie tylko nie jest wskazane, ale wręcz szkodliwe.

W maju można rozpocząć pozyskiwanie obnóży pyłkowych i wychów matek na własne potrzeby. W okolicach o słabych pożytkach pyłkowych i z późnym rozwojem rodzin z obu czynnościami lepiej jest poczekać do pierwszych dni czerwca.

 
     
 
         
      Wykonanie: Studio Michał Skrzypiński